Na tropie „Grubyfusa”

0

Przewalam tonę papierów, a czasem jakieś zwłoki” – w bezwzględnej szczerości wyznaje na swojej stronie internetowej stołeczny policjant, publikując jednocześnie całe spektrum informacji przydatnych w pracy dochodzeniowca. „Piorąc” na co dzień brudy warszawskiej dzielnicy w wolnych chwilach przeistacza się w łagodnego Mikołaja, który spieszy spełniać wyjątkowe dziecięce marzenia. Pójdźmy tym tropem…

Akta tom I: dane wyjściowe

Dane: policjant warszawskiej komendy, dochodzeniowiec, prowadzi własną stronę internetową, pomaga spełniać marzenia. Kim jest osoba, która nie kryjąc prawdy o swoim zawodzie podaje jednocześnie szereg precyzyjnych informacji pozwalających osiągnąć w tej dziedzinie wysokie zawodowstwo? Kto, znając najgorsze sceny z życia mieszkańców, potrafi stłamsić w sobie uczucie zgorszenia i złości, ofiarując innym bezinteresowną pomoc? Kim jest osoba, która łączy w sobie tyle sprzeczności? Trzeba bowiem dużo odwagi, aby bez owijania w bawełnę pisać o cieniach swojej pracy, podając jednocześnie sposoby na jej udoskonalenie. Trzeba również ogromnej wewnętrznej siły, aby unieść się nad złem tego świata, uwierzyć w ludzi i bezinteresownie dawać im dobro. Wszczynamy śledztwo.

Akta tom II: trop – marzyciele

Ich życie często wisi na włosku, a przyszłość naznaczona jest walką z chorobą. Każdy dzień jest wiecznością i prawdziwym darem dla najbliższych. Na ich twarzach uśmiech znękany chorobą może niekiedy przemieniać się jedynie w drobny grymas. Dla tego właśnie „drgnięcia” wolontariusze Fundacji „Mam Marzenie” dwoją się i troją, próbując odgadnąć, a potem spełnić największe marzenia zazwyczaj nieuleczalnie chorych dzieci. Pod opieką warszawskiego oddziału fundacji pozostaje około 70 małych marzycieli, dla których taka pomoc daje nadzieję, a pomagającym spełnienie swojej wewnętrznej potrzeby pomagania. Dzieci zmagają się z różnymi dolegliwościami, nowotworami, chorobami autoimmunologicznymi lub wynikającymi z wad genetycznych. Wszystkie mogą zakończyć się śmiercią. Dlatego czas ma tu ogromne znaczenie.

Nie jest problemem wstać i bardzo szumnie głosić hasła pomocy dla innych. To nic nie kosztuje – w końcu słów wypowiada się wiele na całym świecie, co nie przybliża nas do realizacji lub dotarcia do jakiegokolwiek pozytywnego celu. Dlatego prawdziwym zaszczytem jest pracować z osobami, które pomimo swoich rozległych i wyczerpujących obowiązków mogą i umieją nieść pozytywną iskierkę potrzebującym dzieciom” – pisze nasz bohater.

Od ośmiu miesięcy angażuje się w pomoc małym „pacjentom”. Przyczyny takiej postawy kwituje krótkim – „nie ma przypadków w życiu”. Kiedy krąg jego znajomych ograniczył się do ludzi mówiących tylko o pracy, a rozmowa z „normalnymi” osobami stawała się problemem, podjął decyzję, że tylko pomagając innymi, pomoże sobie. Pragnął robić coś dobrego poza czasem służby. Angażując się w troski swoich marzycieli, inaczej patrzy na świat, a uciążliwości dnia codziennego przybierają inny wymiar. Są łatwiejsze do zniesienia i jakby mniej ważne.

Akta tom III: nowe fakty

Pragnienia dzieci znajdujących się pod ochroną wolontariuszy mają różny charakter: 17-letnia Mariola marzyła o pierwszym w swoim życiu pobycie nad morzem, Piotr chciałby zwiedzić Moskwę, ale ze względu na przeszczep szpiku kostnego musi poczekać. Dla 6-letniego Oskarka największym szczęściem było posiadanie laptopa. Marzenie udało się spełnić dzięki zaangażowaniu funkcjonariuszy Komendy Rejonowej Policji Warszawa IV oraz naszego „poszukiwanego”, który w swoje 40 urodziny nie chciał kwiatów, ani prezentów, prosił za to o wsparcie dla swojego marzyciela. W komendzie udało się zebrać 1496 złotych i – jak podkreśla autor zbiórki – „o 70 groszach nie zapominając”.

