Wolińskie miody

0

To był wietrzny dzień, od sześciu do siedmiu w skali Beauforta. Na bałtyckiej plaży nie dało się leżeć, ani spacerować. Podróż po wybrzeżu zachodnim okazała się wybornym pomysłem. Celem było owiane legendą miasto dawnych Słowian i Wikingów – Wolin. Zachwyciła nas jego historia, a także lokalne przysmaki np. miód spadziowy, którego główny składnik mrozi krew w żyłach.

DSC07937Wolin – to niewielkie miasto odradzające się po dotkliwych zniszczeniach wojennych. Miejscowość została wyburzona w 70%. Przed zapomnieniem broni ją niezwykle bogata historia, sięgająca epoki kamienia (około 4.200 lat p.n.e.). Wolin odgrywał znaczącą rolę w okresie średniowiecza, kiedy był państwem-miastem prowadzącym samodzielną politykę. Mówi się również o legendarnym grodzie Winieta, największym w ówczesnej Europie miastem Słowian. Zainspirowani książką Bolesława Mrówczyńskiego Miecz Kagenowy: opowieść o Kryście, nie koronowanej królowej Zachodniego Pomorza chcieliśmy na własnej skórze poczuć klimat dawnego grodu, słynącego przed wiekami z handlu, bogactwa i wybornego miodu.

Zwiedzając miasto, a zwłaszcza niezwykle interesujący Skansen Słowian i Wikingów, postanowiliśmy zjeść posiłek w lokalnej knajpce. Kierując się nosem trafiliśmy do przytulnego baru Bar-o-metr usytuowanego w samym centrum. Nasze zmysły nas nie zawiodły. Przy miłej obsłudze zjedliśmy smaczny, domowy obiad. Podczas rozmowy przy stole mówiliśmy o zaletach słynącego przed wiekami wolińskiego miodu. Ale szukaj tu wiatru w polu! Nigdzie nie natknęliśmy się nawet na najmniejszy ślad straganu z pszczelimi smakołykami. 20141001_171341Chwilę potem, spacerując po mieście, weszliśmy do sklepu z gospodarstwem domowym, w którym półki uginają się pod towarem różnej maści. Uwielbiam takie sklepy. Wbijam wzrok z każdy drobiazg zastanawiając się, co mogłoby mi się przydać w domu. Efekt jest taki, że wychodzę zazwyczaj z kostką szarego mydła lub innym, drobnym, rzadko spotykanym produktem. Ale nie tym razem…

Przy kasie stał mężczyzna. Zażyła rozmowa ze sprzedawczynią świadczyła, że znają się od dawna. Chcąc, nie chcąc byliśmy świadkami tej rozmowy. Początkowo ich słowa zupełnie do nas nie docierały, aż po chwili do naszej świadomości przemknęło słowo „miód”. Nastawiliśmy uszu. Okazało się przy ladzie stał pszczelarz, najprawdziwszy, prosto z Wolina, który sprzedawał właścicielce swoje produkty. To nie mógł być przypadek. Uznaliśmy to za dar losu.

Zagadnęliśmy mężczyznę, choć wcześnie nie wypowiadał się przychylnie o przygodnych kupcach, którzy zazwyczaj się nie znają, a DSC07939tym bardzie nie doceniają zalet pradawnego rzemiosła. Często handlarze-oszuści, wykupują tani sztuczny miód w supermarketach, ustawiają stoiska przy drodze, na których po wygórowanych cenach sprzedają podróbki. Mężczyzna z niesmakiem wypowiadał się o takich cwaniakach. Mówiąc to, przyglądał się nam uważnie. Trudno powiedzieć czy wzbudziliśmy zaufanie, czy było to nam w gwiazdach pisane, ale nie zbył nas, a nawet zaprosił do siebie. Pomogliśmy mu załadować na jego rower partię nowych słoików i ruszyliśmy przez miasto. Mieszkał nieopodal.

W drodze opowiadał o swoim życiu. Jak uciekł spod Radomia mając zaledwie 16 lat. Opuścił dom rodzinny i osiedlił się w opuszczonym po wojennej pożodze Wolinie. Nigdy nie opuścił już wyspy, zapuścił na niej swoje korzenie, założył rodzinę…

Stanęliśmy pod blokiem, gdzie mieszkał. Zaprosił nas do środka. Pomagając mu wnieść słoiki na piętro, doceniliśmy zaufanie, jakim nas obdarzył. W skromnym mieszkaniu w kuchni stały równiutko ułożone słoiki ze świeżo zebranym miodem. Kupiliśmy trzy odmiany: wielokwiatowy, lipowo-akacjowy i spadziowy.

Długo żegnaliśmy się w progu. Wychodząc z trzema słoikami słodkiego i złocistego nektaru, miasto Wolin wydało się nam jeszcze 20141001_171905_3piękniejsze. Uwierzyliśmy po raz kolejny, że życzenia lubią się spełniać.

P.S. Serdecznie pozdrawiamy Pana z Wolina zdradzając jednocześnie – do czego niechętnie przyznają się pszczelarze – z czego powstaje miód spadziowy. Otóż elegancko mówiąc spadź to płynna wydzielina mszyc, czerwców i miodówek. Z tych odchodów pszczoły produkują niezwykle cenny w mikroelementy miód, mający właściwości zdrowotne, a także upiększające. Smacznego!

córka pszczelarza Elżbieta Sandecka-Pultowicz

Comments

comments

Przekaż dalej

O autorze

Piszę od dawna i robię to z coraz większą przyjemnością. Ukończyłam ekonomię, ale życie pokierowało moją drogę zawodową w stronę dziennikarstwa, zarówno prasowego, jak i radiowego. Stanowi ono cały mój dorobek. Przez długi czas czułam się w tym zawodzie amatorką. Dzisiaj wiem, że to moje powołanie. Spełniam się pisząc na swoim blogu.

Dodaj komentarz