Pilnuj swojej emerytury

0

Wesołe jest życie staruszka (…), bo pamięć, bo pamięć nie ta – coś jest na rzeczy, zwłaszcza w interpretacji Wiesława Michnikowskiego. Radość może jednak szybko się skończyć, gdy przyjdzie pobrać pierwszą emeryturę. Zgodnie z wymogami ZUS niezbędne będzie złożenie wszystkich dokumentów, świstków, zaświadczeń. A pamięć nie ta… Dodatkowo efekt niesprawności systemu informatycznego, wprowadzonego 1 stycznia 1999 r. podczas reformy emerytalnej, może okazać się smutnym zderzeniem z rzeczywistością, a nie sklerozą. Warto więc na bieżąco śledzić zapisy na indywidualnym koncie emerytalnym, do którego dostęp gwarantuje przecież prawo.

System Ewidencji Kont i Funduszy (SEKiF) zaczął działać z dużym opóźnieniem. Praktycznie do dziś ZUS nie jest w stanie skorygować błędów, a przede wszystkim uzupełnić brakujące wpisy o przelanych składkach. Przedstawiciele Prokomu, firmy komputeryzującej ZUS tłumaczyli przed laty, że niesprawność wynikała z błędów w dokumentach pracodawców i banków. Ówczesna prezes ZUS wyjaśniała natomiast, że obowiązek przesyłania przez pracodawców szczegółowych danych pracownika mógł rodzić pomyłki. Nawet prozaiczny błąd to problem dla systemu komputerowego. Niewykluczone, że z powodu drobnych nieścisłości, np. w adresie, osoby mają po kilka kont. Gorzej, jeżeli są puste.

Niech się Pani cieszy, że w ogóle na koncie ma Pani uwzględnione składki – można usłyszeć w ZUS-ie. To, że są niekiedy wręcz szkolne błędy w zapisach, nie jest już ważne.  Pani ma chyba sporo wolnego czasu – komentuje urzędniczka. No cóż, z czasem jest różnie, ale z pamięcią może być już tyko tak, jak w przytoczonej piosence…

Póki mamy jeszcze siły, sprawny umysł i głębokie pokłady cierpliwości postarajmy się zadbać o swój własny interes (bez względu na płeć). Nikt nie zrobi tego lepiej. A i szanse na w miarę godną starość mogą wzrosnąć.

Halo, tu Ziemia!

Od ZUS możemy żądać informacji o składkach przekazanych przez płatnika (pracodawcę) na ubezpieczenie emerytalne, które zostały zewidencjonowane na naszym indywidualnym koncie z wyszczególnieniem każdego roku. Zwracając się pisemnie do swojego oddziału ZUS możemy również otrzymać wydruk wszystkich operacji przekazania części tych składek do naszego Otwartego Funduszu Emerytalnego, (jeżeli oczywiście należymy do II filaru) uwzględnionych w dwóch systemach komputerowych UNIX-a i MF. Na wydrukach możemy prześledzić, jaką kwotę za dany okres ZUS przekazał do wybranego Otwartego Funduszu Emerytalnego oraz ewentualną wysokość naliczonych odsetek. Porównując te zapisy z wydrukiem operacji zapisanych przez wybrany przez nas Otwarty Fundusz Emerytalny (należy zwrócić się o taki wykaz) można dojść do bardzo ciekawych wniosków. Pojawia się wiele nieścisłości, np. brak chronologicznych zapisów, uwzględnianie składek w innym roku, przekazywanie w różnych terminach rozbitej na części składki w sytuacji, kiedy nasz pracodawca prawidłowo przelał kwotę na konto ZUS. Urzędnicy ZUS kategorycznie zaprzeczają, jakoby błędy powstały z ich winy. Odsyłają do pracodawców i tam wskazują źródło wszelkich nieścisłości. Dokumenty, które można pozyskać od pracodawców wskazują najczęściej na coś zupełnie odmiennego. Co najciekawsze pracodawca wskazuje terminy przelewu składek do ZUS, a ten z kolei jedynie terminy przelewu do OFE. Nie można wywnioskować z dokumentów, kiedy tak naprawdę pieniądze z zakładu pracy wpłynęły do ZUS. Utrudnia to sprawdzenie, czy należą się nam odsetki i w jakiej wysokości.

