Laboratoria narkotykowe

0

Nieznane substancje, szkodliwe związki chemiczne, zagrożenie trującymi oparami to tylko część zagrożeń, z jakimi styka się w swojej codziennej pracy. Likwidacja dużych laboratoriów narkotykowych to także przerwanie dochodowej działalności grup przestępczych, gotowych na wszystko. Z tym trudnym przeciwnikiem skutecznie wygrywa doświadczony policyjny dochodzeniowiec, jakim jest mł. asp. Monika Domańska. Walka z narkobiznesem wciągnęła ją bez reszty i jest obecnie cenionym fachowcem w kraju.

Policjant: mł. asp. Monika Domańska
Staż: 17 lat w Policji, w służbie 12 lat
Stanowisko: specjalista Zespołu Dochodzeniowo-Śledczego do walki z Przestępczością Narkotykową

Na tropie laboratoriów śmierci

Na jej dzisiejsze zainteresowania niewątpliwie największy wpływ miał dziadek, który nosił niebieski mundur. Małej Monice imponował wiedzą, doświadczeniem, odpowiedzialnością, zdecydowaniem oraz szacunkiem, jakim był obdarzony przez społeczeństwo. Kiedy trafiła do Policji, przez pierwsze lata pracowała jako pracownik cywilny i świat, który znała jedynie z opowieści, mogła poznawać osobiście. Stykając się bezpośrednio z policjantami, poznając kulisy ich pracy, znając wszystkie odcienie tego zawodu, podjęła w pełni świadomą i przemyślaną decyzję o wstąpieniu w szeregi Policji. Wiedząc czym się chce zajmować, podjęła kroki, aby konsekwentnie osiągać stawiane przed sobą cele.

Eliminowanie białej śmierci

Praca w pionie dochodzeniowo-śledczym była marzeniem. Właśnie tu upatruje sens policyjnej pracy. Docenia istotę działań operacyjnych, ponieważ obserwacje i zdobyte informacje są kluczowe dla sprawy, ale to dopiero początek procesu wykrywczego. To jak nieoszlifowany diament, który dopiero w rękach dobrego dochodzeniowca zyskuje swoją wartość. Proces ujęcia przestępców i udowodnienia im winy jest pracochłonny, ale jednocześnie fascynujący. Rozumieją to osoby, dla których praca śledcza jest pasją, a wszystkim działaniom towarzyszy poczucie misji.

– Cel jest jasny. Chodzi o to, aby zdobyć niepodważalne dowody pozwalające sprawcom wymierzyć sprawiedliwość. Spośród prowadzonych przez nas spraw, prawdziwą wisieńką na torcie jest likwidacja laboratoriów narkotykowych i wyeliminowanie z rynku ich właścicieli. To jakby praca u źródeł, która w efekcie może ustrzec wiele istnień ludzkich przed niszczącym działaniem środków psychoaktywnych. Świadomość tego pozwala nam – policjantom – angażować bez reszty czas i siły. W tym upatrujemy sens naszej pracy – mówi mł. asp. Monika Domańska.

Wydział do walki z Przestępczością Narkotykową KSP prowadzi i przejmuje duże oraz skomplikowane sprawy z obszaru stołecznego garnizonu. Miniony rok przyniósł spektakularne sukcesy. Dzięki świetnej współpracy, zaledwie kilkunastoosobowego zespołu, udało się zlikwidować kilka dużych laboratoriów i postawić w stan oskarżenia osoby zajmujące się z produkcją, handlem czy wprowadzaniem do obrotu narkotyków. Osiągnięcia policjantów są godne podkreślenia biorąc pod uwagę potężne środki finansowe, jakimi dysponują grupy przestępcze. Świetnie opłacani prawnicy czekają na najmniejszy błąd śledczych, dlatego skrupulatność, spostrzegawczość i odwaga stanowi o sukcesie.

W oparach zagrożeń

Ujawnienie nielegalnego laboratorium narkotykowego jest początkiem ogromnej operacji. Policjanci przystępują na zmianę do oględzin, które trwają nieprzerwanie nawet kilkadziesiąt godzin. Podczas wejścia do takiego obiektu, ze względu na nieprzewidywalne zagrożenia, zawsze uczestniczy Wydział Realizacyjny KSP. Intratny biznes narkotykowy jest ściśle chroniony, a teren bardzo niebezpieczny. W samym laboratorium znajdują się niezidentyfikowane substancje, ciecze nieznanego pochodzenia i składu, a także o dużym stopniu szkodliwości. Kiedy teren zostanie sprawdzony przez antyterrorystów, jest zabezpieczany przez policjantów z długą bronią, a do działań włączają się specjaliści m.in.: dochodzeniowiec, biegły z zakresu chemii oraz technik kryminalistyki.

