Dzień Kobiet po…

0

Święto kobiet przechodzi metamorfozę. Od obowiązkowego święta komunistycznego, potem niechcianego spadku po starym systemie, po manifest praw wolnościowych. Jeszcze przed rokiem pisałam o rozłamie wśród świętujących. Jedne panie kultywowały tę tradycję, inne gardziły sflaczałym tulipanem wierząc, że odświętne traktowanie kobiet wyłącznie w tym dniu jest hipokryzją. Tegoroczne święto dostarczyło jednak dodatkowych emocji…

Dzień Kobiet nabrał wyjątkowego kolorytu. Czarnego. Kobiety, które nie chcą się pogodzić z restrykcyjnymi planami rządzących w kwestii: prokreacji, aborcji, antykoncepcji, przemocy i porodów, postanowiły właśnie w tym dniu skierować oczy wszystkich na te problemy. Czarny protest wywołał skrajne emocje. Wiele kobiet obawiało się jawnie demonstrować swoje poglądy, inne totalnie nie zgadzały się z argumentami protestujących, stając po drugiej stronie barykady.

Jakby nie było, o kobietach było wczoraj głośno. Kolejny pozytywny aspekt to – grupowanie się, i to po obu stronach. Właśnie tego nam – kobietom – zawsze brakowało. Takiej współpracy, zrozumienia, wzajemnego wsparcia i poczucia wspólnoty. Zmienił się też sposób świętowania. Kiedyś było to widać po wielu rozweselonych mężczyznach. Dziś nikt nie jest zgorszony, jeśli to kobiety piją drinka w lokalach.

W sumie to bardzo podoba mi się ten zamęt w sprawie kobiet i wśród kobiet. Z jednej strony święte, z drugiej wyklęte. Z niezadowolenia i protestów rodzi się zmiana, niekoniecznie „dobra zmiana”. Czas pokaże komu będzie stawiać się pomniki. Opowiedziałam się  za jedną ze stron, ale szanuję zdanie innych. Sumienie to delikatna struktura, która wymaga pielęgnowania, a to z kolei potrzebuje mądrego i pracowitego ogrodnika – nie paragrafów.

Ja wczoraj z przyjemnością odbierałam wszystkie życzenia i kwiaty od mężczyzn. Najbardziej wzruszające były te od sąsiada zawieszone na klamce od drzwi, który nie zastał nas akurat w domu. W pracy dzień uświetnił mi przeuroczy i pełen dobrej zabawy występ zespołu folklorystycznego Polski Łan. Były tańce ludowe, przyśpiewki i konkursy, które okazały się hitem! Rywalizacje: nawlekania korali, wytrząsania jajek z plastikowej kaczki oraz konkurencja trzaskania biczem, dostarczyły emocji uczestnikom oraz mnóstwa śmiechu publiczności. Muszę przyznać, że to był strzał w dziesiątkę. I zreflektowałam się, że ceniony na całym świecie polski folklor jest przez nas traktowany po macoszemu. A mamy piękne stroje, świetne tańce i wspaniałą kulturę. Kobiety również. Wszystkie.

Dzień jak z bicza strzelił pozostawiając nadzieję, że nie był to jedyny dzień w roku, kiedy sprawy kobiet stanęły na piedestale. I nie miejmy dyskomfortu, że mężczyźni tylko w ten jeden dzień nas doceniają. Same się doceniajmy przez cały rok, a święto kobiet potrwa 365 dni…

Elżbieta Sandecka-Pultowicz
foto Wiesław Sandecki, Konrad Bucholc

Comments

comments

Przekaż dalej

O autorze

Piszę od dawna i robię to z coraz większą przyjemnością. Ukończyłam ekonomię, ale życie pokierowało moją drogę zawodową w stronę dziennikarstwa, zarówno prasowego, jak i radiowego. Stanowi ono cały mój dorobek. Przez długi czas czułam się w tym zawodzie amatorką. Dzisiaj wiem, że to moje powołanie. Spełniam się pisząc na swoim blogu.

Dodaj komentarz