Arigato gozaimasu* Japonio!

0

Kraj z bogatą tradycją, odmienną kulturą i wysoką cywilizacją wzbudza ogromne zainteresowanie nie tylko wytrawnych podróżników. Japonia to państwo niezwykle ciekawe i egzotyczne. Podróż do Kraju Kwitnącej Wiśni jest dla wielu nieosiągalnym wyzwaniem ze względu na odległość i koszty, ale marzenia są po to, aby je spełniać…

japoniaTo najpiękniejsza i najciekawsza podróż mojego życia – przyznaje Zastępca Naczelnika Wydziału Komunikacji Społecznej KSP podinsp. Zbigniew Piórkowski, który wraz z żoną Agnieszką wrócił z majowej 2-tygodniowej podróży po Japonii. Ten wyjazd diametralnie zmienił jego wyobrażenie o nowoczesnej inżynierii drogowej, kulturze jedzenia i codziennej uprzejmości.

Wisieńka na torcie

Najbliżsi współpracownicy naczelnika Z. Piórkowskiego znają jego słabość do wszystkiego, co kojarzy się z wiśnią. Nie trudno odgadnąć, że wizyta w Japonii była spełnieniem marzeń. Bilety zarezerwowano dużo wcześniej na połowę maja, aby podziwiać ozdobne drzewa wiśniowe zwane sakura. Japończycy z uwagą śledzą prognozy tzw. Frontu Kwitnienia Wiśni, a komunikaty pogodowe wyprzedzają newsy. Kiedy fala kwitnienia dociera do danego regionu rozpoczyna się jedno z najważniejszych świąt – hanami. Pośród milionów kwiatów wiśni organizowane są przyjęcia, które sprzyjają wytchnieniu i podziwianiu nieziemskich widoków.

Tegoroczne święto wiśni przypadło niestety pod koniec kwietnia, dokładnie tydzień przed moją podróżą. Jednakże inne atrakcje, które oferuje Japonia w pełni ukoiły żal z powodu pogodowego psikusa – mówi Z. Piórkowski.

Drogowy matrix

To, co w Polsce wydaje się szczytem inżynierii budowanej, w Japonii jest zaledwie namiastką. Inżynieria drogowa jest doprowadzona do perfekcji, a śmiałe i bezpieczne konstrukcje zapierają dech w piersi. Komunikacja jest na najwyższym światowym poziomie. Idealna sieć dróg lądowych, połączenia lotnicze, morskie, a zwłaszcza kolejowe pozwalają w niezwykle luksusowych warunkach, przy megaprędkościach dostać się w każdy region kraju. Wyspiarsko-górzyste ukształtowanie terenu Japonii i duża aktywność sejsmiczna powoduje, że konstrukcje są niezwykle skomplikowane, a jednocześnie funkcjonalne i nowoczesne. Wijące się serpentyny, drogi na kilku poziomach, potężne mosty łączące wyspy, 54-kilometrowy kolejowy tunel podmorski oraz 26-kilometrowy lądowy sprawiają, że transport jest zorganizowany wręcz idealnie. Wrodzona u Japończyków precyzja i punktualność, a także uprzejmość sprawia, że podróżowanie po tym kraju należy do prawdziwych przyjemności.

Wrażenia są niesamowite. Trudno uwierzyć, że konstrukcje są dziełem człowieka. Zachwyca rozmach i przestrzeń. Najbardziej rozwinięty na świecie transport kolejowy zadziwia w każdym calu. Supernowoczesne pociągi shinkansen jadą z prędkością dochodzącą do 300 km/h. Specjalne tory zawieszone kilkanaście metrów nad ziemią ciągną się na długość ok. 1900 km. Około 900-kilometrowy odcinek między Tokio a Hiroszimą z 25 minutową przerwą na przesiadkę zajął zaledwie 3 h 50 min. Wszystkie fotele są przestawiane w kierunku jazdy, ale można samodzielnie obrócić fotel, podróżując w większej grupie.

Oaza skupienia i ciszy

Tempo życia i oczywiście komunikacji jest ogromne. Są jednak miejsca otoczone wyjątkową aurą, gdzie czas się zatrzymał, a bolesna historia odciska do dziś swoje piętno. Hiroszima zmieciona przez wybuch pierwszej w historii bomby atomowej w 1945 r. stała się symbolem bezlitosnej wojny i śmierci 200 tys. ludzi.

W parku Pokoju zwanym Heiwa Kinen-koen zachowały się ruiny budynku, tj. Genbaku Domu, znajdującego się w pobliżu epicentrum wybuchu. Symboliczny szkielet konstrukcji jest niemym symbolem tragedii sprzed lat. Na kamiennym sarkofagu zwanym Cenotaf są wyryte nazwiska wszystkich ofiar. Wchodzący na teren parku mogą uderzyć w Dzwon Pokoju, którego dźwięk wzmaga atmosferę zadumy i spokoju. Miejsce odwiedzane jest przez liczne grupy dzieci i młodzieży. Młodzi Japończycy przychodzą pod pomnik dziewczynki Sasaki Sadako, której wiara w wyzdrowienie stała się symbolem wytrwałości i chęci życia. Wierzyła, że jeśli złoży 1000 papierowych żurawi, odzyska zdrowie, ale tak się nie stało. Zmarła 10 lat po wybuchu bomby na skutek choroby popromiennej. Złożyła w sumie 1500 ptaków, a kolejne pokolenia dzieci kontynuują jej dzieło wieszając miliony papierowych żurawi.

