Konwalia – majowa piękność

0

Pokochali ją Francuzi i ma tam swoje święto. Portretował się z nią sam Mikołaj Kopernik. Jest symbolem piękna i czystości. Potrafi tak samo leczyć, jak i skutecznie otruć. Od czterech lat nie jest już pod ochroną, a w moim sercu ma miejsce szczególne.

Mało kto wie, że konwalia nie jest już pod ochroną. 17 października 2014 r. weszło w życie rozporządzenie Ministra Środowiska w sprawie ochrony gatunkowej roślin, które po 57 latach odstępuje od tego zakazu. Dobrze jednak, aby w naszej świadomości przetrwał zwyczaj pozostawiania nietkniętych konwalii, zwłaszcza dziko rosnących w lasach. Cóż bowiem piękniejszego niż przyroda w naturalnej postaci?

Konwalie zawładnęły moją wyobraźnią, jak miałam kilka lat. To był świat szarych zeszytów, nijakich ubrań i czarno-białych książek. Wszystko, co przychodziło z zachodu, było egzotyczne – bardziej pachnące, bardziej kolorowe i bardziej trwałe. Zwykła kartka pocztowa stanowiła prawdziwe dzieło sztuki. Takie pocztówki przechowywało się przez lata, bo żal było je wyrzucać. Do dziś zachowałam kilka, bo tak wielkie robiły na mnie wrażenie. Moja ciocia z Francji zawsze wysyłała wiosną konwaliową pocztówkę. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że Francuzi obchodzą Święto Konwalii 1 maja. Obdarowują najbliższych pachnącymi bukietami z życzeniami szczęścia i pomyślności.

Trująca piękność

Konwalia była przed wiekami symbolem wiedzy i sztuki medycznej. Nie przypadkiem nasz słynny astronom, ekonomista, strateg, tłumacz, prawnik, a także lekarz Mikołaj Kopernik obrał sobie ten kwiat jako ulubiony i chętnie się z nim portretował. Gdyby jeden z uczestników teleturnieju „Milionerzy” wiedział o tym, cieszyłby się z wygranej, bo pytanie o ulubiony kwiat Kopernika było rozstrzygające. W nawiązaniu do konwalii, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu za wybitny wkład naukowy lub szczególne zasługi dla rozwoju uczelni przyznaje specjalne wyróżnienie Convallaria Copernicana.

Konwalia jest także jednym z kwiatów maryjnych w tradycji chrześcijańskiej, symbolizującym niewinność, czystość i skromność. Białe drobne kielichy kwiatów mają też nawiązywać do łez Maryi po ukrzyżowaniu Jezusa, a w innej interpretacji – ze względu na pionowe ułożenie dzwonków – drabiny do nieba.

Już najstarsze praktyki medyczne traktowały o wielkiej skuteczności korzeni i ziela konwalii w leczeniu chorób serca, padaczki i wielu innych schorzeń. Jej stosowanie wymagało jednak niezwykłej ostrożności, bowiem roślina ta w całości jest silnie trująca. Nawet woda, w której stoją konwalie jest toksyczna, dlatego też trzeba szczególnie uważać na dzieci, bo chętnie wkładają do buzi różne przedmioty.

Wieniec za życia

Kiedy przychodzi maj z utęsknieniem czekam na kwitnące konwalie. Pachnące dzwonki przypominają mi osobę, za którą tęsknię najbardziej. Przywołują w pamięci moją mamę, która te kwiaty ukochała najbardziej. W swoim niezwykle skromnym życiu niewiele rzeczy robiła dla siebie. Skupiona na rodzinie, zabiegana i zapracowana, swoje potrzeby zawsze spychała na dalszy plan. Przychodziła jednak pora roku, kiedy robiła jedną drobną rzecz, wyłącznie dla siebie – kupowała bukiecik konwalii.

Od kilku lat dbamy o to, aby gałązki z białymi dzwonkami pochylały się nad jej grobem. Zastanawiam się tylko, dlaczego nie robiliśmy tego wtedy, kiedy żyła. Nikt z nas nie wręczył jej nigdy nawet gałązki, choć dziś chcielibyśmy jej dać całe naręcza.

W drodze do i z pracy mijam posępne mury Cmentarza Bródnowskiego i przyglądam się pobliskim kwiaciarniom pełnym kwiatów i wieńców dla tych, których już nie ma. Być może wielu zmarłych nie otrzymało za życia tylu kwiatów, ile składanych jest na ich płycie nagrobnej podczas pogrzebu. Nigdy też nie będą mogli nacieszyć się ich pięknem. Żałobnicy kupując pokaźne wieńce, często szukają w ten sposób rozgrzeszenia, tylko że jest już za późno, a cały „spektakl” odbywa się wyłącznie dla żywych.

Patrząc z zazdrością na okazałe wieńce cmentarne, zażyczyłam sobie kiedyś taki od męża. – Zwariowałaś? – zapytał. Delikatnie mówiąc był mocno zdziwiony moją nietypową prośbą. Nie odważył się wprawdzie kupić mi tradycyjnego wieńca, ale kilka razy wręczył tak wielkie bukiety kwiatów, że w pełni zaspokoił mój głód kwiatowy. Udało mi się więc jeszcze za życia nacieszyć ich widokiem. A jeśli kiedyś będziecie na mim grobie, wystarczy tylko bukiecik konwalii. Niech ta moja rodzinna kwiatowa tradycja przetrwa pokolenia…

Comments

comments

Przekaż dalej

O autorze

Piszę od dawna i robię to z coraz większą przyjemnością. Ukończyłam ekonomię, ale życie pokierowało moją drogę zawodową w stronę dziennikarstwa, zarówno prasowego, jak i radiowego. Stanowi ono cały mój dorobek. Przez długi czas czułam się w tym zawodzie amatorką. Dzisiaj wiem, że to moje powołanie. Spełniam się pisząc na swoim blogu.

Dodaj komentarz