Najsmutniej jest wówczas, jeżeli nie uda się zdążyć z realizacją marzenia. Każdy wolontariusz ma bowiem „swoje” dziecko, z którym rozmawia, bawi się i pomaga. Przychodzą jednak chwile straszne i bolesne. Kiedy marzyciel odchodzi na zawsze, opiekunowie czują, jakby tracili kogoś najbliższego. Ogrom straty próbują ze zdwojoną siłą ukoić zapałem do spełniania kolejnych marzeń. Żeby zdążyć. Żeby doskonalić siebie, bo zdobyte doświadczenia, emocje i głębokie przeżycia pozostają im do końca życia.

Akta tom IV: kim jest „Grubyfus”?

Świnka morska. Jej zdjęcie jest na głównym pasku strony internetowej prowadzonej przez naszego policjanta. Idąc tym tropem dowiadujemy się, że był to „Maniek”, ulubione zwierzątko. Kim jest zatem „Grubyfus”, który podpisuje się pod artykułami? Rozwiązanie jest proste, a wyjaśnienie można znaleźć na wspomnianej stronie:

Jestem dochodzegrubniowcem o mało romantycznej (bo do szczęścia uważam potrzebne to nie jest) ksywie Grubyfus. A jakby ktoś się pytał o tego Grubyfusa (nie sądzę, ale zawsze jakiś ciekawy się może trafić), to sprawa jest prosta – nazwa pochodzi od sympatycznego podtatusiałego pierdoły z jednej z części przygód „Asterixa i Obeliksa”, to oczywiście znane dla sympatyków tegoż komiksu. Ot taka tam z dzieciństwa pozostałość w świecie walki z przeważającymi siłami nieprzyjaciela.”

Po ustaleniu faktów i przejrzeniu materiału dowodowego w postaci strony internetowej: www.dochodzeniowiec.com ustalono, że treści zawarte na portalu są treściami jawnymi. Żadna z ewentualnie przekazanych informacji nie jest niejawna, ani związana z aktualnie toczącym się postępowaniem przygotowawczym czy też nieosądzoną sprawą karną. Treści zawarte na stronie nie są również objęte tajemnicą postępowania przygotowawczego. Strona ta nie jest sponsorowana przez instytucje ścigania oraz wymiaru sprawiedliwości. W zamyśle autora nie jest poradnikiem prowadzenia postępowania, ani pracy dochodzeniowej, bo tam najważniejszym elementem jest doświadczenie, a czasami też i samoistny talent.

Jest ona próbą (oczywiście w mikroskopijnym wydaniu) pokazania tych, co odpowiadają za wyniki jednostek (produkcje formularzy, na podstawie których dokonywana jest ocena jednostek) oraz tych, co nie prezentują się w kamerach. To Ci, co mielą papiery, odpowiadają za proces dowodowy w Polskiej Policji, a także za próbę połączenia wymagań Prokuratury i Sądu z wymaganiami swoich przełożonych” – pisze sam autor.

Akta tom V: wyniki śledztwa

Ustalona tożsamość:  Sławomir Michał Trojanowski
Pseudonim:  GRUBYFUS
Odzew:  CHRUM
Stanowisko:  Naczelnik Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego
Służba:  18 lat stażu
Miejsce pracy:  Komenda Rejonowa Warszawa IV
Dowody prowadzonej aktywności:  www.dochodzeniowiec.com
Urodzony:  Oborniki Śląskie
Wiek:  40 lat
Rysopis:  na zdjęciu
Marzenie:  dzień bez dzwoniącego telefonu
Pozostałe dane osobowe:  utajniono

Prowadząca śledztwo:  Elżbieta Sandecka-Pultowicz

Osoby chętne do wolontariatu na rzecz Fundacji Mam Marzenie lub przekazania 1% podatku zapraszamy na stronę internetową www.mammarzenie.org.

Comments

comments

Przekaż dalej

O autorze

Piszę od dawna i robię to z coraz większą przyjemnością. Ukończyłam ekonomię, ale życie pokierowało moją drogę zawodową w stronę dziennikarstwa, zarówno prasowego, jak i radiowego. Stanowi ono cały mój dorobek. Przez długi czas czułam się w tym zawodzie amatorką. Dzisiaj wiem, że to moje powołanie. Spełniam się pisząc na swoim blogu.

Dodaj komentarz