Inspiracje,  Miejsca,  Uczucia

Spacery z czerwoną torebką – Łazienki Królewskie

Śmiało mogę powiedzieć, że to najpiękniejszy park w Polsce. Na 76 hektarach zaprojektowano przestrzeń, która zaspokoi gusta największej zrzędy. Parkowe ogrody są zróżnicowane: od zaprojektowanych od linijki kwietników, po romantyczne mostki, stawy, kanały i chińskie pergole, po gęstwiny, połacie kwiecistych łąk, czy zaciszne zaułki. Każdy znajdzie tu swój ulubiony kącik. Łazienki Królewskie przez 20 lat wiele mnie też nauczyły, a wystarczyła zwykła obserwacja. Zapraszam na mój ulubiony spacer oczywiście w towarzystwie czerwonej torebki.

Łazienki Królewskie są dostojne nie tylko z nazwy. Zostały zaprojektowane ze smakiem i wyczuciem architektonicznym. Nigdzie nie widać przesycenia, kiczu czy zaniedbania. Mogę się tylko domyślać, jak wiele rąk ogrodników i projektantów krajobrazu tworzy ten najpiękniejszy zakątek Warszawy. Odwiedzam go w pogodę i niepogodę, słońce i deszcz, dla poprawy humoru, jeśli mi smutno i w nagrodę, kiedy świętuję sukces.

Miejsce dobre na każdą pogodę – fot. Elżbieta Sandecka-Pultowicz

Na każdą okazję

Uwielbiam park o każdej porze roku, choć najdłużej zajęło mi pokochanie tego miejsca zimą. Co innego, jeśli drzewa są pięknie oblepione białym puchem, ale kiedy są nagie i pozbawione liści, działały na mnie przygnębiająco. Pewnego mroźnego dnia kilka lat temu zmarła moja mama i nie mogłam znaleźć sobie miejsca. Ból rozsadzał mnie od środka i czułam, że się wewnętrznie duszę. To był chyba akt desperacji, że wybrałam się do Łazienek Królewskich. Patrzyłam bezwiednie na powykrzywiane drzewa. Żaden liść nie przykrywał ich blizn, zranień i niedoskonałości. Jak nigdy przedtem poczułam się dobrze w ich towarzystwie, bo czułam się podobnie.

Zimowy pejzaż z Belwederm w tle – fot. Elżbieta Sandecka-Pultowicz

Dziś zimowa odsłona parku jest dla mnie tak samo atrakcyjna, jak w pozostałe miesiące. Z uwagą przyglądam się tak bardzo różnym posturom drzew. Konarom prostym i pięknym oraz tym, które doświadczyły silnych podmuchów wiatrów. Widzę w swojej wyobraźni zgarbione postacie, wyciągnięte w rozpaczy ręce-konary, ale także zgrabne sylwetki, tulące się w romantycznym uścisku. Dosłownie wszystko jest wypisane w konarach drzew, trzeba tylko z uwagą im się przyjrzeć.

Tutaj ludzie szukają wytchnienia – fot. Elżbieta Sandecka-Pultowicz

Parkowa moda

Obserwując parkowe kreacje w trakcie ostatnich 20 lat zauważyłam duże zmiany. Kiedyś do dobrego tonu należało, aby kobiety ubierały sukienki, a mężczyźni koszule lub marynarki. Nie przesadzę jeśli napiszę, że większość kobiet zakładała buty na obcasie. Łazienki Królewskie nadawały ton, nie jest w końcu taki zwykły park, ale obszar, po którym przechadzał się sam król Stanisław August Poniatowski ze świtą. A to zobowiązuje, przynajmniej tak mi się kiedyś wydawało.

Majowa eksplozja kwiatów i zieleni – fot. Elżbieta Sandecka-Pultowicz

Dzisiaj jest zupełnie inaczej. Są oczywiście osoby ubrane niezwykle elegancko, ale większość postawiła na luz i swobodę. Dziś nie drażnią już jak kiedyś dresy i sportowe stroje. Liczy się wygoda, a park jest traktowany jako miejsce do wypoczynku i relaksu. W końcu, kto idzie w szpilkach na spotkanie z przyrodą? Przyznam jednak, że kiedyś nie było to takie oczywiste.

Przy największym drzewie w parku jeszcze w szpilkach 🙂 – fot. Karolina Pultowicz

Duże zmiany w modzie damskiej zaszły w czasie pandemii. Kobiety postawiły przede wszystkim na płaskie buty i rzadkością jest dziś osoba na wysokich obcasach. Mnie osobiście te zmiany bardzo przypadły do gustu. Kiedyś na przykład nie wyobrażałam sobie przyjść do pracy (mowa o urzędzie) w adidasach, a dziś chodzę w nich, jak większość innych kobiet. I co ważne, jest to w pełni akceptowane.

Mój ulubiony dąb – fot. Elżbieta Sandecka-Pultowicz

Drzewo mocy

Prawdziwą rewolucję w mojej głowie i postrzeganiu przyrody dokonała lektura książki Petera Wohllebena „Sekretne życie drzew” (czytaj: Drzewa – poznaj ich sekrety). To tak, jakbym nagle znalazła się na innej planecie, gdzie poza ludźmi i zwierzętami mieszka społeczność drzewna. Sprawia mi ogromną przyjemność spędzanie czasu w ich towarzystwie, a Łazienki Królewskie zamieszkują przepiękne osobniki.