Ze świadomą nonszalancją ZUS rozpowszechnia informację, że: w przypadku nie przekazania składek do Otwartego Funduszu Emerytalnego w terminie z przyczyn leżących po stronie ZUS, od ZUS należne są odsetki  – zgodnie z art. 47 ust. 10a i 10b ustawy z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (Dz. U. z  2007 r., Nr 11 poz. 74 z późn. zm.).

W odpowiedzi na pytanie dotyczące braku konkretnej składki, ZUS odpowiada natomiast: brak spowodowany jest niezidentyfikowaniem w Kompleksowym Systemie Informatycznym Zakładu imiennego raportu miesięcznego ZUS RCA za ww. miesiąc.

A mówią, że UFO nie istnieje. Jesteśmy jak piłeczka ping-pongowa będąca w grze pomiędzy ZUS, pracodawcą a OFE. Jednakże walka toczy się o naszą przyszłość i nasze pieniądze. W tej grze możemy być zwycięzcami. Nawet taki monopolista, jakim jest ZUS może się ugiąć. Świadczą o tym liczne sprawy sądowe, w których wygrywają petenci zakładu. Zanim jednak zdecydujemy się na wymiar sprawiedliwości, możemy skorzystać z procedury reklamacji. Informacje na ten temat znajdziemy na stronie internetowej ZUS.

Niech moc będzie z nami

W rozgrywce z urzędnikami ZUS nie dajmy się zbyć. Przysłowiowa pani Krysia może próbować nas zniechęcić tekstami

– Trudno to będzie wyjaśnić, na co my odpowiadamy – Właśnie pragnę pani pomóc.

Na słowa – Nie zajmuję się tylko Pani sprawą, spokojnie kwitujemy – Jeżeli czuje się pani przeciążona poproszę pani przełożonego o wyznaczenie innej osoby do załatwienia sprawy.

Na odwieczne – Ja nie mogę tego zrobić.

Na pewno są kompetentne komórki zajmujące się tą sprawą. Proszę wskazać, do kogo mam się zwrócić? – spokojnie pytamy.

Pomogą nam spokojne, ale zadawane z naciskiem pytania: Kiedy? Jak? Nie rozumiem? Kto? Dlaczego? Jeżeli nie pomoże rozmowa telefoniczna umówmy się na spotkanie w cztery oczy. W bezpośredniej konfrontacji mamy szansę dowiedzieć się więcej. Wszakże znacznie łatwiej skończyć dyskusję przez telefon niż wyrzucić petenta za drzwi. I w tym nasza siła. Nie dajmy się chwycić na haczyk pani Krysi w postaci

– Pojawiła się pilna sprawa. Nasza rozmowa dziś jest niemożliwa.

Nasze przybycie nie może być zignorowane. Żądajmy rozmowy z inną kompetentną osobą lub przełożonym. W ostateczności ustalmy inny termin. Rozmowy mogą odbywać się w niesprzyjających warunkach, tj. pokoju, w którym pracują inni urzędnicy. Może zabraknąć wolnego wieszaka na nasz płaszcz. Może pojawić się nagły problem ze znalezieniem wolnego krzesła nie dajmy się zniechęcić. Walczymy przecież o swoje.

Jeżeli zdecydujemy się na pisemną drogę możemy natknąć się na inne pułapki. Próba wyjaśnienia ewidentnych błędów ZUS może skończyć się taką oto odpowiedzią: „W związku z nieprawidłowościami w przetwarzaniu dokumentów rozliczeniowych (popełnionymi przez ZUS – przyp. autor) występują niezgodności dotyczące oznaczeń okresu, za który przekazano składkę”. To już wiemy. Oczekiwaliśmy na korektę lub odpowiedź – kto w ZUS wreszcie to zrobi. To trudny moment, bo możemy poczuć bezsilność. Najgorsza byłaby chęć rzucenia wszystkiego w cholerę. Na to czeka urząd. Pozostaje jeszcze jeden dość oryginalny sposób zaakcentowania swojego niezadowolenia. Pełną dokumentację przesłać do prezesa ZUS. Oczywiście prezes nie zajmie się naszą sprawą, ale pismo będzie zarejestrowane „na górze” i odesłane z odpowiednimi dekretacjami do podległych komórek. Na pani Krysi na pewno zrobi wrażenie. I oto chodzi, ale po kolei.

