Borsuk zdemaskowany

0

Najbardziej lubi, jak ktoś drapie go za uchem. Jest wesoły, towarzyski i kochany przez warszawskie dzieci. Wprawdzie kilka razy od targania stracił wąsy, to jednak nadal uwielbia się bawić i uczyć najmłodszych. Borsuk – policyjna maskotka – służy już dzielnie od 15 lat. Kto skrywa się pod borsuczym futrem?

borsuk_1Najmłodsi są jedną z najbardziej nieprzewidywalnych, a jednocześnie wymagających grup odbiorców. Próbując dotrzeć do nich z informacją należy umiejętnie dobrać metodykę. Najlepiej, jeżeli nauka odbywa się w formie zabawy. Taki sposób edukacji przynosi najlepsze efekty. Uwagę dzieci przyciągają kolorowe rysunki i postacie z bajek. Stąd pomysł policjantów Wydziału Prewencji, aby w zajęciach propagujących tematykę bezpieczeństwa wśród najmłodszych, uczestniczyła policyjna maskotka. Borsuk w stopniu sierżanta już od 15 lat bawi dzieci z Warszawy i okolic. Odwiedza je nie tylko w przedszkolach i szkołach, ale towarzyszy im również podczas festynów i pikników.

Dlaczego Borsuk?

Trudno dziś dociekać dlaczego symbolem stołecznej Policji został właśnie borsuk. W całym kraju pracuje wiele policyjnych maskotek. Każda jednostka wybiera jakieś inne zwierzę. Stołeczni policjanci postawili na borsuka, który z natury ma łagodne usposobienie, jest silny, kocha spokój, ciszę i swoją rodzinę. Jest estetą i uwielbia porządek. Pomimo niewielkiej postury, w sytuacji zagrożenia, potrafi walczyć jak lew. Nie lęka się większych i silniejszych przeciwników. Potrafi być nieustępliwy i wytrwały. Z takimi cechami Borsuk był wymarzonym kandydatem do podjęcia służby na rzecz najmłodszych. Szybko stał się wizytówką stołecznej Policji. W garnizonie pracuje razem ze swoimi przyjaciółmi-maskotkami: sierżantem Jeżykiem z KRP V, kapitanem Wyderką z Komisariatu Rzecznego, komisarzem Grodzisiem z KPP w Grodzisku Mazowieckim oraz moim bratem Borsukiem – specjalistą od bezpieczeństwa w ruchu drogowym.

Przygoda z Borsukiem

1-54486Głównym celem programu edukacyjnego z udziałem Borsuka jest przekazywanie w nieszablonowy sposób wiedzy na temat bezpieczeństwa w domu, szkole i na ulicy. Dla dzieci przygotowano materiały edukacyjno-prewencyjne, ale największą atrakcją jest spotkanie z Borsukiem. Jemu najłatwiej dotrzeć z informacją i działać skutecznie wśród najmłodszych.

W 2007 roku Borsuk został głównym bohaterem opracowanego w Komendzie Stołecznej Policji elementarza „Z Borsukiem bezpieczniej”. Publikacja ma na celu propagowanie wzorców zachowań ograniczających do minimum liczbę zdarzeń o charakterze przestępczym oraz nieszczęśliwych wypadków, których ofiarami mogą stać się dzieci. Elementarz uzyskał pozytywną opinię Mazowieckiego Kuratora Oświaty.

Borsuk chętnie odwiedza też dzieci przebywające w warszawskich szpitalach, domach dziecka i innych placówkach opiekuńczych. Wszystkie terminy i miejsca spotkań ma wpisane w swoim specjalnym kalendarzu publikowanym na stronie Wydziału Prewencji KSP. Dzieci mogą tam również znaleźć gry i zabawy z Borsukiem oraz obejrzeć jego galerię.

Co Borsuk lubi najbardziej?

1-54684Poza drapaniem za uchem, uwielbia być przytulany. Chętnie przybija „piątkę”. Największą nagrodą i motywacją do dalszej pracy są dla niego uśmiechnięte buzie.

– Dzieci są kochane, a jednocześnie bardzo szczere. Na tym polega ich urok. Są bezpośrednie i ciekawe. Ciężko je czasem okiełznąć, bo wszystkie chcą mówić jednocześnie. Mają jednak w sobie tak ogromne pokłady radości, że aż chce się żyć. Uwielbiam się z nimi spotykać. Jak się rzucają wszystkie do przytulania, ledwo mogę utrzymać równowagę. Ta spontaniczność jest wręcz trudna do opisania. Siła ich dobrej energii pomaga mi nie tylko w pracy, ale również w wielu sytuacjach osobistych – przyznaje Borsuk.

Zdarza się, że najmłodsze dzieci reagują strachem na widok dużej maskotki. Borsuk nauczył się wybrnąć i z takiej sytuacji. Pierwsze co robi, to szybko siada na podłodze, aby zmniejszyć dystans. Łatwiej wówczas nawiązać kontakt i uspokoić malca.

Miłość do Borsuka

Pytają bez skrępowania niemal o wszystko, a najprostsze pytania okazują się zazwyczaj najtrudniejsze. – Dlaczego masz paski na głowie? Co robisz w Policji? Dajesz mandaty? – dociekają. Borsuk za każdym razem jest zachwycony tym, w jaki sposób odbierają świat i jak wiele spraw rozumieją. W szczególności dzieci chore, dla których każda wizyta wywołuje mnóstwo emocji.

