Kleszcz: ślepy, głuchy i niemy…

0

… a jednak śmiertelnie niebezpieczny i niezwykle skuteczny. Niepozorny, ale siejący grozę. Przycupnięty czeka na swoje pięć minut, aby zadać nam cios. Na tego osobnika możemy natknąć się w zaroślach, ale jego cechy przybierają nieraz ludzką postać.

las3

Największa aktywność kleszczy przypada na maj i czerwiec oraz wrzesień i październik

Ten pełen grozy opis dotyczy owada z rodziny pajęczaków – kleszcza, który roznosi choroby zakaźne. Nawet co trzeci osobnik może być nosicielem boreliozy lub kleszczowego zapalenia mózgu. Pomimo dużej medialnej kampanii informacyjnej o zagrożeniach, jakie niesie ze sobą ukąszenie kleszcza, sprawę traktuje się dość pobłażliwie i często słychać:

– Medialna nagonka. Wielokrotnie miałem kleszcza i co? Nadal żyję! Bzdury!

Jednak mało kto nasilające się bóle stawowe, zapalenia mięśnia sercowego lub układu nerwowego kojarzy z ukąszeniem przed laty kleszcza. Borelioza rozwija się latami i atakuje wiele narządów. Ta podstępna choroba nie daje na początku ostrych objawów. Trzeba mieć dużego pecha, aby trafić na zarażonego kleszcza, ale jednocześnie dużo szczęścia, aby kilkanaście godzin po ukąszeniu zauważyć wędrujący rumień w kształcie obręczy. To daje pewność, że należy rozpocząć błyskawiczne leczenie antybiotykami pod okiem specjalisty od chorób odzwierzęcych. Nie można z tym zwlekać, bo największe szanse, ale nie stuprocentowe daje szybkie podanie leków w pierwszej fazie choroby. Dolegliwości w drugiej fazie zachorowania na boreliozę są znacznie bardziej nasilone i trudne do uśmierzenia, w trzeciej praktycznie nie do pokonania. Dlatego borelioza wymaga od pacjenta przede wszystkim cierpliwości i ciągłej obserwacji, bo nieodwracalne zmiany, które zachodzą w organizmie mogą być odczuwane przez całe życie.

Jak ustrzec się przed ugryzieniem kleszcza? Idąc do lasu trzeba ubrać spodnie, bluzkę z długim rękawem oraz czapkę. Rozpylić na sobie środki odstraszające kleszcze i obowiązkowo obejrzeć ciało po leśnej wędrówce. Jeśli znajdziemy na sobie kleszcza trzeba najszybciej i umiejętnie go wyjąć. Można użyć pęsety lub innych dostępnych w aptece urządzeń. W przypadku jakichkolwiek wątpliwości trzeba udać się do najbliżej placówki zdrowia i… nie dać się zbyć.

las2

Spacer po lesie może nieść ze sobą zagrożenia

Poświęcam tyle miejsca boreliozie, bo została nią zarażona moja córka w wieku trzech lat, a ostatnio coraz więcej znajomych boryka się z objawami tej choroby. Liczba zarażonych boreliozą w Polsce w ciągu kilku ostatnich lat wzrosła kilkakrotnie. Statystyki nie oddają jednak pełnego obrazu sytuacji, bo wiele osób nie wie, że jest chora. Przejmujące historie osób zarażonych można znaleźć na stronie internetowej Stowarzyszenia Chorych na Boreliozę.

Inspiracją do tekstu była również mroczna powieść „Pachnidło”, w której natknęłam się na przejmujący opis małego pajęczaka, którego cechy doskonale przyswoił sobie bohater książki. Okazuje się, że kleszcza możemy spotkać nie tylko w leśnym gąszczu, ale także najbliższym otoczeniu… Który groźniejszy?

Wybrany cytat:

Mały obrzydliwy kleszcz, którego ołowianoszare ciało zwija się w kulkę, aby wystawić się na świat zewnętrzny możliwie najmniejszą powierzchnią; który opancerza się skórą gładką i szczelną, aby nie stracić nic ze swej substancji, aby nie udzielić otoczeniu ani odrobiny z siebie.

Kleszcz, który kurczy się i przybiera niepozorną postać, aby nikt go nie zauważył i nie rozdusił. Samotny kleszcz, przycupnięty na drzewie, ślepy, głuchy i niemy, który tylko wietrzy, latami, z odległości wielu mil wietrzy krew chodzących po lesie zwierząt, daleko, o wiele za daleko, by zdołał o własnych siłach do nich dotrzeć.

Kleszcz mógłby się puścić. Mógłby się spuścić na ziemię pod drzewem, mógłby sześcioma malusieńkimi nóżkami przepełznąć parę milimetrów w tę czy tamtą stronę i zaszyć się w liściach, aby zdechnąć. Bóg świadkiem, że nikt by po nim nie płakał.

Ale kleszcz, uparty, wytrzymały, obrzydliwy, trwa przycupnięty, żyje i czeka. Czeka, aż wysoce nieprawdopodobny przypadek dostarczy w pobliże drzewa krew w postaci jakiegoś zwierzęcia. I wtedy dopiero odrzuca swą powściągliwość, spada, wczepia się, wświdrowuje i wgryza w cudze ciało…

 Pachnidło. Historia pewnego mordercy” Partick Süskind

Elżbieta Sandecka-Pultowicz

Comments

comments

Przekaż dalej

O autorze

Piszę od dawna i robię to z coraz większą przyjemnością. Ukończyłam ekonomię, ale życie pokierowało moją drogę zawodową w stronę dziennikarstwa, zarówno prasowego, jak i radiowego. Stanowi ono cały mój dorobek. Przez długi czas czułam się w tym zawodzie amatorką. Dzisiaj wiem, że to moje powołanie. Spełniam się pisząc na swoim blogu.

Dodaj komentarz