Jesień – jak ją ocieplić i pokochać

0

Kiedy aura przynosi nam deszcz i wiatr, a z drzew opadają liście, robi się smutno i nostalgicznie. Lato jest już tylko wspomnieniem, a każdy jesienny dzień przynosi ochłodzenie. Mam swoje sprawdzone sposoby, które sprawiają, że ta pora roku robi się jasna i ciepła. Dom staje się wówczas prawdziwą ostoją. Wystarczy kilka drobnych rzeczy, aby wypełnić go zapachami, jesiennym urokiem i wyciszeniem.

Jestem październikową Skorpionką i może dlatego lubię jesień. Nie ukrywam, że przy pierwszych symptomach czuję smutek, kiedy ciepłe letnie dni odchodzą w niepamięć, a termometr jest bezlitosny. Kolorowe sukienki stoją nietknięte w szafie, a coraz częściej trzeba sięgać po ciepłe ubrania. Wymiana garderoby może mieć jednak swój urok. Lubię to uczucie, kiedy sięgam do pudła z odzieżą jesienno-zimową i na nowo odkrywam ich urok. Pakuję tam letnie ubrania, z których każde niesie ze sobą miłe skojarzenia – miejsca, które odwiedziłam, ludzi, których poznałam. Pudełko wypełnia się zapachami lata, aby powrócić znów już za kilka miesięcy.

Swoje szaty zmienia też cała przyroda. Drzewa zrzucają spalone słońcem liście, aby odetchnąć, zaczerpnąć łyka jesiennych deszczy i zdrzemnąć się przez zimę. Pisałam kiedyś, że od kilku miesięcy z okna mojego pokoju w pracy widać drzewa. Od wiosny mam okazję obserwować wszystkie przemiany znajdującej się najbliżej topoli w czasie, kiedy rozwijała paki, wypuszczała zielone liście, wypełniała się nasionami, z których potem sypała białym puchem, by wreszcie pozbywać się liści z każdym podmuchem wiatru. My również jesteśmy poddawani cyklom pór roku, cyklom przemian duchowych i cielesnych, bo znajdujemy się w ciągłym cyklu zmian życiowych i pokoleniowych. Warto przyjąć te zmiany z godnością i pokorą. Cieszyć się każdym aspektem transformacji, rozwoju, dojrzewania i mądrości.

Co zrobić, aby te zmiany szybko zaakceptować, przestawić się na wolniejszy rytm i cieszyć się jesienią? Po pierwsze przyjaźnie na nią spojrzeć, zaakceptować, pogodzić się z tym, co nieuniknione. A wtedy łatwiej będzie nam dostrajać nasze najbliższe otoczenie.

Kiedyś odwiedziłam przyjaciół w Krakowie. Młodzi małżonkowie wynajmowali urocze mieszkanie urządzone na biało. Pozwało to gospodyni aranżować lokum w zależności od pory roku. Kiedy temperatura na zewnątrz rosła i przychodziło gorące lato, ochładzała salon niebieskimi poduszkami, zakładała w oknach niebieskie zasłony, ustawiała drobne dodatki w tym kolorze. Uruchamiając nieco wyobraźni można było się poczuć jak na greckiej wyspie z błękitnym niebem i śnieżnobiałymi domami.

Kiedy natomiast zbliżała się jesień, to samo mieszkanie nabierało ciepła i barw. Kolor poszewek na poduszki zmienił się w ciepły brąz, zasłony przybierały kolor żółto-pomarańczowych liści. Dodatki w jesiennych barwach uzupełniły całość. Już tylko kwestią wyobraźni było, aby poczuć się jak przy kominku, gdzie płomienie tańczą wesoło.

Mój sezon jesienny otwieram właśnie od ogniska. Wyciągam z zakamarków lampę solną i stawiam na głównym stole. Kiedy zapada wieczór rozpalam moje ognisko domowe. Już sam kolor działa kojąco, a kiedy wstawię do środka świecę zapachową robi się jeszcze przytulniej.

Z ciekawością zaglądam na półkę z herbatami. Porządkuję, sprawdzam daty przydatności i uzupełniam nowymi smakami. W tym sezonie króluje hibiskus, a na odkrycie czeka herbata różana z całych pąków. Wygląda tak pięknie i pachnie tak delikatnie, że nie znalazłam jeszcze dobrego dnia na inaugurację.

W tym okresie zawsze wypełniam też kuchenne półki miodami. Wyjątkowo w tym roku zgromadziłam miody w czterech gatunkach: lipowy (klasyka, jest u mnie zawsze), akacjowy (ulubiony córki), spadziowy (na wszystkie przeziębienia i choroby) oraz po raz pierwszy w mojej kuchni bardzo smaczny miód malinowy.

W moim domu zawsze jest bukiet zbóż. Myślę o tym już na początku lata, kiedy zboża są jeszcze zielone. Zachowują wtedy ładny kolor i zapach, który roznosi się wokół, zwłaszcza w wilgotne, deszczowe dni. Tegoroczny bukiet powstał ze zbóż ściętych w Lubomierzu. Są zatem z moich dolnośląskich stron, co sprawia mi jeszcze większą przyjemność.

Tegoroczny sezon jesienny otworzyłam też kupując po raz pierwszy dynię Hokkaido. Piękny kolor, wartości odżywcze i smak tego warzywa sprawiły, że kuchnia wypełniła się smakami i zdrowiem. TUTAJ przepis na pyszną dynię pieczoną.

Na stole zawsze uzupełniam misę jesiennymi owocami. A przez cały rok w ceramicznych kokilkach gromadzę orzechy, migdały i gorzką czekoladę.

A kiedy sprzyja pogoda ruszam na jesienny spacer, wdycham zapach liści, obserwuję drzewa i mocno otulam się ciepłym szalem.

Mam nadzieję, że ociepliłam Wam nieco jesienną szarugę, a jeśli macie swoje sposoby na chłodne dni, podzielcie się z nimi. Chętnie uzupełnię materiał i wprowadzę do mojego życia. 🙂

 

Comments

comments

Przekaż dalej

O autorze

Piszę od dawna i robię to z coraz większą przyjemnością. Ukończyłam ekonomię, ale życie pokierowało moją drogę zawodową w stronę dziennikarstwa, zarówno prasowego, jak i radiowego. Stanowi ono cały mój dorobek. Przez długi czas czułam się w tym zawodzie amatorką. Dzisiaj wiem, że to moje powołanie. Spełniam się pisząc na swoim blogu.

Dodaj komentarz