Operacyjny

0

Praca operacyjna jest tu na pierwszym miejscu. Przez ręce wolskich policjantów zajmujących się przestępstwami przeciwko mieniu przechodzą tomy dokumentów. Miesięcznie prowadzą około 200 postępowań przygotowawczych. Każda sprawa wymaga dokładnej analizy, sprawdzeń, celnych decyzji i skutecznego działania. Zarządzanie 42-osobowym wydziałem to tytaniczna praca, ale nie dla osoby, która czuje powołanie i całkowicie oddaje się pasji. Podkomisarz Paweł Wiśniewski właśnie takich cech szuka wśród kandydatów do służby w tej profesji.

Policjant: podkom. Paweł Wiśniewski
Staż w Policji: 23 lata
Stanowisko: Zastępca Naczelnika Wydziału dw. z Przestępczością Przeciwko Mieniu w KRP IV (nadzoruje pracę operacyjną)

Liczba spraw trafiających do wydziału bezpośrednio wynika z kategorii przestępstw, które pozostają w jego gestii, a są to kradzieże: mienia, pojazdów, z włamaniem, oszustwa, zniszczenia mienia i przywłaszczenia, z wyłączeniem przestępstw rozbójniczych. Wskazanie sprawcy nie jest proste, zwłaszcza przy kradzieżach pojazdów i włamaniach do obiektów. Tego typu sprawy należą do grona najtrudniejszych. Wynika to z profilu osobowościowego sprawców i stosowanego przez nich modus operandi. Najczęściej są to recydywiści-zawodowcy, dysponujący drogim i profesjonalnym sprzętem. Sprytni i przebiegli, niekiedy niewyobrażalnie zuchwali. Działają w sposób planowy, przemyślany, zorganizowany i poprzedzony rozpoznaniem przestępczym. Taki mechanizm umożliwia im unikanie błędów, których później poszukują śledczy. Ustalenie źródeł dowodowych wymaga wówczas wyjątkowo skutecznej pracy operacyjnej, bo ona przynosi najlepsze efekty wykrywcze. A do tego potrzeba odpowiedniej kadry.

– Jak w każdej pracy najważniejsze, aby lubić to, co się robi i widzieć w tym sens. Tylko wtedy ludzie potrafią sprostać wyzwaniom i będą poszukiwać nowych rozwiązań. U swych podopiecznych niezwykle cenię dojrzałość, i to dojrzałość rozumianą jako odwaga zrównoważona rozwagą. Z takimi osobami przyjemnie się pracuje. Są gotowi na bardzo trudne wyzwania, ale pojmują wiążącą się z tym odpowiedzialność. Cenię sobie też umiejętność godzenia życia osobistego z zawodowym. Rodzina jest najsilniejszym wsparciem społecznym dla człowieka. Jednocześnie w domu kształtują się poglądy i wartości związane ze stosunkiem do obowiązków, do pracy. Poukładanie tych relacji praca-dom nie bywa wcale łatwe, a może w istotny sposób dezorganizować służbę. Jeśli ktoś sobie z tym nie radzi, w pracy nie będzie z niego większego pożytku. Na trzecim miejscu postawiłbym nastawienie wewnętrzne, czyli prezentowanie postawy ofensywnej, dynamicznej, dociekliwość i konsekwencję w realizacji celu. Jednostki o takim profilu z pewnością poradzą sobie z najtrudniejszymi zadaniami. Nawet, jeśli rozpoczynają pracę z niewielkimi umiejętnościami, a posiadają tzw. wewnętrzny ogień, na pozytywne efekty nie muszą długo czekać. Wytrwałość i konsekwencja skutecznie torują drogę do celu.

Zdaniem podkom. P. Wiśniewskiego sukces odnoszą osoby o wysokiej samodyscyplinie. Podobnie jest zresztą w sporcie, biznesie i w innych dziedzinach życia. Dyscyplinie wewnętrznej towarzyszy skuteczność i efektywność. Bo jeżeli robimy coś w sposób systematyczny, poukładany, wymagając poświęcenia od samego siebie – to pokonujemy własne słabości, wówczas odnosimy sukces prywatny. Natomiast zawsze sukces prywatny poprzedza sukces w sferze społecznej (zawodowej). Sukces odnosi ten, kto potrafi narzucić sobie pewne ramy, autodyscyplinę i wytrwać w tych autonomicznie narzuconych ryzach.

Stosunkowo trudno jest pozyskać odpowiednich kandydatów do wymagającej pracy w pionie kryminalnym. Wiele może wynikać już z pierwszej rozmowy.

– Może będzie to zaskoczeniem, ale zasadniczo nie poszukuję osób o szczególnie wysokich kwalifikacjach czy unikatowych umiejętnościach. Raczej staram się wyszukać takie osoby, które stanowią „dobry podkład” do pracy na przyszłość niż wybitnego fachowca od już. I dopiero z nich staram się szlifować lub wyłuskiwać osoby najbardziej utalentowane. Jak się trafi na taki talent, diamencik, to trzeba zrobić wszystko, aby umożliwić mu satysfakcjonującą i odpowiedzialną pracę. Wobec takiej jednostki trzeba mieć indywidualne podejście, żeby jej nie utracić, aby nie czuł się ignorowany i nie poszukiwał zatrudnienia u innych pracodawców, którzy będą właśnie traktować go odpowiednio do jego wyjątkowych zdolności. Jeśli w kimś drzemie jakaś iskierka talentu, pomogę mu wraz z zespołem z biegiem czasu go rozwinąć. Najważniejsze, żeby kandydat wiedział, co chce robić w życiu, był zmotywowany i chętny do pracy, gotowy na poświęcenie cząstki siebie. Tego wymaga służba. W zamian oferuję ciekawą i rozwijającą pracę, pełną nowych wyzwań, doświadczeń i szans. Za sumienną pracą będą szły uznanie i awanse. Nie preferuję odwrotnej kolejności na zasadzie kredytu zaufania. Osoby stawiające podczas spotkania rekrutacyjnego na pierwszym miejscu warunki finansowe, które nie wiążą się bezpośrednio z kwalifikacjami, niestety nie rokują najlepiej.

