Wiosenne porządki w życiu

0

Wiosna nieśpiesznie, ale wreszcie przyszła. Powoli swoim dotykiem budzi drzewa i łąki. Ta radosna pora roku sprzyja zmianom i porządkom, nie tylko w domowych kątach. U mnie wielka rewolucja dokonała się na wielu płaszczyznach. Nowa praca, dalekie podróże i zmiany duchowe. Wszystko zaczęło się jednak dużo wcześniej…

Zanim dochodzi do przełomowych życiowych zdarzeń, poprzedza je najczęściej pasmo smutku, przygnębienia i poczucia beznadziei. Trzeba znaleźć dużo mocy wewnętrznej, aby znaleźć siły do odbicia się od dna i podjęcia kroków do zmiany tego stanu rzeczy. Czas opadania na dno czeluści naszej duszy, trwa nawet kilka lat. Przychodzi jednak taki moment, że nie chcemy dłużej tkwić w ciemnościach. Uginamy kolana i opierając się jeszcze o miałki grunt, decydujemy się wybić i wypłynąć na powierzchnię.

Najważniejsza przemiana dokonuje się w naszym umyśle i to na długo przed zmianami widocznymi na zewnątrz. Wszystko zaczyna się od obiektywnej oceny naszej sytuacji, następnie nazwania wszystkiego po imieniu, buntu wewnętrznego, a w efekcie podjęcia decyzji o zmianach. Kluczowym jest postawienie sobie pytania: czy chcę tak dalej żyć? Jeżeli potrafimy powiedzieć sobie NIE, jesteśmy gotowi do kolejnych kroków i stawiania nowych pytań. Czy mogę to zmienić i czy chcę to zmienić!? Kiedy odpowiedzią na te pytania jest TAK, pozostaje już tylko przystąpić do akcji.

Zmiana to wartość stała

Często powstrzymuje nas niezdrowa chęć utrzymania swojego status quo i strach przed zmianą. Warto uświadomić sobie jednak, że zmiana jest wartością stałą. Co to oznacza? Zmiany dokonują się ciągle. Zmienia się kartka w kalendarzu, każdego dnia jest inna pogoda, każdego dnia widzimy w odbiciu lustra nową, bo starszą o dzień osobę. Nie możemy zatrzymać pędu życia, a zaakceptowanie zmiany pozwala nam poczuć spokój i wolność. Bo zmiana jest nieunikniona. Tkwimy w wielu przyzwyczajeniach, sztywnych ramach, nieuzasadnionych schematach. Możemy jednak trenować swoje nastawienie do zmian. Oto kilka drobnych przykładów.

Jeśli zawsze zaczynamy poranek od kawy – spróbujmy obudzić się ciepłym prysznicem, jeśli wstajemy lewą nową – wysuńmy z pościeli prawą jako pierwszą, jeśli zawsze wchodzimy do pierwszych drzwi autobusu – wejdźmy ostatnimi, jeśli zawsze idziemy do pracy najkrótszą drogą – idźmy dłuższą. Drobny początkowo dyskomfort pozwala nam z czasem uwolnić się od przyzwyczajeń i doświadczyć nowych emocji. Życie znowu nabiera smaku, a to daje nam satysfakcję, odwagę i gotowość do eksperymentowania. Warto przy tym pamiętać, że zmiana nie oznacza lepiej, ale zawsze oznacza inaczej.

Nowa praca

U mnie ten proces przyniósł z czasem oczekiwane zmiany. Wprawdzie zmiana pracy odbyła się wewnątrz firmy, ale wiązało się to z wieloma mniejszymi i większymi „rewolucjami”. Zaczynając od nowego pokoju i biurka, po nowych współpracowników, a co najważniejsze nowe zadania. Znowu muszę się uczyć, pytać, konsultować, dostosowywać do panujących zwyczajów. Na razie porównuję, zastanawiam się jakie są plusy i minusy, ale czym szybciej zaakceptuję zmiany, tym łatwiej i lepiej dostosuję się do nowych obowiązków. Na własne życzenie poddałam się próbie i mam ogromną satysfakcję z podjętej decyzji. Wzmacniam również intensywność treningów do zmian. Rośnie moja kondycja, a także kompetencje. Mogę sobie tylko zadać pytanie: dlaczego tak późno? Odpowiedź jest prosta  – bo nie chciałam i nie byłam gotowa.

