Co można wynieść z domu?

0

Na pewno wiele przyzwyczajeń, tradycji, obycia, kultury, zasad, itd. Wiele rzeczy dzieje się jednak na poziomie podświadomości. Często to, co nas od zawsze denerwowało, z czasem staje się jak mantra.

Nie zostawiaj ubrań na krześle! Gaś światło! Zamykaj drzwi! – najczęściej słyszałam od rodziców. Jaka to była dla mnie wówczas udręka. Ciągle ta sama zdarta płyta. Minęło kilka lat…

Zamieszkałam w swoim małym mieszkaniu. Byłam odpowiedzialna za wszystko, zakupy, rachunki, sprzątanie. Już po kilku tygodniach przyłapałam się na tym, że kilkakrotnie sprawdzam czy zamknęłam drzwi, czy niepotrzebnie nie pali się światło w pokoju. Strasznie zaczęły mnie również razić ubrania na krześle. Przeszkadzały i zagracały pokój. Mało tego! Coraz częściej powtarzałam „jak mówi mój tato…”, „jak mówi moja mama..”

Nasiąkamy jak gąbka. Przyswajamy szereg drobnych nawyków z domu. Dobrych i złych. Niektóre korygujemy, inne pieczołowicie przekazujemy w spadku swoim dzieciom.

Jedną z kwestii, którą zapamiętałam w dzieciństwie była odwieczna kwestia taty, kierowana pod adresem mojej nieżyjącej już mamy – „Tylko firanki Ci w głowie! Skaczesz po parapetach i chorujesz od ciągłego mycia okien!” Minął jakiś czas…

Tata nie tylko samodzielnie podjął się wyprania firanek, ale zrobił coś, co już dawno mogło ułatwić życie mamie. Zamiast uciążliwego podwijania i robienia zakładek podczas ich wieszania, poszedł do punktu krawieckiego i zlecił wszycie taśmy. Mało tego! Stwierdził po latach, że zasłony w pokoju zawsze były zbyt ciemne. Obejrzał, a nawet wybrał nowe – jasne i delikatne. Wiem, że robi to po części z myślą o mojej mamie, a także zbliżających się świętach. Wydawało mi się zawsze, że jest obojętny na te sprawy. Myliłam się. Szkoda tylko, że mama tego nie zobaczy…

Chcę powiedzieć, że siła tradycji, przyzwyczajeń i domowych ceremonii jest wielka. Bardzo przesiąkamy tym, co lubią nasi najbliżsi. Nawet, jeśli drażnią nas ich nawyki, w momencie utraty kochanych przez nas osób, bardzo nam tego brakuje. Orientujemy się, że nie możemy sobie, jak zwykle, ponarzekać, a zwłaszcza wyręczyć, pomóc, wesprzeć. W tęsknocie za przeszłością robimy za to coś, co można było zrobić już dawno temu. Nie traćmy takich okazji. Nie czekajmy, aż będzie za późno. Czas jest ku temu wymarzony. Uwierzcie, pod choinką może kogoś bardzo ucieszyć zwykła taśma do firanek.

Elżbieta Sandecka-Pultowicz

Comments

comments

Przekaż dalej

O autorze

Piszę od dawna i robię to z coraz większą przyjemnością. Ukończyłam ekonomię, ale życie pokierowało moją drogę zawodową w stronę dziennikarstwa, zarówno prasowego, jak i radiowego. Stanowi ono cały mój dorobek. Przez długi czas czułam się w tym zawodzie amatorką. Dzisiaj wiem, że to moje powołanie. Spełniam się pisząc na swoim blogu.

Dodaj komentarz