Policjant oddał szpik kostny

0

Prędzej można wygrać w totolotka niż przeżyć to, co spotkało Przemka. Wprawdzie ma brata i siostrę, ale od niemal roku posiada jeszcze jednego, bardzo ważnego członka „rodziny” – swojego bliźniaka. Sceny niemal jak z metafizycznego dzieła Krzysztofa Kieślowskiego z Weroniką w roli głównej.

Policjant: młodszy aspirant Przemysław Komański
Staż w Policji: 8 lat
Jednostka: Wydział ds. Nieletnich i Patologii KRP VII

Podwójne życie Przemka

Mija właśnie rok od czasu, kiedy stracił najważniejszą osobę, o której życie cała jego policyjna rodzina walczyła przez siedem lat. Jego tata, młodszy brat, szwagier i wujek są policjantami. Kiedy mama zachorowała na przewlekłą niewydolność nerek, najbliżsi nie tracili nadziei na jej wyzdrowienie i robili wszystko, aby ją ratować. Przemek kilka razy oddawał swoją krew, a kiedy mama zapadła w śpiączkę, jego ojciec rzucił palenie. Potem było trochę lepiej, ale niestety przegrała z chorobą. Tata ponownie sięgnął po papierosy, a Przemek nie zaprzestał pomagać innym. Okazało się, że jego szpik może uratować komuś życie. Początkowo rodzina obawiała się ryzyka, ale po zasięgnięciu fachowych informacji, wszyscy trzymają kciuki za powodzenie całego przedsięwzięcia.

Włochaty przyjaciel

Przemek na co dzień pracuje w Wydziale ds. Nieletnich i Patologii i ma bieżący ogląd problemów praskiej młodzieży. W jego obserwacji najbardziej kłopotliwi są gimnazjaliści, ale na nieprawidłowe zachowania wpływa wiele czynników. Zmieniły się relacje między szkołą a rodzicami, a funkcje wychowawcze przejął wszechobecny Internet. Ma to bezpośredni wpływ na liczbę i kategorię zdarzeń z udziałem nieletnich. Pracy jest dużo, ale Przemek nie narzeka. Wykonuje zawód, o jakim zawsze marzył. Jego osobiste doświadczenia pozwalają mu z dystansem i pokorą patrzeć na rzeczywistość, co w tym zawodzie ma niebagatelne znaczenie. Jest człowiekiem uśmiechniętym i pogodnym. Przed nim jedno z najważniejszych wydarzeń w życiu. W sierpniu zawiera związek małżeński. Ze swoją wybranką znają się od dawna, pochodzą z okolic Staszowa w świętokrzyskiem. Od kilku lat mieszkają w Piasecznie razem z bardzo nietypowym lokatorem. Przemek hoduje pająka ptasznika niebieskozielonego i – jak przekonuje – jest on łagodnym stworzeniem i nie stwarza żadnego zagrożenia.

Dar serca – dar życia

DSC_0191Przemek posiada wyjątkową grupę krwi 0 RH+ i wyjątkowe serce gotowe do niesienia bezinteresownej pomocy. Kiedyś zwykły spacer z koleżanką po Krakowskim Przedmieściu przerodził się w wydarzenie, które zmieniło jego, a komuś innemu dało życie. Przy Uniwersytecie Warszawskim prowadzono akcję zachęcającą do oddania szpiku dla chorej na białaczkę studentki. Chwilę później bez chwili zwątpienia oboje oddali swoją krew. Po kilku tygodniach okazało się, że dawcą może zostać tylko Przemek. Jego dane znalazły się w Bazie Dawców Komórek Macierzystych prowadzonej przez Fundację DKMS, zajmującej się przeszczepami szpiku kostnego i komórek krwiotwórczych. Po roku od tego zdarzenia zadzwonił telefon. Okazało się, że ktoś… gdzieś… otrzymał najstraszniejszą diagnozę – nowotwór krwi i tylko Przemek może przynieść ratunek. Bez zwłoki przystąpił do wszystkich niezbędnych badań.