Podróż nie mogła się odbyć bez wizyty na Świętej Wyspie zwanej Miyajima. Docierając do miejsca, jednego z najświętszych w Japonii, przechodzi się przez stada oswojonych danieli. W zespole świątyni szanto można ujrzeć torii, czyli symboliczną bramę zbudowaną z pali symbolizujących oddzielenie sacrum od profanum. Na wyspie znajduje się ponadto najstarszy teatr w Japonii, zbiór setek obiektów uznanych za skarby narodowe oraz pięciokondygnacyjna pagoda z 1407 r. Uświęcone miejsce jest wymarzone dla nowożeńców, masowo fotografujących się na tle historycznych budowli.

Kraj tradycji i nowoczesności

Japonia zachwyca bogactwem architektury idealnie wpasowanej w różnorodną przestrzeń. Panuje tu idealna czystość, porządek i organizacja. W niemal 128-milionowym kraju nie ma praktycznie bezrobocia. Ludzi angażuje się w każdy możliwy sposób. Bilety kontrolowane są na przykład przez kilka osób, które z kolei są nadzorowane przez następnych rewizorów. Wiele osób zatrudnionych jest przy regulacji ruchu, co w zagęszczonych miastach ma ogromne znaczenie. Przestępczość jest niska, ale w całej Japonii rozwinięty jest system małych posterunków zwanych kobanami. Jest ich około 15.000, a w samym niemal 12-milionowym Tokio aż 1.200. Ogółem w Japonii jeden policjant przypada na 556 obywateli, w Tokio natomiast jeden oficer na 290 osób.

Policjanci są bardzo pomocni, udało mi się nawiązać kontakt i zrobić pamiątkowe zdjęcie z kolegą „po fachu”. Japońskim funkcjonariuszom na pewno możemy zazdrościć nowoczesnej floty samochodowej oraz powszechnej cyfryzacji. Cenną zaletą samych mieszkańców jest natomiast szacunek do prawa i uczciwość.

Przykładem supernowoczesnej metropolii była wizyta w uznawanej za miasto przedsiębiorców Osace. W pobliżu nastrojowej Jokohamy znajduje się Kamakura, gdzie można ujrzeć kolejny symbol Japonii – Wielkiego Buddę. Licząca 11 metrów rzeźba waży 93 tony. Wielki Budda przetrwał tajfuny i trzęsienia ziemi. Nie zmiotły go nawet silne fale tsunami w 1495 r. i cieszy się niesłabnącym szacunkiem wiernych.

Nie wyobrażałem sobie podróży do Japonii bez wizyty w Kioto, która jest ostoją tradycji. Prawdziwe żywe muzeum. W centrum znajduje się Gosho, cesarski pałac w otoczeniu pięknego parku. Ogromne wrażenie wywarł na mnie zamek Nijo-jo odzwierciedlający potęgę szogunów epoki Edo. W dzielnicy uciech Gion mieszkają gejsze, które specjalnie dla turystów prezentują ceremonię parzenia herbaty. Trasa nie mogła również pominąć robiącego ogromne wrażenie wulkanu Fudżi o wysokości 3776 m n.p.m. – uznawanego za świętą górę.

Szczypta egzotyki

Japończycy masowo ubierają się w garnitury i kochają koronki, które są elementem zdobniczym od damskich skarpetek, po zagłówki w taksówkach. Do skandalicznych i niekulturalnych zachowań zaliczane jest wycieranie nosa przy stole lub miejscach publicznych. Czynność tę uznawaną za wielce niehigieniczną należy wykonywać w odosobnionych miejscach. Mile widziany jest natomiast szacunek do drugiego człowieka. Żadna kelnerka nie poda rachunku jedną ręką. Przedmioty podaje się dwiema rękoma w głęboki ukłonie, a kąt nachylenia ma ogromne znaczenie i stanowi nieoderwalną część kultury japońskiej.

Największą pasją dzisiejszych Japończyków są salony gier zwane pachinko. Wielkie, głośne i tłoczne hale przyciągają mężczyzn i kobiety w każdym wieku. To zadziwiające zjawisko, podobnie jak używanie telefonu komórkowego w każdym możliwym miejscu. Nowoczesna technika przedarła się nawet do… toalet. Po wejściu deska podnosi się automatycznie, jest podgrzewana, specjalna aparatura pozwala regulować głośność muzyki, aby wreszcie przełączyć funkcję muszli klozetowej na bidet z regulowaną temperaturą wody oraz osuszaniem. Pobyt w toalecie sprowadzono do chwil największej przyjemności i relaksu.

Kraj Kwitnącej Wiśni zachwyca i zadziwia na każdym kroku, pięknie o nim słuchać, trudno wszystko opisać, a najlepiej wszystko obejrzeć na własne oczy.

Elżbieta Sandecka-Pultowicz

* Arigato gozaimasu – Bardzo dziękuję

Comments

comments

Przekaż dalej

O autorze

Piszę od dawna i robię to z coraz większą przyjemnością. Ukończyłam ekonomię, ale życie pokierowało moją drogę zawodową w stronę dziennikarstwa, zarówno prasowego, jak i radiowego. Stanowi ono cały mój dorobek. Przez długi czas czułam się w tym zawodzie amatorką. Dzisiaj wiem, że to moje powołanie. Spełniam się pisząc na swoim blogu.

Dodaj komentarz