Dalekie podróże

Zmiany objęły także inne obszary życia. Od dłuższego czasu namiętnie podróżuję. Odwiedziłam wspaniałe wybrzeże włoskie, zamki nad Loarą, zakochałam się w katalońskich miastach, podziwiałam urok angielskich i szkockich pejzaży, z wielkim zaskoczeniem poznałam wyjątkowe miejsca u naszych niemieckich sąsiadów. Wszystkie te cudowne podróże odbyłam bez ponoszenia kosztów, siedząc wygodnie z fotelu przed telewizorem i oglądając ulubiony kanał Planet+. Seria programów „Świat z góry” przenosi mnie do najodleglejszych zakątków świata, a „Polska z góry” pozwala poznać nieprzeciętne oblicze naszych rodzimych stron. Wstyd przyznać, że nie znam dobrze swojego kraju, który ma do zaoferowania tak wiele atrakcji turystycznych. Jesteśmy zieloną krainą o bogatych walorach przyrodniczych, cudach architektury i niezwykle ciekawej historii.

Czym były spowodowane te podróże? Oczywiście chęcią zmiany codzienności, wypełnionej najczęściej śledzeniem telewizyjnych programów informacyjnych na różnych kanałach. Postanowiliśmy się od tego oderwać i uszanować czas dla rodziny. Każdy z domowników na własną odpowiedzialność czyta wiadomości na portalach internetowych. Samodzielnie je wybiera i poświęca tyle czasu, ile jest w stanie wytrzymać. Często wystarczą tzw. paski. Wspólną decyzją rodzinną oglądamy natomiast wyłącznie kanały popularnonaukowe, przyrodnicze, podróżnicze i muzyczne.

Od tego czasu jesteśmy spokojniejsi, szczęśliwsi, bardziej tolerancyjni, a przy tym zrelaksowani i ciekawsi świata. Potrafimy wspaniale spędzać razem czas. Nasze życie uległo diametralnej poprawie. Pierwsze próby zmian przeszliśmy już w czasie, kiedy mąż wylądował nagle w szpitalu. Po powrocie uznaliśmy, że zbyt często sami na własne życzenie krzywdzimy siebie, dajemy się wkręcić w spiralę nienawiści, pozwalamy na manipulowanie naszymi uczuciami. Zapragnęliśmy żyć lepiej, świadomie dokonywać wyborów i czerpać z tego, co oferuje świat. Na wiele wydarzeń nie mamy wpływu, zawsze jednak możemy wpływać na swoją reakcję, albo poddając się fali emocji lub zachowując zdrowy dystans. Wybór należy do nas.

Nowy duch

Po wielu latach postanowiłam również zapisać się na kurs z zakresu psychologii. Wcześniej wynajdowałam różne powody, a to finansowe, a to czasowe, odciągając decyzję w czasie, w rzeczywistości pragnąc poszerzyć horyzonty. Za kilka dni rozpoczynam zajęcia na Uniwersytecie Warszawskim, które powinny mnie wzmocnić duchowo i pozwolić rozwinąć skrzydła. Nie wiem czy uda mi się potem wdrożyć to wszystko w życie, ale na pewno wyjdę z jakąś wiedzą, nabędę nowe umiejętności, poznam nowych ludzi, a przede wszystkim zrobię coś dla siebie.

Być może ocenicie te zmiany jako drobne i macie do tego prawo. Usłyszałam niedawno piękną myśl: tam, gdzie jedni widzą kałużę, inni dostrzegają ocean. Bardzo dobrze ukazuje to, jak bardzo się różnimy, ale również to, jak różne problemy nas dotykają i jak różnie do tego podchodzimy. Nie powinniśmy się porównywać, ale starać się każdy na własnym poziomie stawiać kroki w nieznane oraz wspinać się na szczyty tam, gdzie inni widzą zaledwie schody.

Wielu drobnych, ale i dużych zmian Wam życzę. Niech wiosna rozgości się nie tylko na łąkach, ale przede wszystkim w Waszych myślach, a następnie pobudzi do działania.

Comments

comments

Przekaż dalej

O autorze

Piszę od dawna i robię to z coraz większą przyjemnością. Ukończyłam ekonomię, ale życie pokierowało moją drogę zawodową w stronę dziennikarstwa, zarówno prasowego, jak i radiowego. Stanowi ono cały mój dorobek. Przez długi czas czułam się w tym zawodzie amatorką. Dzisiaj wiem, że to moje powołanie. Spełniam się pisząc na swoim blogu.

Dodaj komentarz