Magiczne miejsca Warszawy – kawiarenka w Rynku

0

Każde miasto posiada miejsca, które tchną wyjątkową energią, są wspaniale wkomponowane w krajobraz lub stanowią urok sam w sobie. Każdy ma zapewne indywidualny katalog ulubionych plenerów, kawiarni, ulic, parków itp. Nowy cykl rozpoczynam z myślą o osobach, które planują przyjazd do Warszawy, ale także tych, które tu mieszkają. Wszystkich zapraszam w podróż po moich magicznych miejscach tego wyjątkowego miasta. Na początek najpiękniejsze okno na Rynek.

W pierzei Rynku Starego Miasta tuż przy ulicy Jezuickiej znajduje się mała kawiarenka. W środku mieści się zaledwie kilka stolików. Na ścianach można oglądać fotografie dawnej Warszawy, wystrój uzupełniają stare meble i stylowy bar. Największą uwagę przyciąga piękna 2-osobowa sofa ustawiona tuż przy oknie. To taki niezwykły mebel duszą.

magiczna_sofa

Sofa na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie twardej i niewygodnej, ale wystarczy usiąść. Człowiek miękko się zapada i wtula w jej historyczne ramiona. W jednej chwili może poczuć klimat dawnego miasta, gdzie słychać miejski gwar oraz stukot końskich kopyt i bryczki. Sofa była zapewne świadkiem niezliczonych rozmów, szeptów, pocałunków, ukradkowych spotkań i oficjalnych wizyt. Może uczestniczyła w kłótniach oraz dramatycznych rozstaniach? Od dziesięcioleci słucha cierpliwie różnych opowieści. Gdyby tylko potrafiła mówić…

okno_kawiarni

Nastrój temu miejscu nadaje jeszcze jeden, niewątpliwie najpiękniejszy akcent całej kawiarni. Jedno, jedyne znajdujące się w pomieszczeniu okno. Ale jakie! Duże, półokrągłe z ozdobną kratą i szerokim parapetem oraz zawieszonym po środku szklanym żyrandolem. Spoglądając na rynek można ukradkiem obserwować spacerowiczów warszawskiej starówki.

warszawska_kawiarnia

Lokal Cafe Keks pełni rolę typowej kawiarni, w której można się napić kawy i zjeść deser. Przyznam, że opinie konsumentów w internecie są różne. Przy takim skromnym, jak na kafejkę menu, jakość i obsługa powinna być na pierwszym miejscu. Gdybym miała czarodziejską różdżkę zmieniłabym nazwę na Warszawskie Okno, a obok starej sofy ustawiła mebel z szufladą, w której goście mogliby chować swoje listy. Po jakimś czasie stanowiłyby niezwykłą kolekcję wspomnień.

Jeśli będziecie w Rynku Starego Miasta zaglądnijcie w to miejsce i przenieście się w czasie…

 

Comments

comments

Przekaż dalej

O autorze

Piszę od dawna i robię to z coraz większą przyjemnością. Ukończyłam ekonomię, ale życie pokierowało moją drogę zawodową w stronę dziennikarstwa, zarówno prasowego, jak i radiowego. Stanowi ono cały mój dorobek. Przez długi czas czułam się w tym zawodzie amatorką. Dzisiaj wiem, że to moje powołanie. Spełniam się pisząc na swoim blogu.

Dodaj komentarz