Sushi domowe

0

Może nie jest tak perfekcyjne jak w restauracji, ale smakuje równie wybornie. Co ważne, sushi przygotowane w domu jest ekonomiczne. Koszt jego przygotowania, w porównaniu do cen restauracyjnych, jest dużo niższy. Od kiedy robię ten przysmak samodzielnie, wreszcie wszyscy domownicy są najedzeni do syta. Jedyny minus tej operacji kulinarnej to czas niezbędny na wykonanie wszystkich czynności.

Ta potrawa na pewno wymaga cierpliwości. Cały proces zajmuje mi około trzech godzin. Do przygotowania używam jednak całego, wypatroszonego łososia, a jego filetowanie zajmuje trochę czasu. Kupno takiej ryby jest bardzo opłacalne. Z trzykilogramowego łososia przygotowuję sushi, a z pozostałego mięsa porcje do pieczenia oraz na zupę rybną lub tatar.

INSTRUKCJA fotograficzna do sushi znajduje się na dole tekstu.

  1. Łosoś

Łososia warto kupić w sprawdzonym sklepie, bo kluczem do smacznego sushi jest świeżość. Używam surowej ryby, a filetowanie nie jest skomplikowaną operacją. Mogę to już śmiało powiedzieć, choć nigdy nie byłam specjalistką w tym zakresie. Wszystko zmieniło się, kiedy mój mąż „ekonomicznie” zamiast fileta zakupił całego „potwora” z głębin. Cóż było robić? Otworzyłam internet, obejrzałam kilka razy filmiki na youtube, wzięłam ostry nóż i… odcięłam w pierwszej kolejności rybi łeb. W trakcie filetowania bardzo pomaga użycie ręczników papierowych, którymi osuszamy łososia, trzymamy za płetwy, a potem na bieżąco czyścimy blat kuchenny. Po odcięciu głowy kroimy wzdłuż kręgosłupa jeden płat, potem drugi. Oczyszczamy z ości, których nie ma dużo. Małym nożykiem oczyszczamy kręgosłup z mięsa, które doskonale nadaje się na tatar lub zupę rybną – przepis TUTAJ, a większe kawałki na pieczeń – przepis TUTAJ. Następnie z każdego płata wykrajamy paski mięsa, pozbywając się jednocześnie szarych kawałków od strony skóry. Wyjaśnię, że resztki, tj. głowę, kręgosłup i skórę wyrzucam. Raz spróbowałam ugotować taką prawdziwą zupę rybną z ich użyciem (oczywiście bez skóry) i to było karkołomne wyzwanie. Wykrojenie skrzeli i wydłubanie oczu to rzecz straszna. Nigdy więcej.

  1. Ryż

Korzystam z mojej ulubionej, choć bardzo czasochłonnej receptury. Ryż do sushi należy wsypać do garnka i kilka razy opłukać w zimnej wodzie. Następnie ryż zalać zimną wodą i pozostawić na 20 minut, mieszając co jakiś czas. Ponownie wypłukać ryż i zalać wodą w proporcji 2 szklanki ryżu (500 g)oraz  2,5 szklanki wody. Doprowadzić do wrzenia, przykryć pokrywką, zmniejszyć gaz i gotować 10 minut. Potem przemieszać i pozostawić przykryte na kolejne 15-20 minut. Kiedy całość przestygnie, dodać do ryżu sos składający się z dobrze wymieszanych: 3 łyżek cukru, 5 łyżek octu ryżowego i łyżki sosu sojowego. Składniki należy wlać do ryżu, po czym całość dokładnie wymieszać.

  1. Pozostałe składniki

Niezbędne będą liście alg morskich, pokrojony ogórek (zalecam wyciąć środek z pestkami, bo ta część jest kwaśna), awokado (musi być dojrzałe, więc warto kupić kilka dni wcześniej), ziarna sezamu białego lub czarnego oraz ostra, zielona pasta wasabi.

  1. Rolowanie

Do zrolowania sushi używam podkładki obiadowej z patyczków, którą owijam folią spożywczą. Nakładam płatek nori, rozkładam ryż (jeśli będzie klejący trzeba łyżkę moczyć w misce z zimną wodą) pozostawiając od góry 2 cm płatka, następnie kładę pasek łososia, smaruję wasabi, a obok układam paseczki ogórka i awokado. Używając brzegu podkładki zwijam w rulon, kształtuję i kroję ostrym nożem w plastry. Jeśli nóż się przyleja do ryżu należy go wycierać lub moczyć w zimnej wodzie. A kiedy płatek nori nie sklei się dobrze, trzeba koniuszek zwilżyć wodą.

  1. Degustacja

Potrzebna będzie miseczka z sosem sojowym, talerz i pałeczki. Jako dodatek obowiązkowo marynowany imbir do susi oraz ewentualnie wasabi. Teraz już tylko można delektować się wspaniałym sushi.

Życząc smacznego, gratuluję odwagi i cierpliwości wszystkim, którzy podejmą się tego zadania!

Comments

comments

Przekaż dalej

O autorze

Piszę od dawna i robię to z coraz większą przyjemnością. Ukończyłam ekonomię, ale życie pokierowało moją drogę zawodową w stronę dziennikarstwa, zarówno prasowego, jak i radiowego. Stanowi ono cały mój dorobek. Przez długi czas czułam się w tym zawodzie amatorką. Dzisiaj wiem, że to moje powołanie. Spełniam się pisząc na swoim blogu.

Dodaj komentarz