Tutaj łapię dobrą energię – fot. Karolina Pultowicz

Można tam podziwiać na przykład ponad 200-letnie okazy jesionów, modrzewi i dębów, a także największe drzewo – topolę białą w części Nowej Oranżerii o średnicy 730 centymetrów. Ja upodobałam sobie dąb usytuowany naprzeciw restauracji Belvedere. Jest potężny, ma piękną sylwetkę i prezentuje się niezwykle okazale. Nie jestem jedyną osobą, która lubi się do niego przytulać. Drzewa ponoć niosą dobrą energię, więc chętnie czerpię dobre fluidy z tego wiekowego dębu.

Majowe nawyki

Maj jest moim ulubionym miesiącem. Rozkwitają drzewa, krzewy i kwiaty, robi się kolorowo i ciepło. Uwielbiam odwiedzać Łazienki Królewskie w czasie kwitnienia bzów. Jest tam wiele różnych odmian, z których każda pachnie inną nutą zapachową.

Każda gałązka bzu pachnie tu inaczej – fot. Elżbieta Sandecka-Pultowicz

Najlepszym miejscem do wąchania bzów jest teren wokół fontanny z rzeźbą Jutrzenki. Podchodzę do każdego drzewka i łaknę delikatnych zapachów wszystkich odmian bzów, różowych i białych. Wygląda to trochę dziwnie, ale ja czekam na ten piękny moment cały rok i nic nie może mi przeszkodzić w korzystaniu z uroków tej ulotnej chwili.

Ulubienica wszystkich dzieci i stała mieszkanka parku – fot. Elżbieta Sandecka-Pultowicz

EFEKTEM UBOCZNYM
obserwowania przyrody jest umiejętność znajdywania w niej ukojenia w chwilach smutku i radości w chwilach szczęścia

Spacer w deszczu

To chyba rodzinne, że uwielbiam spacerować w deszczu. Park staje się wtedy pusty, cichy i urzeka swoim mokrym blaskiem. Z każdą kroplą robi się bardziej wilgotny i pachnący. Czuć zapach ziemi i licznie nasadzonych kwiatów.

Czasem słońce, czasem deszcz – fot. Elżbieta Sandecka-Pultowicz

Pewnego razu, taki deszczowy spacer przerodził się w prawdziwy potop. Wybrałam się wówczas z mężem na letnią przechadzkę. Początkowo było przyjemnie, ale nieoczekiwanie drobny deszczyk przerodził się w potężną ulewę. Nie mieliśmy się gdzie schować, bo nawet najgęstsze drzewa, przy takiej obfitości wody, przeciekały jak duże sita. Moje sportowe buty w mig zrobiły się ciężkie i były totalnie przemoczone. Chlupotały przy każdym kroku, a o mokrym, pomimo parasolki ubraniu, nawet nie wspomnę. Moje romantyczne nastawienie znikało stopniowo, co znacznie szybciej nastąpiło u mojego męża.

Deszczowy spacer ma swój urok – fot. Elżbieta Sandecka-Pultowicz

Ledwo idąc w strugach deszczu w kierunku samochodu, nagle ją ujrzeliśmy. Patrzyła na nas ciekawie. Była czujna i niezwykle piękna. Poza nami nikogo nie było wokół. Myśleliśmy, że to jakaś zjawa. To była sarna! W samym środku miejskiego parku. To był urzekający i niespodziewany widok. Dopiero potem dowiedziałam się, że sarna jest stałą i legalną mieszkanką Łazienek Królewskich.

Piękna architektura Pałacu na Wodzie – fot. Karolina Pultowicz

Lek na całe zło

Łazienki Królewskie są dla mnie lekarstwem na wszystkie bolączki, a także potężnym źródłem zasilania w dobrą energię i siłę. Nigdy mnie nie zawiodły. Zawsze przytulają chętnie swoimi wielkimi zielonymi ramionami i sprawiają, że nawet zwykły dzień staje się wyjątkowy i uroczysty.

Kawa na trawie smakuje wybornie, o czym piszę w drugiej części spaceru po Łazienkach – fot. Ryszard Pultowicz

Jest tu tyle ciekawych przestrzeni i atrakcji, że trudno opisać je w jednym tekście. Łazienkami Królewskimi rozkoszuję się od 20 lat, a i tak nie poznałam dokładnie wszystkich miejsc. To ciągle niekończący się spacer, co sprawia, że od tak wielu lat przyciąga moją uwagę. W drugiej części spaceru po Łazienkach z czerwoną torebką (czytaj: Historia czerwonej torebki – jak tracimy z życia) odkryję przed Wami moje ulubione miejsca skupione wokół Belwederu.

Łatwiej lekko pisać, niż lekko przejść przez życie, ale razem jest znacznie łatwiej. Zapraszam więc do wspólnej podróży przez codzienność. Znajdziecie tu chwilę wytchnienia, dużą dawkę optymizmu i wiele inspiracji. Pokazuję jak wielką moc ma siła pozytywnego myślenia, a także jak dostrzegać efekty uboczne trudnych decyzji i niesprzyjających zdarzeń.

Leave a Reply