Policja konna

2

To wyjątkowa relacja, oparta na przywiązaniu, partnerstwie i przyjaźni. Pojawia się też wątek miłosny, bo tylko takim uczuciem można wytłumaczyć ogromne poświęcenie i systematyczną pracę nad budowaniem dobrych więzi. Wyłącznie silne przywiązanie może też sprawić, że policjant-jeździec i jego koń będą stanowić jedność. Wtedy są w stanie bezbłędnie wykonać najtrudniejsze zadania.

Policjantka – asp. Anna Poślińska
Staż – 14 lat
Stanowisko – jeździec, policyjny instruktor jeździectwa Sekcji Konnej WWP

Niełatwo trafić do siedziby sekcji konnej stołecznej Policji. Wśród drzew, uprawnych poletek, małego pastwiska dla krowy i zagród dla zwierząt gospodarskich znajduje się stary dom, będący częścią wielkiego folwarku na Bródnie. W kilku bardzo skromnych pokojach urzęduje kierownictwo sekcji, tam również odbywają się odprawy. Pozostali członkowie stacjonują w wydzielonej części pomieszczeń stajennych. Cała sekcja liczy 23 policjantów, w tym 6 kobiet, więc warunki są spartańskie. Surowy tryb służby sprawia, że wytrzymują najlepsi i najsilniejsi. Treningi, patrole i codzienna obsługa konia to ciężka i systematyczna praca. Dlatego też w tej sekcji sprawdzą się wyłącznie policjanci, którzy pasjonują się jeździectwem i kochają konie.

policja_konnaMiłosna serenada

Konie zachwycały aspirant Annę Poślińską niemal od urodzenia. Nikt z najbliższych nie miał takiej pasji, ale Anna mogłaby ją rozdzielić na wszystkich członków rodziny.

– Konie od zawsze przykuwały uwagę dawnych wojowników, podróżników, gospodarzy rolnych, a także malarzy i artystów. Ich rola nie jest już może tak znacząca, ale piękno niezmienne. Konie są bardzo mądre. Potrafią oddać w pełni to, co ofiarowuje im człowiek. Dlatego tak ważne jest ułożenie konia i jego wychowanie. Wiele zależy więc od umiejętności i charakteru jeźdźca. Tylko dobrze dobrana para potrafi działać jednomyślnie – mówi asp. A. Poślińska.

Swoje pierwsze treningi rozpoczęła 23 lata temu w klubie jeździeckim TKKF Hubert na warszawskim Mokotowie. Początkowo jeździła rekreacyjnie, potem zdobyła tytuł instruktora, udzielała lekcji jazdy konnej. Do wstąpienia w policyjne szeregi namówiła ją koleżanka z klubu Monika Kędziora, która była już wtedy pierwszą kobietą w stołecznej sekcji konnej.

Końskie ABC

Bieżącym porządkowaniem boksów i karmieniem koni zajmują się stajenni. Jednak każdy jeździec-policjant samodzielnie przygotowuje swojego konia do służby. Obsługa trwa godzinę przed i po patrolu, a obejmuje: czyszczenie sierści dwoma rodzajami szczotek, wyczesanie grzywy, przebranie ogona ze słomy, umycie i wyczyszczenie kopyt oraz posmarowanie ich specjalną maścią. Dopiero wtedy siodła się konia, a także uzupełnia własne umundurowanie. Kiedy patrole wyjeżdżają na zabezpieczenia, koń otrzymuje dodatkowe ochraniacze na nogi i przyłbicę na głowę. Policjant ubiera dodatkowo kamizelkę, ochraniacze na nogi i kask. Jak widać, same przygotowania do służby wymagają czasu i wiele pracy, a to dopiero początek kilkugodzinnego patrolu. Policjanci w okresie od marca do października pracują na dwie zmiany 8.00-16.00 i 13.00-21.00, a w pozostałe miesiące tylko na pierwszą zmianę. Jeden dzień w tygodniu przeznaczony jest na doskonalenie zawodowe, mające utrzymać i poprawiać sprawność konia (ujeżdżenie, poprawa kondycji, przyzwyczajenie do wystrzału petard, itp.). Cyklicznie, co 18 miesięcy, przeprowadzany jest atest sprawdzający umiejętności konia we współpracy ze swoim opiekunem.

