Telewizyjny kompromis

0

Może rozczarują się fani takich produkcji jak „M jak miłość” czy „Prosto w serce”. Serialem, który dosłownie mnie zaczarował jest 10-odcinkowa „Saga prastarej puszczy”. Każdy odcinek to pełna wzruszeń opowieść o losie pojedynczego bohatera – mieszkańca Puszczy Białowieskiej. Dzieło sztuki filmowej, dokumentalnej i przyrodniczej.

Niedzielny poranek upływa nam zazwyczaj leniwie. Nie śpieszymy się ze wstawaniem. Delektujemy się ciszą budzika. Jedyne, co może nas wyrwać z łóżka jest zazwyczaj głód. Zupełnie inaczej przedstawia się sprawa, kiedy mamy małe dzieci. Wtedy wiadomo, nie znasz dnia, ani godziny. Kiedy marzenie o jedzeniu i pachnącej kawie nie daje już dłużej leżeć, przygotowujemy śniadanie. Tu następuje kluczowy moment. Włączamy telewizor, a wówczas atmosfera robi się gorąca. Ile osób w rodzinie – tyle różnych gustów. Każdy chce obejrzeć to, co go najbardziej interesuje. Znalezienie kompromisu w tej materii jest wręcz nieosiągalne. Zawsze będą zwycięzcy i pokonani. A dzień zapowiadał się tak dobrze…

Zauważyłam, że jest jednak coś, co są w stanie oglądać duzi i mali, starzy i młodzi, kobiety i mężczyźni. To przyroda potrafi pogodzić różne pokolenia. Obserwowanie życia fauny i flory podoba się wszystkim. Podobną prawidłowość mogłam obserwować u siebie przez kilka pięknych niedzielnych poranków. Przypadkowo trafiliśmy na cykl polskich filmów przyrodniczych pt.: „Saga prastarej puszczy”. Każdy odcinek ma swojego bohatera m.in.: Rysia, Sóweczkę, Żubra, Żuka i Mrówkę. Podczas godzinnej emisji poznajemy ich los, ze wszystkimi urokami – przetykany radościami, smutkami, a także tragediami. Nie jest to typowy program o zwyczajach danego gatunku. Każda historia dotyczy konkretnego bohatera. Poznajemy fragment jego życia, od momentu narodzin, innym razem ostatnich chwil przed śmiercią. Zupełnie jak wśród ludzi.

Człowiek ukazany jest w tle. Raz pomagający zwierzętom, innym razem niszczący wszystko, co spotka na swojej drodze. Ruchliwa jezdnia w pobliżu Puszczy Białowieskiej, przewijająca się w filmach, ma charakter symboliczny. Pokazuje pęd życia, nasze zabieganie i egoizm. Hałaśliwie przejeżdżające samochody burzą ciszę puszczy i przecinają życie wielu jej mieszkańców. Jak wiele zależy od punktu spojrzenia?

Autorzy tej przepięknej sagi, filmowcy i dokumentaliści Bożena i Jan Walencikowie, na nakręcenie filmów, zdjęcia i napisanie scenariusza poświęcili aż 10 lat. Wielkie dzieło dopełnia wspaniale skomponowana muzyka Michała Lorenza i cudowny głos narratora – w tej roli Krzysztof Gosztyła.

Od pierwszych minut filmu trudno oderwać wzrok od telewizora. „Saga” wciąga swym klimatem, urokiem i niebanalną historią. Daje możliwość oglądania świata oczami zwierząt. Film zrobił na nas ogromne wrażenie. Od tej chwili inaczej patrzymy na świat przyrody. Jesteśmy wrażliwsi i bardziej wyrozumiali. Nie da się wprawdzie zmienić świata i powstrzymać ekspansji cywilizacji, można natomiast próbować zmieniać siebie.

Autorom tych wspaniałych opowieści należą się podziękowania za wytrwałość i wrażliwość. Nigdy nie byliśmy w Puszczy Białowieskiej, ale wiemy, że będzie to podróż marzeń.

Elżbieta Sandecka-Pultowicz

Comments

comments

Przekaż dalej

O autorze

Piszę od dawna i robię to z coraz większą przyjemnością. Ukończyłam ekonomię, ale życie pokierowało moją drogę zawodową w stronę dziennikarstwa, zarówno prasowego, jak i radiowego. Stanowi ono cały mój dorobek. Przez długi czas czułam się w tym zawodzie amatorką. Dzisiaj wiem, że to moje powołanie. Spełniam się pisząc na swoim blogu.

Dodaj komentarz