Bieda i bogactwo

0

Dwa przeciwieństwa. Dwa bieguny. Bogactwo pewne siebie, spokojne, beztroskie. Bieda smutna, cicha, pokorna. O ile bogactwo gromadzi się latami, o tyle bieda przychodzi znienacka. W każdej chwili może zapukać do naszych drzwi…

cytryna wewNie myślimy o tym na co dzień. Żyjemy na określonym poziomie, optymistycznie patrząc w przyszłość. Naszym celem jest nie tylko utrzymanie tego, co już posiadamy, ale powiększanie stanu posiadania. Jeżeli nie w czynach, to na pewno w myślach.

Jednym bogactwo przychodzi jak z płatka. Karty losu układają się w zgrabną talię. Oczywiście niezbędny jest minimalny wysiłek, orientacja, rozeznanie trendów, zachowanie pozorów. Potknięcia nie są bolesne. Zawsze znajduje się inne ciepłe gniazdko. Aniołowie fortuny, występujący również w ludzkiej postaci, sypią gwiazdkami szczęścia. Trudno sobie wyobrazić, że może być inaczej. Są również bogactwa wypracowane pokoleniami. Gromadzone w pocie czoła.

Żaden majątek nie jest jednak w stanie skutecznie uchronić się przed biedą, a także głupotą. Niejedna spuścizna została zmarnotrawiona w krótkim czasie przez jednego człowieka. To bolesne, jeżeli jest efektem beztroski, życia ponad stan, rozrzutności. Może jednak wynikać także z utraty zdrowia, pracy lub podjęcia ryzykownych, błędnych decyzji życiowych.

Bieda krąży wokół nas. Jest bezlitosna i zachłanna. Ciągle głodna. Nigdy nie wiadomo, kiedy ten nieproszony gość postanowi zapukać do naszych drzwi. Czy można przygotować się na tę wizytę? Trudne pytanie, odpowiedź wręcz niemożliwa. Jedno jest pewne, nie możemy wykluczyć, że stawi się pod nasz adres.

Elżbieta Sandecka-Pultowicz

Comments

comments

Przekaż dalej

O autorze

Piszę od dawna i robię to z coraz większą przyjemnością. Ukończyłam ekonomię, ale życie pokierowało moją drogę zawodową w stronę dziennikarstwa, zarówno prasowego, jak i radiowego. Stanowi ono cały mój dorobek. Przez długi czas czułam się w tym zawodzie amatorką. Dzisiaj wiem, że to moje powołanie. Spełniam się pisząc na swoim blogu.

Dodaj komentarz