Fryzjer z duszą

0

Jego dotyk jest jak wiosenny wietrzyk. Każdy ruch jest przemyślany i wykonany z niezwykłą delikatnością. W każdym geście widać też ogromną pasję, która pozwala Piotrowi Jaworskiemu z Dusznik-Zdroju tworzyć wyjątkowe fryzury. Klientki są wręcz oczarowane. Wieść o utalentowanym fryzjerze rozniosła się po całym regionie, a także poza granice kraju.

dlugie_wlosy Dusznki-Zdrój to mała, ale niezwykle urokliwa miejscowość uzdrowiskowa na Dolnym Śląsku. W takiej niewielkiej społeczności wszyscy się znają, ale młodym trudno wybić się z własnym biznesem. Swoją przyszłość lokują najczęściej w dużych metropoliach. Są jednak ludzie obdarzeni tak niezwykłym talentem, dla których miejsce urodzenia nie jest żadną przeszkodą. Ich blask będzie świecić mocno zarówno w Dusznikach, jak i w Paryżu.

Szałowa babcia

U źródeł talentu Piotra stoi babcia Bogusia, osoba o nieprzęciętnym temperamencie i odwadze. Zawsze była przebojowa. Po 40-tce uczyła się jazdy na rowerze. Wychowując się przy niej, przyszły mistrz nożyczek zawsze był blisko najnowszych trendów i mody. Była też jego pierwszą modelką, która bez obaw ofiarowała swoje włosy, wtedy jeszcze niewprawnym cięciom wnuka. Dawała mu przy tym tak dużo wsparcia, dobrej energii i zachęty do kolejnych prób, że z każdym obciętym kosmykiem włosów Piotr nabierał pewności siebie. Dało mu to ogromny potencjał, z którego czerpie nieprzerwanie.

Pod okiem profesjonalistów

Ogromny zapał i wiara we własne możliwości musiała być jednak poparta praktyką i formalnościami. Zainteresowanie fryzjerstwem pojawiło się bardzo wcześnie. Trochę z przypadku Piotr trafił do szkoły efectowniagastronomicznej, ale zawsze był częstym gościem salonów fryzjerskich. Słuchał i patrzył, tworząc w wyobraźni własne fryzury. Inspiracji szukał w gazetach oraz internecie. Ukończył dolnośląską akademię fryzjerską oraz liczne kursy. To jednak za mało, żeby zdobyć uznanie setek klientek. Musi być jeszcze to coś.

To coś

Piotr ma dar, który pozwala mu niemal bez słów czytać w myślach swoich klientek. Kiedy przychodzą z pomysłem na nową fryzurę uważnie je obserwuje. Czyta z gestów. Kobiety unoszą włosy do góry, albo je przygładzają pokazując w ten niewerbalny sposób, jak chcą wyglądać. Są też klientki, które nie mają żadnej wizji. Dla Piotra to prawdziwe wyzwanie, którego chętnie się podejmuje. Wystarczy mu jedno spojrzenie. Potrafi diametralnie zmienić wygląd kobiet. Nie boi się ostrych cięć. Pewnie nakłada farbę na włosy. Efekt zawsze jest oszałamiający. To dlatego przed jego pracownią ustawiają się kolejki.

Jak diamenty

Gdzie tkwi tajemnica talentu Piotra? W jego instynkcie oraz przyjaznym podejściu do ludzi i uważnym wsłuchiwaniu się w potrzeby klientek. Włosy są dla niego jak sznury diamentów, które delikatnie ladne_wlosyprzekłada, gładzi i pielęgnuje. Każdy siedząc na fotelu fryzjerskim czuje się u niego komfortowo. I zupełnie nie ma na to wpływu miękkość siedziska. Podstawą jest u niego wyrównanie długości włosów. Wtedy może odetchnąć i działać dalej. Świat ogląda przez pryzmat włosów. Kiedy na przykład stoi w kolejce mimochodem obserwuje fryzury osób stojących przed nim. Jego ręce wyrywają się do poprawiania, przygładzania i czesania.

Fryzjerski palec

Lewa dłoń Piotra jest narażona na skaleczenia. Trudno zliczyć ile razy przyciął sobie środkowy palec. Dlatego bardzo często nosi na nim plaster. To jednak drobiazg w porównaniu do tego, ile zawód przynosi mu satysfakcji. Pieniądze nie są dla niego najważniejsze, podobnie jak czas. Nawet po kilkunastu godzinach pracy nie odczuwa zmęczenia. Kiedy rozmawialiśmy, Piotr odbywał 4-letnią praktykę w miejscowym zakładzie fryzjerskim. Teraz spełnił marzenie o własnej pracowni, do której nieustannie pukają klienci.

Efectownia

Jest miejscem z klimatem. Nie tylko ze względu na nieprzeciętne fryzury Piotra. Klientki przyciąga też stolik, na którym stoi stylowa patera. Jest wypełniona słodkościami, które nocą wypieka mama Piotra, patera_z_ciastkamistarając się w ten sposób wesprzeć swojego syna. Jego dobre imię jest znane w całej Kotlinie Kłodzkiej. Odwiedzają go także klientki z Londynu, Tajlandii, Stanów Zjednoczonych, które przyjeżdżają do pobliskiej Polanicy-Zdroju. Piotra wyróżnia coś jeszcze. Nietypowa uroda, ale to właśnie dodaje mu uroku. – Jestem przynajmniej oryginalny – mówi – w żadnym razie nie przeszkadza mi to w realizacji marzeń. A one krążą wokół małego drewnianego domku, który rodzina była zmuszona sprzedać. Z nim wiążą się wspomnienia z dzieciństwa. Jestem przekonana, że Piotr powróci tam, ale już jako światowej sławy mistrz fryzjerstwa, aby szczęśliwie zamieszkać z najbliższymi.

Elżbieta Sandecka-Pultowicz

 

Inne teksty o Dusznikach-Zdroju: Duszniki skradły mi serceOdnaleziona przyjaźń

 

Przekaż dalej

O autorze

Piszę od dawna i robię to z coraz większą przyjemnością. Ukończyłam ekonomię, ale życie pokierowało moją drogę zawodową w stronę dziennikarstwa, zarówno prasowego, jak i radiowego. Stanowi ono cały mój dorobek. Przez długi czas czułam się w tym zawodzie amatorką. Dzisiaj wiem, że to moje powołanie. Spełniam się pisząc na swoim blogu.

Dodaj komentarz