Odnaleźć igłę

Ważna jest kombinacja antygenów, ale żeby to stwierdzić trzeba przeprowadzić szereg szczegółowych badań. Znalezienie 100% zgodności pomiędzy dawcą i biorcą, jest bardzo skomplikowane i może być przyrównane do przysłowiowego poszukiwania igły w stogu siana. Kiedy dochodzi do znalezienia zgodnego genetycznie dawcy z biorcą, wtedy określana jest grupa krwi dawcy. Po przeszczepie, wraz z komórkami macierzystymi dawcy, biorca przejmuje jego grupę krwi. Jak pokazują statystyki, 40- 80% przeszczepów kończy się sukcesem. Mitem jest, że szpik kostny pobiera się z rdzenia kręgowego. Istnieją dwie metody pozyskania komórek macierzystych: pobranie krwi z ręki, które stosowane jest w około 80% przypadkach oraz pobranie szpiku kostnego z talerza kości biodrowej, co wykonuje się pod narkozą. Samo pobranie krwi z żyły trwa około trzech godzin. Dokonuje się wkłucia w jedną rękę, skąd krew przepływa do specjalnych urządzeń oddzielających najważniejszy składnik, po czym wraca do krwiobiegu dawcy przez igłę wbitą w drugą rękę. Zabieg nie jest ani skomplikowany, ani bolesny. Pewien dyskomfort pojawia się kilka dni wcześniej, kiedy trzeba zażywać lek, który powoduje objawy grypopochodne. Nie ma to jednak żadnego znaczenia przy ogromnym poczuciu satysfakcji z tego, że komuś daje się drugie życie.

Genetyczny bliźniak

Przemek (nota bene zodiakalny Bliźniak) wie tylko, że jego genetycznym bliźniakiem jest 51-letni mężczyzna narodowości niemieckiej. Regulamin zabrania udzielania dodatkowych informacji. Wiadomo jeszcze, że przeszczep się udał, ale przez dwa lata dawca jest „zarezerwowany” dla swojego biorcy. Przemek dwukrotnie oddawał w tym czasie krew i marzy o tym, aby wszystko się powiodło. Może wtedy dojść, za obopólną zgodą, do spotkania dawcy i biorcy. Ostatnio było głośno o takim spotkaniu Nergala ze swoim genetycznym bliźniakiem. To jednak jest sprawą wtórną. Najważniejsze jest poczucie, że można komuś pomóc, czyniąc w zasadzie tak niewiele. Taka świadomość wyzwala dodatkową energię, którą Przemek skutecznie potrafił zaszczepić już u swoich kolegów z pracy. Kilku z nich zdecydowało się zarejestrować w fundacji i zostali potencjalnymi dawcami.

Elżbieta Sandecka-Pultowicz
W artykule wykorzystano informacje ze strony www.dkms.pl

——–
Jak pokazują statystyki, w ciągu 10 lat od rejestracji, maksymalnie 5 na 100 zarejestrowanych osób zostaje dawcą. Na zostanie dawcą wcześniej niż w przeciągu 10 lat, wyższe szanse mają osoby młode. 1% z nich zostaje faktycznym dawcą w ciągu pierwszego roku od rejestracji. W ciągu 3 lat działalności DKMS w Polsce faktycznymi dawcami zostało 270 osób na 258 222 zarejestrowanych. Liczba dawców cały czas rośnie obecnie zarejestrowanych jest 390 154 osoby.

Comments

comments

Przekaż dalej

O autorze

Piszę od dawna i robię to z coraz większą przyjemnością. Ukończyłam ekonomię, ale życie pokierowało moją drogę zawodową w stronę dziennikarstwa, zarówno prasowego, jak i radiowego. Stanowi ono cały mój dorobek. Przez długi czas czułam się w tym zawodzie amatorką. Dzisiaj wiem, że to moje powołanie. Spełniam się pisząc na swoim blogu.

Dodaj komentarz