Amfiteatr w Side – lekcja historii

0

Wielkie widowiska fascynowały ludzi od wieków. Do amfiteatru ściągały tłumy, aby oglądać na żywo zmagania gladiatorów, walki z dzikimi zwierzętami, albo przedstawienia teatralne. Budowle do dziś zachwycają rozmachem, idealnymi proporcjami oraz wspaniałą akustyką. Dzieło rzymskich budowniczych można oglądać w tureckim Side, które kiedyś  było jednym z ważniejszych portów w Azji Mniejszej.

W Side wytchnienie można znaleźć spacerując promenadą nadmorską, która ciągnie się wzdłuż całego wybrzeża. Pod warunkiem jednak, że będą to poranne godziny. To jedyna pora, kiedy można spokojnie zwiedzać i skupić się na architekturze miasta. Naszej uwadze nie może ujść teatr rzymski z II w. n.e. mieszczący 20 tysięcy widzów. Ten obiekt, w odróżnieniu od typowych tego rodzaju budowli na świecie, nie jest wkomponowany w naturalne wzniesienie terenu, ale samodzielnie pyszni się w centrum miasta. Wznosi się na 15-metrowych filarach tworzących rodzaj arkad, wykorzystywanych dawniej jako miejsca handlu i składowania towaru.

Zwiedzanie_amfiteatru

Artystyczny poryw

Amfiteatr jest dobrze zachowany, może za wyjątkiem skene, czyli dawnego budynku usytuowanego naprzeciw widowni. Z górnych partii wspaniale widać panoramę Side z piaszczystymi plażami i hotelami. W pobliżu natomiast można dostrzec ogromny kwadratowy plac otoczony kolumnami, stanowiący dawną agorę. Źródła historyczne mówią o tym, że na masową skalę odbywał się tam handel niewolnikami. Teren jest ogrodzony i niedostępny dla turystów, więc warto spojrzeć na niego z najwyższych pięter amfiteatru.

Cała budowla jest precyzyjnie zaplanowana, zachwyca proporcjami i symetrią. Wysokość i powierzchnia schodów jest idealnie wymierzona. Człowiek nie męczy się wchodząc, a idąc w dół, czuje się bezpiecznie. Nie ma się natomiast takiego odczucia na terenie nowoczesnego Stadionu Narodowego. Dopiero porównując te dwa obiekty, można docenić kunszt starożytnych architektów.

wspolczesny_gladiator

Współczesny gladiator

Zwiedzając amfiteatr łatwo przenieść się wyobraźnią do świata starożytnych. Atmosfera szybko się nam udzieliła. Ja na chwilę stałam się artystką teatralną, mąż wcielił się w rolę gladiatora, tylko córka mocno trzymała się rzeczywistości i nie mogła zrozumieć naszego uniesienia. I tu chyba doskonale widać różnicę pokoleń. Starszym wystarcza fantazjowanie, młodzi potrzebują mocniejszych impulsów, choćby w postaci gier komputerowych.

A właściwie, dlaczego nie? Jedną z najlepszych lekcji o wierzeniach pradawnych Słowian jest znana na całym świecie seria gier „Wiedźmin”. Jest tam wiele polskich inspiracji, które wspaniale nas promują. Posiadamy swój magiczny, pradawny świat, który dzięki Andrzejowi Sapkowskiemu i specom od techniki komputerowej, znowu ożył. Może właśnie tak będą wyglądały w przyszłości lekcje historii? Wehikuł czasu jest już tylko kwestią… czasu.

Elżbieta Sandecka-Pultowicz

P.S. Moja córka zachwyciła się pomysłem nowoczesnych lekcji. Tym razem to jej wyobraźnia nagle ożyła. Przez moment historia stała się dla niej najciekawszym przedmiotem pod słońcem. Zobaczyła klasówki przyszłości. Na przykład temat stosunków polsko-krzyżackich. Sprawdzian polegałby na wirtualnym pokonaniu, oczywiście wedle sztuki rycerskiej, kolejnego poziomu gry w oparciu o wielką wojnę z zakonem krzyżackim. Brzmi nieźle. Co o tym sądzicie?

Comments

comments

Przekaż dalej

O autorze

Piszę od dawna i robię to z coraz większą przyjemnością. Ukończyłam ekonomię, ale życie pokierowało moją drogę zawodową w stronę dziennikarstwa, zarówno prasowego, jak i radiowego. Stanowi ono cały mój dorobek. Przez długi czas czułam się w tym zawodzie amatorką. Dzisiaj wiem, że to moje powołanie. Spełniam się pisząc na swoim blogu.

Dodaj komentarz