– Jako dochodzeniowiec sporządzam dokładne notatki i prowadzę wszystkie czynności, które będą miały potem kluczowe znaczenie dla rozwiązania sprawy. Wszystkiego trzeba dotknąć, zwymiarować, zmierzyć słup cieszy w każdym pojemniku. Pozwoli to potem obliczyć ile ewentualnie można było wyprodukować narkotyków. Trudność polega na tym, że odczynniki chemiczne są bez etykiet, posiadają nieznane oznaczenia, a więc nigdy nie wiemy, z czym tak naprawdę mamy do czynienia. Niekiedy jest niezbędna pomoc ratowników chemicznych ze Straży Pożarnej, którzy sprawdzają stężenie oparów niwelując zagrożenia poprzez wietrzenie pomieszczeń za pomocą specjalnych dmuchaw. Chroniąc swoje zdrowie zawsze pracujemy w specjalnych kombinezonach i maskach. Trudno tylko utrzymać długopis w kwasoodpornych rękawiczkach – przyznaje policjantka.

Mililitr błędu

Pominięcie jakiegoś pojemnika, składnika lub przedmiotu w laboratorium może zaważyć na całej sprawie. Dlatego tak niezbędna jest wręcz mikroskopowa precyzja. Pobiera się próbki z każdego zbiornika, wypełnionego cieczą lub ciałem stałym. Bada się także puste naczynia, w których mogły znajdować się substancje będące elementem całej układanki. To dochodzeniowiec decyduje, co zabezpieczyć w sensie procesowym, aby ślad lub przedmiot mógł zostać uznany za dowód rzeczowy. W całej operacji biorą również udział specjalistyczne i uprawnione firmy do przewożenia, a potem przetrzymywania niebezpiecznych substancji chemicznych. Liczy się nie tylko precyzja, ale także czas. W ciągu 48 godzin zgromadzony materiał musi być przedstawiony w sądzie, który wydaje decyzję o ewentualnym tymczasowym aresztowaniu ujętych podejrzanych. Potem następuje cała seria dokładnych laboratoryjnych analiz substancji ujawnionych na miejscu, przesłuchania świadków, szukanie organizatorów procederu, dostawców i odbiorców. Najważniejsze są chemiczne ekspertyzy, które dają odpowiedź, co było produkowane i na jaką skalę.

 

Nieprzewidywalność to adrenalina

Trudno zmierzyć ogrom pracy wykonywanej przez mł. asp. Monikę Domańską. W roku prowadzi średnio kilkanaście spraw, z których tylko jedna liczy aż 17 tomów. Gromadzi nie tylko akta sprawy, ale przede wszystkim nowe doświadczenia, bo każdy przypadek jest inny i wnosi coś istotnego. Ze względu na duży rynek narkotykowy oraz fakt, że Polska jest liderem na rynku europejskim w produkcji amfetaminy, skala prowadzonych spraw i rozmach likwidowanej działalności przestępczej daje jej ogromną wiedzę, którą dzieli się z policyjnymi ekspertami w dziedzinie narkotyków z całego kraju. W ubiegłym roku została zaproszona przez Centralne Laboratorium Kryminalistyczne Policji oraz Biuro Kryminalne KGP do zapoznania uczestników ogólnopolskiego szkolenia ze specyfiką likwidacji nielegalnych laboratoriów narkotykowych.
Za najtrudniejszy element w swojej pracy uznaje presję czasu oraz nieprzewidywalność, jednak ta ostatnia jest źródłem adrenaliny, która z kolei napędza do działania. Zmusza ona również do ciągłego dokształcania się, bo producenci środków psychoaktywnych są niezwykle przebiegli, a za całym procederem stoją wykwalifikowani chemicy. Niewielka modyfikacja składu chemicznego powoduje, że zakazana dotąd substancja staje się na chwilę legalna. To dlatego walka jest tak trudna. Poza doświadczeniem zdobywanym w codziennej służbie mł. asp. Monika Domańska kształci się studiując kryminologię w Wyższej Szkole Policji w Szczytnie. Nie zapomina o psychicznej równowadze, a stres niweluje spotkaniami z przyjaciółmi, dla których uwielbia gotować.

Elżbieta Sandecka-Pultowicz
foto z archiwum Komendy Stołecznej Policji
Opublikowano w Stołecznym Magazynie Policyjnym, styczeń 2017 r.

Comments

comments

Przekaż dalej

O autorze

Piszę od dawna i robię to z coraz większą przyjemnością. Ukończyłam ekonomię, ale życie pokierowało moją drogę zawodową w stronę dziennikarstwa, zarówno prasowego, jak i radiowego. Stanowi ono cały mój dorobek. Przez długi czas czułam się w tym zawodzie amatorką. Dzisiaj wiem, że to moje powołanie. Spełniam się pisząc na swoim blogu.

Dodaj komentarz