Próbując przejrzeć stan naszych składek musimy napisać pismo do ZUS z prośbą o przesłanie wykazu. Z tym nie powinno być problemów. Jeżeli jednak po ich przejrzeniu zauważymy błędy w datach, inne kwoty składek lub opóźnienia w ich przelewie – mogą zacząć się schody – i powiedzmy od razu – po których musimy się tylko wspinać. Jeżeli skontaktujemy się telefonicznie z panią Krysią, potraktujmy tę rozmowę jako grę wstępną. Liczą się konkrety na piśmie. Nasze wątpliwości, wszystkie, nawet najdrobniejsze pytania, przelejmy na papier. Tego samego żądajmy od ZUS. Zapewne nie otrzymamy precyzyjnej odpowiedzi na wszystkie wątpliwości, ale właśnie wtedy skontaktujmy się z osobą, która złożyła podpis na dokumencie. Pytajmy bez skrępowania. Urzędnicy są po to, aby nam wszystko wyjaśnić. Nie wstydźmy się pytać, co to są druki RCA (raport z wysokością składki składany co miesiąc przez pracodawcę) czy RSA (raport składany przez pracodawcę w przypadku nieobecności pracownika usprawiedliwionej np. macierzyński, L4 lub nieusprawiedliwionej).

Pytajmy – W jakich sytuacjach się je składa?

Można przygotować sobie rozmowę z panią Krysią, radząc się wcześniej kogoś, kto ma wiedzę z zakresu finansów (np. księgowa, kadrowa). Uzbrojeni w te informacje, będziemy łatwiej „punktować”, mówiącą często niezrozumiałym językiem, panią Krysię. Nawet, jeśli miło się nam gawędziło przez telefon, zażądajmy wyjaśnienia poruszanych kwestii na piśmie. Wówczas przekonamy się jak proste sprawy można zagmatwać używając naszego ojczystego języka. Ponownie skontaktujmy się z panią Krysią. Cała taktyka polega na zmęczeniu przeciwnika. Praktyka wskazuje, że często jest to skuteczna metoda, obyśmy tylko to my byli zwycięzcami.

Gwiezdne wojny

Można i warto domagać się swoich praw, nawet, jeżeli – tak jak w filmowej sadze – „Imperium kontratakuje”. Jeżeli nie jesteśmy zadowoleni z wydanej decyzji ZUS, możemy złożyć reklamację, a ostatecznie odwołanie do sądu. Należy zebrać wszystkie możliwe dokumenty i złożyć je za pośrednictwem oddziału ZUS, który wydał decyzję. Warto ustalić zarzuty i zastanowić się nad konkretnymi wnioskami. Odwołanie przygotowane na piśmie należy złożyć do okręgowego lub rejonowego sądu pracy i ubezpieczeń społecznych wraz z odpowiednimi pismami, np. zaświadczeniami lekarskimi, świadectwami pracy, zeznaniami świadków itp.

Dochodzenie swoich praw ułatwia nam także Rozporządzenie Rady Ministrów w sprawie szczegółowych zasad i trybu postępowania w sprawach rozliczania składek, do których poboru jest zobowiązany Zakład Ubezpieczeń Społecznych (Dz.U. z dnia 7 maja 2008 r.). W razie błędu pracodawcy (np. w naliczeniu składek pracownika w dokumentach ubezpieczeniowych) ZUS może dokonać korekty tych dokumentów z urzędu oraz wprowadzać i dokonywać zmiany danych bezpośrednio na kontach ubezpieczonych i kontach płatników składek. O każdej takiej operacji ZUS ma obowiązek powiadomić odpowiednio płatnika lub ubezpieczonego.

Wprawdzie nie na wszystkie uwagi zgłaszane do ZUS otrzymamy od razu odpowiedź, ale warto konsekwentnie domagać się skorygowania wszystkich nieścisłości. Możemy zanucić sobie w myślach – Jeszcze tylko parę wiosen, jeszcze parę przygód z losem i kłopotów będzie mniej. Ach, cierpliwość tylko miej.

Elżbieta Sandecka-Pultowicz

PS. Przepraszam wszystkie Panie Krystyny z ZUS. Użyłam tego imienia przykładowo.

Comments

comments

Przekaż dalej

O autorze

Piszę od dawna i robię to z coraz większą przyjemnością. Ukończyłam ekonomię, ale życie pokierowało moją drogę zawodową w stronę dziennikarstwa, zarówno prasowego, jak i radiowego. Stanowi ono cały mój dorobek. Przez długi czas czułam się w tym zawodzie amatorką. Dzisiaj wiem, że to moje powołanie. Spełniam się pisząc na swoim blogu.

Dodaj komentarz