zabezpieczenia_pilicja_konnaSłużba w siodle

Patrol konny wypełnia dwa zasadnicze zadania: prewencyjne i patrolowe. Służba trwa osiem godzin, z czego pięć w siodle. Odbywa się na terenie parków: bródnowskiego, górczewskiego i skaryszewskiego, lasków: bródnowskiego, bielańskiego, kabackiego. Obejmuje również nadbrzeża Wisły. Najtrudniejsze są jednak zabezpieczenia imprez masowych, meczy, festynów, itp.

– Ludzie podchodzą do nas z respektem. Nawet, jeśli zdarzy się jakiś odważny kibic, w konfrontacji z masą konia, mięknie w jednej chwili. Hordy młodych ludzi są w stanie rzucać w nas niemal wszystkim, petardami, kamieniami lub butelkami. Niekiedy jesteśmy zmuszeni tyralierą wjechać w rozjuszony tłum. Najtrudniejszym dniem w ciągu całego roku jest dla nas 11 listopada, kiedy część uczestników organizowanych marszów przestaje liczyć się z czymkolwiek. Jest to dla Policji ogromne wyzwanie, aby utrzymać porządek i zapewnić wszystkim bezpieczeństwo. Nigdy nie ma pewności czy nic się nie stanie. Strach nie jest nam obcy, a ja mam dla kogo żyć – mówi Anna Poślińska.

Wstydliwy problem

Ludzie zazwyczaj dobrze reagują widząc konny patrol, ale zdarzają się wyjątki. Niektórzy mieszkańcy wyrażają zaniepokojenie stanem poszycia miejskich parków, inni obawiają się o kondycję chodników. Największym problemem jest jednak to, co koń po sobie pozostawia. Z tego powodu jest mnóstwo skarg i niezadowolenia. Na świecie odnośnie tej kwestii panuje większa tolerancja. Uprzątnięciem końskich odchodów zajmują się gminne służby porządkowe. Nasi policjanci mają obowiązek skontaktować się z dyżurnym miasta i określić miejsce wymagające oczyszczenia. Kiedy zostanie to wykonane, leży już w gestii i organizacji pracy firm porządkowych. Każda zwłoka niesie ze sobą falę niezadowolenia społecznego, a na wizerunku traci Policja.

konie_w_policji

fot. Jerzy Lęcznar

Z konia trzeba spaść

Bez tego nie można być dobrym jeźdźcem. Anna zaliczyła kilkanaście w tym dwa poważne upadki. Siniaki trudno zliczyć.

– Koń to tylko zwierzę, trzeba o tym pamiętać. A to szarpnie, nagle się spłoszy czy smagnie ogonem. Wiele razy koń przydeptał mi stopę. Ratowały mnie wtedy moje służbowe buty. Każdy jeździec jest narażony na takie uszkodzenia, tym bardziej policjant. To dlatego praca tutaj jest tak wymagająca – tłumaczy asp. A. Poślińska.

Od policjantów patrolu konnego wymagana jest dobra kondycja, chęć do pracy z końmi i wytrwałość. Tu nie mogą pracować ludzie z przypadku. Jeśli komuś się tylko wydaje, że mógłby to robić, a nie ma pasji, będzie się męczył i obniżał wyniki całej sekcji. Rotacja ludzi jest duża, co potwierdza, że wybór tego rodzaju pracy i jednostki musi być decyzją przemyślaną. Przygodę z jeździectwem można rozpocząć od szkolenia podstawowego prowadzonego przez policjantów instruktorów stołecznej sekcji, po wstępnej rozmowie z naczelnikiem WWP. Potem kandydatów czekają egzaminy teoretyczny i praktyczny.

Rozpieszczony Romeo

Romeo jest pod opieką Anny od trzech lat. Jest to koń rasy śląskiej, o maści karej, jeden z najniższych, bo mierzy „tylko” 1,72 m.

