Walentynkowa dekoracja

0

Tak, jak kwiatek wymaga systematycznego podlewania, tak miłość lubi być codziennie pielęgnowana. Każda okazja jest do tego dobra, również Walentynki. Wystarczy odrobina inwencji.

Przez cały dzień nie za bardzo chciałam się poddać atmosferze walentynkowej. Kupienie lizaków w kształcie serduszek dla najbliższych wydawało mi się już oklepane i nudne. Dobrze wiem, że to właśnie drobiazgi nas cieszą, a najbardziej te niespodziewane. W kwestii uczuć, a przecież o miłość tu chodzi, sprawa jest jeszcze bardziej delikatniejsza. Tego uczucia nie można kupić za żadne pieniądze. Z miłością trzeba postępować uważnie jak z jajkiem i pielęgnować, jak kwiaty w doniczce.

Czy więc prawdziwa miłość wymaga takiej oprawy, jaką serwuje się nam w Walentynki? Oczywiście, że nie. Wiem natomiast, że każda dobra wola sprawienia ukochanej osobie przyjemności jest miła i oczekiwana. Przypominam sobie historię pewnej starszej kobiety, którą poznałam w Krakowie podczas warsztatów dziennikarskich. Była poetką, autorką kilkunastu tomików wierszy, osobą o nieprzeciętnej urodzie, zadbaną, otwartą na świat i ludzi.

W pewien zimowy, mroźny dzień zatęskniła za latem, pachnącą trawą i słońcem. Do powrotu męża z pracy postanowiła zorganizować wiosenny piknik! Pieczołowicie przez kilka godzin malowała zieloną farbą papier. Wszystko rozścieliła na środku pokoju. Postawiła kosz z owocami i ciasteczkami. Ułożyła kraciasty koc i miękkie poduszki. Efekt tych starań opłacił się. Mąż początkowo mocno zdziwiony, był zachwycony i oczarowany pomysłem. Bez skrępowania i zbytniej troski o swój garnitur usiadł na podłodze po turecku i wspólnie zjedli najsmaczniejszy posiłek życia. Odrobina szaleństwa jeszcze nikomu nie zaszkodziła, a już na pewno nie w takiej materii, jak miłość.

Mając to wspomnienie, postanowiłam Walentynki potraktować jako świetną zabawę. Każda okazja do wyrażenia swojej miłości jest dobra. Nie można jednak zapomnieć o sprawie najważniejszej. Nikomu nie zrobimy przyjemności, jeśli umęczymy się przygotowaniami, a potem zasiądziemy z kwaśną miną. Dobry nastrój i uśmiech to dla miłości najpiękniejsza dekoracja.

Elżbieta Sandecka-Pultowicz

 

Comments

comments

Przekaż dalej

O autorze

Piszę od dawna i robię to z coraz większą przyjemnością. Ukończyłam ekonomię, ale życie pokierowało moją drogę zawodową w stronę dziennikarstwa, zarówno prasowego, jak i radiowego. Stanowi ono cały mój dorobek. Przez długi czas czułam się w tym zawodzie amatorką. Dzisiaj wiem, że to moje powołanie. Spełniam się pisząc na swoim blogu.

Dodaj komentarz