Santorini – raj na skraju wulkanu

0

Katalog turystyczny, który przed wieloma laty przypadkowo trafił w moje ręce, nie dawał mi wówczas żadnych szans na skorzystanie z oferty. W drodze do kosza postanowiłam jednak przejrzeć kolorowy folder i wybrać, ot tak dla zabawy, najpiękniejsze miejsce. Już sama nazwa brzmiała intrygująco, a fotografia mocno utkwiła mi w pamięci. Marzenie udało mi się zrealizować po 20 latach, a piękno greckiej wyspy Santorini przerosło moje oczekiwania.

We wszystkich przewodnikach wyspa opisywana jest jako raj na ziemi, gdzie podziwiać można cudne krajobrazy, dzikość natury i najpiękniejsze zachody słońca na świecie. Jako jedna z ponad 200 wysepek wchodzących w skład archipelagu Cyklad mocno wyróżnia się na tle pozostałych. Na własne oczy przekonałam się, że wyspa nie jest przereklamowana, a nawet więcej, żaden opis nie jest w stanie oddać atmosfery, zapachu i magii tego miejsca.

Legendarna Atlantyda

Niewątpliwy urok Santorini związany jest z jej historią i wielką katastrofą, która rozegrała się ponad 3500 lat temu. Na skutek potężnego trzęsienia ziemi i wybuchu wulkanu, wyspa wyleciała w powietrze, po czym wody Morza Egejskiego pochłonęły ją niemal w całości tworząc kalderę – duże urwisko w kształcie półksiężyca. Ten niewielki fragment dawnego krateru – to właśnie dzisiejsza, nazywana przez Greków, Thira.

Dzikość natury, ogromne przestrzenie, feeria barw skał wulkanicznych, błękitu morza, nieba oraz charakterystycznych białych domów, niemal przyklejonych do klifu, nie pozostawiają żadnych wątpliwości, że tu właśnie znajdowała się opisywana przez Platona mityczna Atlantyda. Erupcja wulkanu, zaliczana do jednej z największych katastrof naturalnych w dziejach ludzkości, zmieniła oblicze Ziemi. Masa wyrzuconego pumeksu i pyłu wulkanicznego oraz ogromna fala tsunami sięgająca nawet 210 metrów dotarła na Kretę. Niemal w jednej chwili została zrujnowana rozwinięta w owym czasie cywilizacja minojska, uznana za najstarszą w Europie. Masy pyłu wulkanicznego wzniosły się na tysiące metrów i doprowadziły do zmian klimatycznych.

Pomimo burzliwej historii tego niewielkiego zakątka Ziemi oraz wyników pracy urządzeń GPS świadczących o ponownym wypełnianiu się komory magmowej wulkanu i zagrożenia erupcją, turyści lgną do Santorini. Może właśnie pulsująca na dnie morza lawa powoduje jej niezwykłe przyciąganie. Przejmująca historia, groza sił natury, a jednocześnie jej wyjątkowe piękno przyciągają ludzi z całego świata, którzy nie zważają na ewentualne niebezpieczeństwo. Być może to właśnie jest cechą charakterystyczną wyspy, uznawaną za najpiękniejszą na świecie.

Wartości ponadczasowe

Ślady cywilizacji minojskiej można odnaleźć w pradawnej osadzie Akrotiri, która zachowała swój pierwotny kształt wyłącznie dzięki 10-metrowej „pierzynie” z wystrzelonego białego pumeksu oraz pyłu wulkanicznego. Odkrycia archeologiczne ujawniły dawne wąskie uliczki, dwupiętrowe budynki wraz z kanalizacją, wyposażenie mieszkań, ozdobne freski, naczynia i biżuterię. Co ciekawe, wśród wykopalisk nie znaleziono żadnych szczątków ludzkich. Może to świadczyć o tym, że poprzedzające erupcję trzęsienia ziemi zmusiły mieszkańców do ucieczki. Oglądając ruiny można na chwilę przenieść się w odległe czasy. Uświadomić sobie jak dawno pewne zdobycze cywilizacji były powszechnie dostępne, a takie wartości jak domowe ognisko, praca i poczucie wspólnoty istniały od zawsze. Przez ułamek sekundy można poczuć gwar i klimat pradawnej osady. Dotykając kamieni i ścian dawnych domów dosłownie zetknąć się z przeszłością. Uruchamiając przy tym odrobinę wyobraźni znaleźć się w innym wymiarze. Te wrażenia przyprawiają o dreszcz emocji i na zawsze zostają w pamięci.