– Jest śliczny. To taki duży pieszczoch. Bardzo lubi drapanie za uszami, czyszczenie również należy do jego przyjemności. Ze smakiem chrupie marchewki i jabłka, nigdy nie odmówi też kostki cukru – Anna opowiada z uśmiechem o swoim koniu, którego nazywa pieszczotliwie „księciuniem”.

Te smakołyki nie są jednak objęte służbowym przydziałem. W ciągu sześciu lat służby w ogniwie konnym na rozpieszczanie swoich podopiecznych pani Ania z własnych zasobów zużyła już przynajmniej tonę cukru. Ale czegóż nie robi się z miłości? Romeo odwdzięcza się każdego dnia służby. Jest odważny i zwinny, co pozwoliło mu kilkakrotnie reprezentować Komendę Stołeczną Policji na zawodach ogólnopolskich.

sekcja_konna_policjaKochany Piotruś

Jak na razie nie zapowiada się, aby pani Anna miała swojego następcę. Jej 7-letni syn kocha konie, ale wyłącznie te mechaniczne. Do żywych zwierząt podchodzi bardzo ostrożnie. Dystans zachowuje nawet do konia, którego pani Ania zakupiła prywatnie przed 17 laty. Piotruś woli piłkę nożną i jest zapalonym, młodym kibicem. Jego mama martwi się tylko, aby kiedyś nie spotkała się z nim po drugiej stronie barykady.

– Szanuję zainteresowania i wybory mojego syna. Póki co, jeździmy na wspólne wycieczki rowerowe i często odwiedzamy basen. Jak każda kochająca mama marzę o jego szczęściu. Chciałabym też, aby został dobrym i odpowiedzialnym mężczyzną.

Zawodowo pani Ania pragnie w „konnej” doczekać emerytury. Chciałaby, aby sekcja zawsze była chlubą stołecznej Policji na wzór francuski czy angielski. Przywrócenie funkcji reprezentacyjnych byłoby motywujące dla całego zespołu jeźdźców, nie wspominając o dawnej siedzibie przy ul. Jagiellońskiej…

Elżbieta Sandecka-Pultowicz
zdjęcia z prywatnego archiwum Anny Poślińskiej
http://magazyn.policja.waw.pl/

Z takim pytaniem zwróciła się do mnie Wiktoria:

Dzień dobry
Mam pytanie czy żeby dostać się do policji konnej trzeba najpierw być na innym stanowisku? Czy można od razu ubiegać się o prace w policji konnej?
Pozdrawiam

Odpowiedź:

Osoba, która marzy o pracy w Policji Konnej musi przede wszystkim przejść pomyślnie procedurę rekrutacyjną kandydatów do służby w Komendzie Stołecznej Policji. Jeżeli zda wszystkie testy i egzaminy, odbywa kurs podstawowy dla policjantów, po którym jest kierowany do Oddziału Prewencji Policji. Jeżeli zgłosi akces podjęcia służby w sekcji konnej, odbywa rozmowę z Naczelnikiem Wydziału-Wywiadowczo Patrolowego KSP oraz instruktorem jeździectwa. Musi również zaprezentować umiejętności jazdy konnej, jeżeli oczywiście takie posiada. Jeśli uzyska pozytywną ocenę, może złożyć raport o przeniesienie do Sekcji Konnej. Przechodzi wówczas 3-miesięczne szkolenie podstawowe na jeźdźca policyjnego prowadzone przez policjantów instruktorów, które kończy się egzaminem teoretycznym i praktycznym. Policjanci-jeźdźcy zajmują stanowiska od najniższego – referenta do najwyższego – asystenta.

Comments

comments

Przekaż dalej

O autorze

Piszę od dawna i robię to z coraz większą przyjemnością. Ukończyłam ekonomię, ale życie pokierowało moją drogę zawodową w stronę dziennikarstwa, zarówno prasowego, jak i radiowego. Stanowi ono cały mój dorobek. Przez długi czas czułam się w tym zawodzie amatorką. Dzisiaj wiem, że to moje powołanie. Spełniam się pisząc na swoim blogu.

2 komentarze

Dodaj komentarz