Tym, którzy zginęli na drogach

0

Był chłodny, pierwszy listopadowy wieczór. Przed laty stałam z babcią w zamyśleniu przed krzyżem na chojnowskim cmentarzu, gdzie zapalamy znicze za wszystkie dusze zmarłych. Podeszła do nas starsza kobieta. Zwróciła się do mnie z nietypową prośbą, którą spełniam każdego 1 listopada już od kilkunastu lat.

To było dziwne zdarzenie. Takie, o jakich czyta się w książkach. Do dziś nie mogę znaleźć odpowiedzi na pytanie – dlaczego kobieta, z tłumu stojących ludzi na chojnowskim cmentarzu, wybrała właśnie mnie? Może znała kogoś z mojej rodziny? A może to czysty przypadek? Warto wspomnieć, że stałam wtedy z babcią, której mąż, a mój dziadek zginął potrącony przez samochód.

Tego wieczoru na cmentarzu panował wyjątkowy klimat. Pięknie migotały ogniki, było ciepło, nastrojowo i refleksyjnie. W powietrzu unosił się zapach palonych zniczy. Słabo pamiętam wygląd kobiety, która do nas podeszła. Ja miałam wówczas 18-19 lat. Ona starsza, drobna, niska, ubrana w płaszcz. Grzecznie zapytała czy może nam przeszkodzić i o coś poprosić. Zwróciła się do mnie słowami:

 – Mam już swoje lata. Nie wiem jak długo będę żyć, ale mam do Pani wielką prośbę. Co roku przychodzę na cmentarz i zapalam gromnicę za tych, którzy zginęli na drodze. Czy mogłaby Pani kontynuować tę tradycję?

Cóż mogłam odpowiedzieć? Zgodziłam się i ze zdziwieniem popatrzyłam na moją babcię. Ponownie odwróciłam głowę w stronę kobiety, ale ona gdzieś rozpłynęła się w ciemności. Po powrocie do domu długo dyskutowaliśmy o tym zdarzeniu. Ostatecznie uznaliśmy, że zgodziłam się na tę nietypową prośbę, więc powinnam dotrzymać słowa.

Minęło kilkanaście lat, a ja co roku kupuję gromnicę i zapalam na cmentarzu 1 listopada. W tym roku był to Cmentarz Bródnowski, gdzie światełka pali się masowo przy figurze Matki Boskiej. Wśród dziesiątek różnokolorowych zniczy ona góruje nad nimi, jedyna, biała – moja gromnica zapalana za tych, którzy stracili swoje życie na drodze.

Próbowałam, pytając się duchownych, zrozumieć sens i znaczenie tego gestu. Bezskutecznie. Jedyne, na co się natknęłam, to stwierdzenie „Gromnica – światło w ostatniej drodze”. Przy czym wiadomo, że gromnica towarzyszy wiernym przez całe życie – od momentu chrztu św., poprzez komunię św., aż do momentu śmierci, kiedy wkładało się ją do rąk zmarłych. Poświęcona 2 lutego w święto Ofiarowania Pańskiego, zwane świętem Matki Bożej Gromnicznej, chroni przed nieszczęściami i kataklizmami. Kiedyś stawiano ją w oknie w czasie wichury lub burzy.

Odnoszę wrażenie, że jej moc w dzisiejszych czasach nieco przygasła. Nie pełni takiej roli w naszych domach, jak dawniej. Tym bardziej niespotykane jest palić ją w dniu Wszystkich Świętych. Swoją misję wypełniam jednak gorliwie przez tyle lat i mam nadzieję przekazać kiedyś ten zwyczaj komuś innemu.

Elżbieta Sandecka-Pultowicz

Comments

comments

Przekaż dalej

O autorze

Piszę od dawna i robię to z coraz większą przyjemnością. Ukończyłam ekonomię, ale życie pokierowało moją drogę zawodową w stronę dziennikarstwa, zarówno prasowego, jak i radiowego. Stanowi ono cały mój dorobek. Przez długi czas czułam się w tym zawodzie amatorką. Dzisiaj wiem, że to moje powołanie. Spełniam się pisząc na swoim blogu.

Dodaj komentarz