Ochy w Oia

Ia lub inaczej Oia to najbardziej malownicza i rozsławiona miejscowość na Santorini. Oświetlona promieniami zachodzącego słońca przyciąga w sezonie kilka tysięcy turystów gotowych godzinami fotografować cudowne zjawisko. Chciałam również poddać się tej masowej fascynacji, dlatego też po przybyciu na wyspę superszybkim wodolotem, wsiedliśmy do wynajętego samochodu i zmierzaliśmy ze stolicy wyspy Fira w kierunku Oia. Już pierwsze minuty jazdy po bardzo krętych i stromych uliczkach ujawniły, jak trudno poruszać się po wyspie, ale jednocześnie, jakie piękne widoki ukazują się na trasie. Tego obrazu nie odda najlepsze zdjęcie, ani opowieść. Jadąc wypiętrzonym szczytem kaldery widać niemal całą „księżycową” wyspę i oszałamiający błękit morza po obu stronach. Mijając ostre zakręty, jak na kliszy fotograficznej pojawiają się miliony niepowtarzalnych widoków. Właściwie z każdej strony, z każdego zakątka tego lądu ujawnia się piękno Santorini.

Po przybyciu do Oia udziela się klimat miasteczka. Urokliwe, słoneczne, pachnące, gdzie chodniki wyłożone są marmurem, a białe domy z niebieskimi okiennicami i drzwiami spływają po stromym zboczu niemal do morza. Wydaje się wręcz nierealne, jak na 300-metrowym klifie można zbudować wielopoziomowe, wyjątkowe miasto. Przechadzając się wśród sklepów z pamiątkami zachwycają tawerny usytuowane na skrawkach skał. Kiedy palące słońce schowa się za horyzontem stoliki zapełniają się, a zakochane pary coraz częściej wybierają to miejsce na swoje zaślubiny.

Niebiańskie smaki

Santorini urzeka nie tylko swoim wyjątkowym ukształtowaniem, ale jej specyficzna, wulkaniczna, użyźniona gleba pozwala hodować winorośla i warzywa o niepowtarzalnym smaku. Winnice rozsiane w wielu punktach wyspy produkują jedne z najwspanialszych i najdroższych białych win na świecie ze względu na cudowny bukiet zapachów i smaków. Obfitość ryb i świeżych owoców morza sprawia, że każda potrawa smakuje niebiańsko. Urok całej okolicy jest już tylko wspaniałym dodatkiem.

W swojej podróży dotarłam do Firy, stolicy wyspy, która rozmachem specyficznego budownictwa i rozwiniętym handlem zaspokoi wymagania najbardziej wybrednych podróżników. Z przyjemnością błądziłam wąskimi uliczkami przeuroczej wioski Emporio, zbierałam naturalny pumeks na (dosłownie) czerwonej plaży w pobliżu Akrotiri, zrywałam listki rosnących jak chwasty ziół oregano i rozmarynu. Wyjechałam ze świadomością, że wyspa kryje w sobie jeszcze wiele przepięknych miejsc, np. plaże białą i czarną, zatopione w słońcu miejscowości Kamari, Perissa, Megalochori oraz Pirgos, których nie odwiedziłam. Bagaż wspomnień będzie mnie jednak przenosił na Santorini, kiedy tylko o niej pomyślę…

Obejrzyj galerię zdjęć – Santorini (Grecja)

Elżbieta Sandecka-Pultowicz

Comments

comments

Przekaż dalej

O autorze

Piszę od dawna i robię to z coraz większą przyjemnością. Ukończyłam ekonomię, ale życie pokierowało moją drogę zawodową w stronę dziennikarstwa, zarówno prasowego, jak i radiowego. Stanowi ono cały mój dorobek. Przez długi czas czułam się w tym zawodzie amatorką. Dzisiaj wiem, że to moje powołanie. Spełniam się pisząc na swoim blogu.

Dodaj komentarz