Turcja – jak handlować?

0

Dla przeciętnego Europejczyka zrobienie nawet najdrobniejszych zakupów w krajach arabskich może sprawiać kłopot. Dlaczego? Na towarach sprzedawanych w punktach handlowych nie ma ceny. Klient jest zmuszony zadać kluczowe pytanie „how much?” A to już prowokuje sprzedawcę do rozpoczęcia negocjacji. Nigdy nie będziemy pewni czy dokonaliśmy dobrej transakcji. Przed kompromitacją może nas uratować tylko poczucie, że mamy wakacje i nerwy nie są wskazane.

bazar_tureckiTureckie metody handlowe mogłam doświadczać w Side, nadmorskim kurorcie pomiędzy Antalyą a Alanią. Na lokalnym bazarze usytuowanym w centrum starego miasta niemal przez całą dobę panuje tłok. Zewsząd słychać nawoływania sprzedawców. Za wszelką cenę próbują nawiązać kontakt pytając: Skąd pochodzisz? Jak się czujesz? Jeśli tylko poznają narodowość turysty, jak z rękawa deklamują wyuczone formułki w konkretnym języku. W polskiej wersji możemy usłyszeć najczęściej: dzień dobry, niskie ceny, a nawet – kocham cię Agnieszko!

Spacerom po handlowych uliczkach zawsze towarzyszą więc jakieś rozmowy, negocjacje, zaczepki słowne. Na dłuższą metę może to być bardzo męczące. Zwłaszcza, że pełno jest naciągaczy i drobnych oszustów. Płacić można trzema walutami: lirami tureckimi, euro lub dolarami. Zresztą dla każdego potencjalnego nabywcy podawana jest inna kwota wyjściowa. Trudno ocenić, od czego to zależy. W każdym sklepie przeliczanie walut odbywa się na indywidualnych warunkach. Zwyczajnie nie jesteśmy w stanie tego opanować. W efekcie nigdy do końca nie wiemy czy zakup był dla nas intratny. Tym bardziej, że trudno szukać oryginalnych produktów, a buty i odzież są podrabiane.

ceramika_w_kolorze_turkusuOsobnym wątkiem jest herbata zwana z rosyjska czajem, którą chętnie serwuje się klientom niemal w każdym sklepie. Jeśli wejdziesz do środka, masz pewność, że zaraz zjawi się przy tobie sprzedawca. Zajmie rozmową, zakręci się i nim się obejrzysz z uśmiechem wręczy ci malutką szklankę w kształcie tulipana ze spodkiem. Będzie to słodka herbata. Zanim dopijesz ostatnią kroplę, poznasz cały asortyment i jest niemal pewne, że przy tak miłej obsłudze poczujesz się zobowiązany, aby coś drobnego kupić.

Handlowcy tylko na to czekają. Powiesz, że chcesz „ciut, ciut” sypkiej herbaty, a otrzymasz 20 dkg za kilkanaście euro. Dowiesz się również, jaki ma cudowny skład i właściwości na twój organizm. Niestety… nie ma pozytywnego wpływu na psychikę, kiedy opuścisz sklep, ochłoniesz i zimno skalkulujesz. Jeżeli wydaje ci się, że nie dasz się więcej omamić – jesteś w błędzie. W naszej kulturze nie ma tradycji negocjowania cen. Nie jesteśmy do tego przygotowani. Zatem jest niemal pewne, że za którymś razem znowu grzecznie zapłacimy rzuconą z sufitu kwotę przez tureckiego sprzedawcę. Chyba, że będziemy robić zakupy wyłącznie w marketach, gdzie panują „eurpejskie zwyczaje”, towary są metkowane i nie podlegają negocjacji.

turcja_w_pigulcePodróżowanie ma jednak smak wyłącznie wówczas, kiedy jesteśmy gotowi i otwarci na nową kulturę. Już w momencie pakowania walizki warto to sobie uzmysłowić. W innym razie, po co ruszać się z domu? Wojażowanie ma swoją cenę i to również w sferze emocji. Jeśli nawet kupimy coś chybionego, albo okaże się, że przepłaciliśmy, nie warto popadać w rozpacz. Będzie to również niezapomniana pamiątka, która uzupełni kolekcję wspomnień. Takie doświadczenia pokazują często jak wielu spraw nie doceniamy na co dzień. Na przykład, że każdy towar jest wyceniony i niemal bez słów możemy płacić za niego kartą. Teraz myślę, że to może być nawet nudne. Dopiero kontrasty uzmysławiają nam, że postrzegana przez nas szara rzeczywistość jest tak naprawdę kolorowa i przyjazna.

Tak więc w podrobionych adidasach, popijając rozpuszczalną herbatę o rzekomych właściwościach afrodyzjaku, z rozrzewnieniem wspominam turecką przygodę. I mogłabym czuć pewien niesmak, jednak w torbie podróżnej przywiozłam coś jeszcze. Kiedy nadejdzie jesienna plucha posypię kawę pachnącym kardamonem, albo zaparzę herbatę jaśminową z pól Kapadocji. Kiedy zamknę oczy będę w kolejnej podróży. Za takie smaki i piękne wspomnienia warto zapłacić każdą cenę.

Elżbieta Sandecka-Pultowicz

Obejrzyj fotorelację Pamiątki z Turcji

Comments

comments

Przekaż dalej

O autorze

Piszę od dawna i robię to z coraz większą przyjemnością. Ukończyłam ekonomię, ale życie pokierowało moją drogę zawodową w stronę dziennikarstwa, zarówno prasowego, jak i radiowego. Stanowi ono cały mój dorobek. Przez długi czas czułam się w tym zawodzie amatorką. Dzisiaj wiem, że to moje powołanie. Spełniam się pisząc na swoim blogu.

Dodaj komentarz