– Nasz zespół jest zróżnicowany, co stanowi jego zaletę i siłę. Najwięcej jest stosunkowo młodych policjantów o stażu do 6-8 lat pracy. Ci mają niespożytą energię, ale trzeba nimi kierować, wspierać i podpowiadać. W tym pomagają mi starsi funkcjonariusze, z bagażem kilkunastu lat doświadczenia zawodowego. Pracują tu zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Nie ma żadnego szufladkowania. Każdy może spróbować i każdy dostanie swoją szansę, jeśli tylko tego chce. Policjantki bywają niekiedy niezastąpione w pracy operacyjno-rozpoznawczej np. przy „legendowaniu”, a ich wyjątkowa cierpliwość i dbałość o szczegóły sprawdza się w pracy dochodzeniowo-śledczej. Wgryzając się w sprawę drążą problem, jak kropla skałę. Mężczyźni natomiast doskonale czują się w terenie, w akcji, gdzie jest duży poziom adrenaliny lub w zadaniach wieloetapowych. Właśnie zróżnicowanie kadry, pozwala na utrzymanie gotowości na przyjęcie do wykonania zadań najtrudniejszych oraz utrzymanie elastyczności przy realizacji skomplikowanych i rozłożonych w czasie przedsięwzięć.

Jedną z takich trudnych spraw, która początkowo wydawała się niemożliwa do wykrycia była kradzież kilkunastu ton odzieży z hurtowni o wartości około 550 tys. zł. Sprawcy podszywając się pod pracowników firmy podjechali TIRem i wywieźli towar w nieznane miejsce nie pozostawiając wielu śladów. Działania operacyjno-rozpoznawcze w tej na pozór beznadziejnej sprawie dość szybko doprowadziły do wytypowania kręgu podejrzanych. Podczas realizacji zatrzymano dziewięciu sprawców. Przedstawiono im zarzuty i zastosowano środki zapobiegawcze. W działania zaangażowano ponad czterdziestu policjantów, ściągając posiłki z trzech innych jednostek. Częściowo odzyskano skradzione mienie o wartości 260 tys. zł, które zostało sprytnie ukryte w dziupli znajdującej się pod Grójcem. Zabezpieczono TIR-a z naczepą, którym sprawcy wywozili kradzione mienie i inny pojazd ciężarowy wykorzystywany przez grupę. Biorąc pod uwagę ilość zaangażowanych sił i środków, była to potężna operacja, jak na możliwości komendy rejonowej.

– Trudno wskazać jednym słowem, co stanowi największy problem w pracy. Tych czynników jest kilka. Przede wszystkim permanentne działanie przy deficycie sił i środków. Taki stan nie idzie w parze z oczekiwaną jakością. Deprymująco oddziaływują przesadnie częste zmiany prawa. Pracę operacyjną utrudniają niezliczone ilości zabezpieczeń i działań prewencyjnych zlecanych pionowi kryminalnemu. W efekcie można mieć odczucie, że praca operacyjna traci na znaczeniu, a na pewno wytraca w ten sposób swą dynamikę. A przecież praca operacyjna to działanie koncepcyjne, planowe, wymagające systematyczności i płynności przedsięwzięć. Każda przerwa może powodować utratę wypracowanych przyczółków.

Podkomisarz Paweł Wiśniewski jest pasjonatem swojej profesji. Tytuł magistra uzyskał z kryminologii, a swoje wykształcenie uzupełnił na trzech fakultetach z zakresu kompetencji menadżerskich, zarządzania zasobami ludzkimi oraz zwalczania przestępczości zorganizowanej. Po pracy chętnie sięga po literaturę z dziedziny psychologii, zarządzania oraz historii II wojny światowej. Życiowy dystans łapie podczas wędkowania, kiedy odcina się od problemów, ma czas na refleksje i przemyślenia. Często wraca bez złowionej ryby, za to pełen energii i nowych pomysłów. Jest zapalonym numizmatykiem, w wolnych chwilach uprawia jogging. Najbliżsi już dawno pogodzili się z jego zawodowym wyborem, bo od zawsze chciał być policjantem.

– Moje marzenia wiążą się z najbliższymi. Mam poczucie, że zawsze miałem dla nich za mało czasu. Człowiek z wiekiem dojrzewa, wiele się wokół niego zmienia i coraz wyraźniej odczuwa przemijanie. Wykonywany zawód policjanta jest dla mnie bardzo ważny, ale to nie jedyna z ról życiowych, jakie przychodzi nam w życiu z oddaniem wypełniać.

Elżbieta Sandecka-Pultowicz

 

Comments

comments

Przekaż dalej

O autorze

Piszę od dawna i robię to z coraz większą przyjemnością. Ukończyłam ekonomię, ale życie pokierowało moją drogę zawodową w stronę dziennikarstwa, zarówno prasowego, jak i radiowego. Stanowi ono cały mój dorobek. Przez długi czas czułam się w tym zawodzie amatorką. Dzisiaj wiem, że to moje powołanie. Spełniam się pisząc na swoim blogu.

Dodaj komentarz