„Tajemny ogień” – refleksje mamy

0

Dosłownie połknęłam tę książkę w jeden dzień. Moja córka często zachęca mnie, abym odwiedziła jej książkowy świat. Sięgnęłam po tę młodzieżową pozycję nie tylko z ciekawości. Możemy teraz ucinać sobie wspólne pogawędki i razem czekamy na kolejny tom.

Sięgnęłam po książkę mojej córki co najmniej z trzech powodów. Chciałam ulec jej namowom, pokazując, że liczę się z jej opiniami, gustem i wyborami. Byłam również ciekawa do jakiego świata się przenosi, kim są bohaterowie, jak się zachowują, co ich porusza. Po trzecie chciałam znaleźć płaszczyznę do naszych rozmów, wymiany poglądów, podsumowań. Nawet nie spodziewałam się, że lektura wciągnie mnie bez reszty. Korzyści z tej decyzji jest zatem wiele. Moja córka pokazała mi swoje kolejne nowe oblicze.

– Młodzież w pigułce – krótko i celnie podsumowała Karolina. Rzeczywiście „Tajemny ogień” serwuje przegląd najważniejszych przeżyć i rozterek nastolatków. Nie ukrywam, że wątki rodzącej się pierwszej miłości były dla mnie przyjemnym wspomnieniem. Człowiek szybko zapomina te wszystkie drobne, niewinne, a tak mocno przeżywane czułe spojrzenia i gesty. Jakie to piękne! W książce poruszony jest też wątek budzenia się nowej tożsamości, wyrażony m.in. poprzez zmianę wizerunku. Są ukazane relacje z rodzicami i rodzeństwem, choć na pierwszy rzut oka nie są one idealne, tak naprawdę podszyte są miłością.

tajemny_ogien_recenzjaJak dobrze rozumiałam matkę, która widząc przyklejoną do komputera córkę, odcina jej w pewnej chwili kontakt z wirtualnym światem. Zdawałam sobie jednak sprawę również z tego, jak bardzo krzywdziło to dziewczynę, której kontakty poprzez internet były kluczowe w wyjaśnieniu ważnych dla niej wątpliwości. To wtedy po raz pierwszy skłamała. Młodzi często kierują się dobrymi intencjami, są odpowiedziani i nie chcą obarczać rodziców dodatkowymi problemami. – I tak nie zrozumieją – zakładają z góry. Kierują się więc swoimi zasadami, o których dorośli nie zdają sobie sprawy. Jak się dokładnie pozna sytuację tych dwóch stron, zmienia się perspektywa i łatwiej podjąć słuszną decyzję. Jak na dłoni widać, że bez zrozumienia wzajemnych motywacji można się niepotrzebnie krzywdzić.

W „Tajemnym ogniu” mowa jest także o wyzwaniach naukowych, ambicji i drodze do sukcesu. Jest o przyjaźni, która przechodzi swoją poważną pierwszą próbę. Jest też wielowiekowa historia rodzinna owiana tajemnicą i klątwą. Ukojenie znajdą w niej również osoby zafascynowane Paryżem i Oksfordem. Pojawiają się wątki magiczne, w których walczą nadprzyrodzone moce: złe i dobre.

Książka jest napisana w nowoczesnym stylu, tzn. trudno przypisać jej kategorię dramatu, romansu, kryminału, fantasy, przygody. Łączy w sobie wszystko i może dlatego jest tak interesująca i trudno się od niej oderwać. Dynamiczna akcja, dobrze nakreślone sylwetki bohaterów, ciekawa fabuła trzymają w napięciu. Ciekawa jest historia jej powstania. Autorki poznały się na targach książki. Ktoś zaplanował, że obok Amerykanki C.J. Daugherty (znanej z serii „Wybrani”) usiądzie Francuzka Carina Rozenfeld. To był strzał w dziesiątkę. Pisarki przypadły sobie do gustu i postanowiły napisać wspólne dzieło, czego efektem jest „Tajemny ogień”. Jej główny bohater Francuz Sacha Winters, aby ratować swoje życie i ustrzec się przed klątwą, zawierza swoją przyszłość młodej Angielce Taylor Montclair. Dziewczyna odkrywa w sobie nieznaną moc, która ma związek z tajemniczą historią jej przodków…

Zapewniam, że dla dorosłych, zwłaszcza rodziców, może to być wspaniałe doświadczenie literacko-pedagogiczne. „Tajemny ogień” lub każda inna książka, która jest fascynująca dla naszych dzieci może być świetnym pretekstem do tego, aby być siebie jeszcze bliżej.

Comments

comments

Przekaż dalej

O autorze

Piszę od dawna i robię to z coraz większą przyjemnością. Ukończyłam ekonomię, ale życie pokierowało moją drogę zawodową w stronę dziennikarstwa, zarówno prasowego, jak i radiowego. Stanowi ono cały mój dorobek. Przez długi czas czułam się w tym zawodzie amatorką. Dzisiaj wiem, że to moje powołanie. Spełniam się pisząc na swoim blogu.

Dodaj komentarz