Dyżurny w Policji

0

Z opanowaniem i wyjątkowym sobie poczuciem humoru radzi sobie z codziennym zgiełkiem, który jest nieunikniony w czasie obsługiwania policyjnej dyżurki. Wśród setek telefonów, milionów decyzji do podjęcia i wielu policyjnych rubryk do wypełnienia porusza się jak ryba w wodzie. Jednak są sytuacje, w których milczy jak zaklęty, godzinami wyczekując na sprzyjający moment, kiedy może nacisnąć spust.

Policjant: aspirant sztabowy Tomasz Barański
Staż w Policji: 17 lat
Jednostka: zastępca dyżurnego w KPP Pruszków

IMG_1773Nie skrzywdziłby nawet muchy. Bezgranicznie kocha zwierzęta i przyrodę. Jego miłość do natury była tak wielka, że ukończył technikum leśne, rozpoczął nawet studia na tym kierunku. Nie mógł jednak pogodzić się z biznesowym podejściem do gospodarki leśnej. Ze swoich zainteresowań całkowicie nie zrezygnował, ale ostatecznie wybrał niebieski mundur, pielęgnując tradycje rodzinne, ponieważ jego ojciec również był policjantem. Pasja pomaga mu sprawnie poruszać się w gąszczu ludzkich spraw. Zamiast świergotu ptaków, uważnie wsłuchuje się w słowa swoich rozmówców. Wrodzona czujność pozwala mu na dokładną obserwację otoczenia. Znajomość praw natury daje mu natomiast zrozumienie zachowań ludzi i wyrozumiałość na przejawy ich słabości.

Mrowisko spraw

Od półtora roku pracuje jako zastępca dyżurnego. To niełatwa profesja. Wymaga wyjątkowej podzielności uwagi, IMG_3180umiejętności podejmowania szybkich i trafnych decyzji, opanowania oraz umiejętności koordynowania jednocześnie kilku czynności. Tylko pobieżnie patrząc w czasie dyżuru należy: wydać policjantom broń i środki łączności, stale nasłuchiwać radiostację, przyjmować telefoniczne i faxowe zgłoszenia, kierować patrole na miejsca interwencji, prowadzić bieżącą obsługę interesantów zgłaszających się do jednostki oraz uzupełniać system SWD oraz rejestry w księgach służbowych. Wiele rzeczy dzieje się naraz i właśnie w takich sytuacjach trzeba zachować zimną krew, a także działać skutecznie. Na pierwszej zmianie doskonale radzą sobie z tym trzy osoby, ale już po szesnastej dyżur pełni jedynie dwóch policjantów, co w sytuacjach gorących rodzi napięcie. Tomasz przyznaje, że bardzo pomaga mu doświadczenie zdobyte w czasie pełnienia służby dzielnicowego.

DSC03608Procentuje moich 13 lat w rejonie. Była to fajna praca, w której się odnajdywałem. Kiedy na dyżurce wydaje się, że świat stanął na głowie, tęsknię za dawną profesją i kontaktami z ludźmi. Owszem, teraz również mam częstą styczność z mieszkańcami, ale mają one zupełnie inny wymiar. Jako dzielnicowy mogłem śledzić tok wielu spraw, łączyć wątki i fakty, analizować. Na obecnym stanowisku nie ma na to czasu, ani realnych możliwości. Jednakże przydaje się zdobyta wiedza z różnych dziedzin prawa, rozeznanie terenu oraz tzw. wyczucie. Mam nadzieję, że dzięki temu potrafię zaoferować ludziom skuteczną pomoc. Nie ukrywam, że sprawia mi to ogromną satysfakcję.

Bezkrwawy łowca

Naciska wyłącznie spust… migawki. Pasjonuje się fotografią – nietrudno zgadnąć – przyrodniczą. Od dziesięciu lat P1130329robi to profesjonalnie. Zaszywa się w ukryciu i godzinami wyczekuje na ten jeden, jedyny moment do najlepszego kadru. Jako zodiakalny Skorpion jest cierpliwy, dobrze zamaskowany i skuteczny. Pomaga mu wiedza o zwyczajach zwierząt i miłość do lasu, w którym czuje się jak w domu. Upaja go możliwość podglądania przyrody. Uwielbia ten stan oczekiwania, który w efekcie bardzo go relaksuje. Jego rodzina zaakceptowała tę część jego natury. Wprawdzie nie ma w sobie tyle zacięcia, aby uczestniczyć w konkursach fotograficznych, ale swoje najlepsze zdjęcia przekazuje przyjaciołom w prezencie. Dobre zdjęcie przyrodnicze, to wynik wielu nieprzewidywalnych zdarzeń, odpowiedniej pogody, barwy, nasłonecznienia i wielkiego szczęścia. Najdłużej siedział w krzakach całe dwa dni. Niestety bez sukcesu. Czatował na jelenia. Zwierzak pokazał się wprawdzie, ale to nie był ten wyczekany kadr. Na takie wymarzone ujęcia czeka się często całe życie…

Elżbieta Sandecka-Pultowicz

fot. Tomasz Barański

Comments

comments

Przekaż dalej

O autorze

Piszę od dawna i robię to z coraz większą przyjemnością. Ukończyłam ekonomię, ale życie pokierowało moją drogę zawodową w stronę dziennikarstwa, zarówno prasowego, jak i radiowego. Stanowi ono cały mój dorobek. Przez długi czas czułam się w tym zawodzie amatorką. Dzisiaj wiem, że to moje powołanie. Spełniam się pisząc na swoim blogu.

Dodaj komentarz