Świadectwo z paskiem – kto stoi za sukcesem?

0

Rodzice prześcigają się w walce o lepsze stopnie swoich dzieci. Dopingują, współtworzą plakaty czy wypracowania na zaliczenie, pieczołowicie liczą średnią ocen. Marzeniem jest oczywiście świadectwo z biało-czerwonym paskiem. Trwa prawdziwy wyścig, który za chwilę znajdzie swój finał przed salonem z telefonami komórkowymi. Najnowszy model smartfona jest dziś najczęściej wyznacznikiem sukcesów naukowych i najlepszym motywatorem dla uczniów.

Rankingi, średnie arytmetyczne, średnie ważone – tym zajmują się obecnie niemal wszyscy rodzice, których dzieci chodzą do szkoły. Zaobserwowałam, że obowiązujący system oceniania zmusza do prawdziwej matematycznej żonglerki. Oczywiście najlepiej radzą z tym sobie sami uczniowie. Cały rok kalkulują, liczą i kombinują czy opłaca im się poprawiać sprawdzian, jaka ocena wpłynie na ostateczny wynik, a jak jest ważona, jak dobrze wykazać progres na przykład w wynikach sportowych. To jest dopiero wyższa matematyka! Rodzice zazwyczaj przyglądają się stopniom dopiero na koniec semestru. Bez świadomości tych cyferkowych kombinacji niestety wygłaszają często niesprawiedliwe i zbyt pochopne oceny. Nieprawdaż?

Rodzicielski zryw patriotyczny

W ostatniej chwili rodzice nabierają tempa i przyciskają swoje dzieci do „wyciągania” ocen końcowych. Pod lupę biorą każdą drobną zmianę w systemie ocen licząc, aby na świadectwie znalazło się jak najwięcej piątek i szóstek. Obiektem marzeń dla każdego rodzica jest przecież dokument z paskiem w barwach flagi narodowej.

Ten rodzicielski poryw patriotyzmu pojawia się jednak najczęściej dopiero w finale wyścigu, kiedy na wielkie zmiany jest już za późno. Towarzyszy temu mnóstwo emocji i często niepotrzebnej ekspresji. Często krytykują, nie ukrywając rozczarowania i grożąc konsekwencjami, inni z kolei „podpinają” się pod sukcesy podopiecznych, przechwalając się nie swoimi przecież wynikami. Wymagania podkręcają niebotycznie, skrzętnie zapominając o swoich szkolnych dokonaniach. Przynosiliście też świadectwa z paskiem?

Wychowywać znaczy pielęgnować

A przecież autorami edukacyjnych wyników są przede wszystkim same dzieci. Owszem wsparcie rodziców, motywowanie i zachęta do nauki mają na to wpływ. To trochę jak z wybujałym krzakiem, który nigdy nie był przycinany i formowany.

Sama doprowadziłam do takiego niekontrolowanego przerostu grubosza, zwanego drzewkiem szczęścia. Kiedy runął niespodziewanie na podłogę zrozumiałam, że to był mój błąd. Pozostawiłam go w nieskrępowanym wzroście, a wybujałe pędy naruszyły jego stabilność.

Po upadku niezbędne jest ostre cięcie

Połamane w dużej mierze drzewko postanowiłam reanimować. Tym razem zdecydowanie przycięłam pędy, formując jego kształt i formę. Rośnie teraz pod moim pełnym nadzorem i tworzy mocną konstrukcję.

Właściwe cięcie i pielęgnacja przynoszą efekty

Tak samo jest z rodzicami. Powinni być najbardziej oddanymi i czułymi ogrodnikami, którzy nigdy niczego nie łamią i nie wyrywają z korzeniami. Ich ogród rozkwitnie, kiedy swoje rośliny będą pielęgnować systematycznie i z miłością w każdą pogodę. Nie tylko wtedy kiedy świeci słońce.

Samotna wędrówka po wiedzę

Nikt nie wyręczy nas w procesie nauki. Nikt nie napisze za nas sprawdzianu. Każdy sam pozostaje z czystą kartką na egzaminie. Ścieżką wiedzy idziemy indywidualnie. Bierzemy po drodze tyle, ile możemy unieść i angażujemy się w takim stopniu, jaki uznamy dla siebie za wystarczający.

Kiedyś usłyszałam mądre zdanie „ucz się sam i lecz się sam”. Znam rodziców, którzy nadmiernie „nadzorują” przy nauce swoje dzieci, a nawet wyręczają je w szkolnych pracach domowych. Myślę, że z czasem obraca się to przeciwko nim. Nauka wymaga samodzielności i odpowiedzialności. Jeśli potrafisz liczyć na siebie, nigdy się nie poddasz. Nie złamie Cię żaden nauczyciel i nie załamie ogrom materiału szkolnego. Znajdziesz sposób, aby zrozumieć i przyswoić tę wiedzę. Dobrze wiedzieć, że zależy to wyłącznie od Ciebie. Będziesz wprawdzie samotnie przeżywać porażki, ale też smakować swoje sukcesy. Jest jeszcze jeden, najważniejszy argument. Nikt nam tej wiedzy nigdy nie zabierze i to stanowi o naszym bogactwie do końca życia.

W kwestii leczenia, powyższą myśl należy rozumieć, że również zdrowie leży w naszych rękach i zależy od prawidłowego odżywiania oraz stylu życia. Mamy wpływ na nasze samopoczucie i sprawność ciała. Owszem wymaga to systematyczności, konsekwencji, umiejętności odmawiania sobie rzeczy, które nam szkodzą, a także dyscypliny. Dokładnie tak, jak w procesie edukacji. I jak Wam z tym idzie na co dzień?

Bohaterowie swojego sukcesu

Osiągnięcia naszych dzieci to wyłącznie ich zasługa i ciężka praca przez cały rok szkolny. Wielu rodziców postanowi materialnie wynagrodzić ten sukces (nie ukrywam, w tym również ja). Za chwilę ustawią się długie kolejki przed salonami telefonii komórkowej. Najnowszy model smartfona jest dziś najczęściej wyznacznikiem wysiłków naukowych dzieci.

Mam jednak wewnętrzne przekonanie, że radość z takiego prezentu jest krótkotrwała. Dużo bardziej utkwi dzieciom w pamięci nasza rodzicielska wiara w ich umiejętności i możliwości. nasze dobre słowo, przytulenie i wsparcie. I zamiast mówić z pozycji czubka naszego nosa: „jestem z Ciebie dumna”, lepiej będzie z empatią przyjąć inny punkt widzenia mówiąc: „możesz być z siebie dumna, bo dałaś z siebie wszystko i zawsze w Ciebie wierzyłam”. Brzmi lepiej?

Przypomnijmy sobie nasze szkolne czasy, zachowania naszych rodziców i słowa, które rzucali na widok naszego świadectwa. Pomyślmy, co sami chcielibyśmy usłyszeć oraz co byłoby motywujące. A potem bądźmy czułymi ogrodnikami dla naszych najpiękniejszych kwiatów.

Comments

comments

Przekaż dalej

O autorze

Piszę od dawna i robię to z coraz większą przyjemnością. Ukończyłam ekonomię, ale życie pokierowało moją drogę zawodową w stronę dziennikarstwa, zarówno prasowego, jak i radiowego. Stanowi ono cały mój dorobek. Przez długi czas czułam się w tym zawodzie amatorką. Dzisiaj wiem, że to moje powołanie. Spełniam się pisząc na swoim blogu.

Dodaj komentarz