Zima

0

Jeden z wierszy mojej Mamy o zimie. Prosty, ciepły, z miłością traktujący o jej ukochanym mieście Chojnowie. 

 

Maria Sandecka
Zima

Jak co roku śnieg puchaty
Zasypuje drogi, chaty
Wszystkie drzewa bielą bieli
Tylko świerk się wciąż zieleni.
Sosna w igły uzbrojona
Śniegu nie da się pokonać
Cisy sobie wciąż królują
Swoją zieleń pokazują.

Jak co roku śnieg puchaty
Leci z nieba, jak przed laty
Gwiazdy swoje rozsypuje
Na bałwanki śnieg szykuje
Miasto Chojnów zabielało
Zimę dzieciom przypomniało
Aby parki: duży, mały
Z saneczkami odwiedzały.

Comments

comments

Przekaż dalej

O autorze

Piszę od dawna i robię to z coraz większą przyjemnością. Ukończyłam ekonomię, ale życie pokierowało moją drogę zawodową w stronę dziennikarstwa, zarówno prasowego, jak i radiowego. Stanowi ono cały mój dorobek. Przez długi czas czułam się w tym zawodzie amatorką. Dzisiaj wiem, że to moje powołanie. Spełniam się pisząc na swoim blogu.

Dodaj komentarz