– Zetknąłem się z dziećmi niepełnosprawnymi ruchowo i psychicznie. Nie wiedziałem, czego się spodziewać. Dziś wiem, że były to najlepsze spotkania w moim życiu. Przekonałem się, jak dojrzali są ci młodzi ludzie, ile drzemie w nich nadziei i radości. Ludzie często boją się kontaktu z nimi, ponieważ nie wiedzą, jak się zachować. A wystarczy zwykły uśmiech, serdeczność i przytulenie. Te drobne gesty dla tych dzieci mają ogromne znaczenie – mówi Borsuk.

Pytania do Borsuka

borsuk– Ma Pani ładny kolor paznokci – stwierdziła pewna 4-latka. Łapki, które zakłada Borsuk nie zakrywają całych dłoni, co sprawia, że dzieci szybko orientują się, kto skrywa się pod borsuczym futrem. W rolę policyjnej maskotki już od dwóch lat wciela się Katarzyna Mazur-Lis z Wydziału Prewencji KSP. Jest pracownikiem cywilnym, ale dziś już swobodnie mogłaby samodzielnie przeprowadzać zajęcia z dziećmi. Najtrudniej było na początku. Z uwagą przysłuchiwała się prelekcjom prowadzonym przez policjantów prewencji kryminalnej. Obecnie czuje się w swojej roli, jak ryba w wodzie.

Kolekcja Borsuka

Trudno w komendzie znaleźć takie wyjątkowe biurko i otoczenie, w którym pracuje Borsuk. Na ścianie wiszą kolorowe rysunki, laurki, dyplomy. Na parapecie stoi cała kolekcja wazoników, bukietów, figurek i maskotek. Najcenniejsze prezenty są te własnoręcznie wykonane przez dzieci niepełnosprawne. W takim kolorowym miejscu nietrudno znaleźć chęć do dalszej pracy i energię do kolejnych spotkań z najmłodszymi. Pani Katarzyna niemal codziennie przebiera się w maskotkę. Odwiedza średnio dwie-trzy placówki, a tam odrębnie spotyka się z każdą grupą. W ciągu kilkunastu miesięcy z Borsukiem bawiło się już średnio ponad 34 tysiące dzieci. Nie ulega wątpliwości, że wśród najmłodszych jest najbardziej znanym policjantem.

Higiena Borsuka

22-96737Zwierzę w swoim naturalnym środowisku zalicza się do prawdziwych czyścioszków. Jego otoczenie zawsze pozostaje schludne i uporządkowane. Nie inaczej jest z naszym policyjnym Borsukiem. Pani Katarzyna bardzo dba o dobry stan i czystość kombinezonu oraz dodatkowych akcesoriów. Pierze, prasuje, stale uzupełnia płowiejące napisy, poprawia przyczepność łapek. Wielokrotnie wymieniała wąsy, bowiem dzieci uwielbiają za nie ciągnąć. Udoskonaliła ich przyczepność, co sprawi, że może przetrwają kolejny miesiąc. Proces czyszczenia objął także ogromną głowę Borsuka. Ze względu na objętość nie mieściła się w zwykłej pralce, dlatego trafiła do pralni. Niestety, po tym higienicznym zabiegu, jej wnętrze zmieniło strukturę i trudniej utrzymać ją w równowadze.

Wnętrze Borsuka

Jak czuje się osoba w środku tak dużej maskotki? Doskwiera przede wszystkim wysoka temperatura, która jest trudna do zniesienia, zwłaszcza w upalne dni, a zimą w rozgrzanych salach. Wprawdzie strój nie jest zbyt ciężki, ale utrzymanie w równowadze ogromnej głowy nie jest takie proste. Poza tym osoba w środku ma zawężone pole widzenia. Otoczenie może jedynie obserwować przez niewielkie okienka z siatki będące oczami borsuka. Spontaniczne ruchy są więc ograniczone. Trzeba również niezwykłej ostrożności podczas spotkań w przedszkolach, bo w niewielkich salach łatwo przycisnąć łapą rączki dzieci. Sierżant Borsuk nie powinien poruszać się jak słoń w składzie porcelany, ale to stwierdzenie najlepiej odzwierciedla, jak często się czuje.

Kim jest Borsuk?

Katarzyna Mazur-Lis zanim trafiła do Policji, by wcielać się w rolę Borsuka, była związana z motoryzacją. Przez wiele lat pracowała w tej branży w roli eksperta-dziennikarza oceniającego różne marki samochodów. Posiada też doświadczenie dealera samochodowego. W środowisku zdominowanym przez mężczyzn udało się jej wypracować swoją pozycję i uznanie. Nie boi się ludzi i potrafi nawiązać z nimi dobry kontakt. To doświadczenie doskonale sprawdza się w dzisiejszej pracy. W końcu nie przypadkowo mówi się, że mężczyźni są jak dzieci…

Elżbieta Sandecka-Pultowicz
zdjęcia ze strony Komendy Stołecznej Policji http://www.policja.waw.pl/

Comments

comments

Przekaż dalej

O autorze

Piszę od dawna i robię to z coraz większą przyjemnością. Ukończyłam ekonomię, ale życie pokierowało moją drogę zawodową w stronę dziennikarstwa, zarówno prasowego, jak i radiowego. Stanowi ono cały mój dorobek. Przez długi czas czułam się w tym zawodzie amatorką. Dzisiaj wiem, że to moje powołanie. Spełniam się pisząc na swoim blogu.

Dodaj komentarz