O czym mówią kobiety?

5

Brakowało mi takich babskich rozmów. Bez limitu czasu i tematów. Organizatorzy szkolenia dla oficerów prasowych, w którym niedawno wzięłam udział, nie mogli przewidzieć takiego rozwoju wydarzeń, ale dzięki temu spotkanie okazało się jeszcze bardziej atrakcyjne. O czym więc rozmawiają kobiety w długie zimowe wieczory?

Przepraszam na wstępie wszystkich chłopaków, z którymi również prowadziłyśmy twórcze dyskusje, ale postanowiłam uchylić rąbka tajemnicy z naszych kobiecych rozmów. Wszystkim życzę takiego efektywnego treningu duszy. Są bowiem spotkania, po których nigdy nie będziemy już tacy sami…

Szkolenia wyjazdowe, gdzie trzeba spędzić kilka dni z nieznanymi osobami, może wydawać się stresujące. Początkowo chcemy pokazać się z jak najlepszej strony, z czasem zaczynamy się odkrywać, dzielić swoimi doświadczeniami, dobrymi i złymi. Obiektywne audytorium pomaga nam wiele zrozumieć i poszerzyć horyzonty. Dzięki temu nasze osobiste przeżycia możemy ujrzeć w szerszym kontekście, bo to, co dla jednych jest błahostką, dla innych może być dramatem. W trakcie tych kilku dni poznałam ludzi, dzięki którym inaczej patrzę na siebie i świat. Takie spotkania powinno się organizować znacznie częściej, bo oczyszczają duszę i zmieniają punkt widzenia.

Szybki kurs piękności

Można czytać i mówić wiele o pielęgnacji ciała, ale nic nie działa tak piorunująco na kobiety, jak żywy przykład. A że kobiety zawsze chcą być piękniejsze, podglądają, dopytują i testują na sobie różne nowinki. Na co dzień, w pędzie, nie zawsze jest na to czas. Kiedy jednak usiądziemy, popatrzymy na innych, a potem na siebie, możemy więcej dostrzec. Siedząc tak wokół moich koleżanek przyłapałam się na tym, że odpuściłam sobie wiele spraw. Powiem więcej – zaniedbałam się. – Do diaska! – pomyślałam – trzeba to zmienić. Otóż, przekonałam się, że odżywki do rzęs są u zadbanych kobiet na porządku dziennym, a szczotka do układania włosów nie straszy. Warto robić też systematyczny piling twarzy, a ten wykonany przy użyciu kwasów owocowych, przynosi niespodziewane efekty.

Dzik bagienny

Miłość – to temat, który podczas każdej dyskusji pojawia się wcześniej czy później. Wiele naszych opowieści krążyło wokół tego uczucia, które udało się niektórym rozniecić, innym ciągle poszukiwać. Poznałam cudowne dziewczyny, dla których miłość pozostaje w zasięgu niespełnionych od dawna marzeń. Im dłużej ich słuchałam, tym bardziej dziwiłam się, że jeszcze nie zostały przez mężczyzn odkryte. A to prawdziwe diamenty!

Dziewczyna o nieskazitelnej cerze (po owocowym pilingu) przyznała się, że jest dobrą swatką. Udało się jej skojarzyć kilka par, stała się nawet bohaterką reportażu w ogólnopolskiej gazecie. Miała jednak zbyt mało czasu, aby pomóc naszym dziewczynom znaleźć drugą połówkę. Dzięki niej posiadamy jednak w swoim słowniku nowe pojęcie dzik bagienny – to facet trochę dziki w sprawach damsko-męskich, ociągający się z umizgami do kobiet, choć poczciwy i godny uwagi. Swatce udało się co najmniej jednego takiego dzika oswoić, ogładzić i wychować. Jest dzisiaj przykładnym mężem i ojcem.

Jak mówić nie!

Babskie sympozjum poświęcone było również pracy nad asertywnością. Okazuje się, że ten problem jest powszechny. Jedna z uczestniczek została poddana wstępnym treningom, ale tego trzeba uczyć się przez całe życie. Niekiedy trzeba zanegować kwestie tak ważne, jak miejsce pracy. Taka decyzja wymaga wiele odwagi, ale jest często jednym rozwiązaniem, bo zła atmosfera w miejscu zatrudnienia niszczy nasze zdrowie, a z biegiem czasu psuje relacje rodzinne.

Mówienie „nie”, nie ma natomiast sensu, jeżeli mamy okazję spróbować czegoś nowego i poznać siebie od innej strony. Nagrywanie się przed kamerą, a potem ocena w obecności całej grupy jest wyzwaniem, ale w efekcie przynosi więcej korzyści, niż strat. I jest przy tym mnóstwo śmiechu.

Moja lekcja

Czego ja się nauczyłam? Że jestem wobec siebie zbyt krytyczna, że moje osobiste przeżycia mogą być dla kogoś interesujące, że za dużo narzekam, a goniąc za nieosiągalnym, tracę ostrość widzenia na to, co jest najbliższe i najcenniejsze. Jeszcze jedno, że to co dla mnie jest codziennością, dla innych może być nieosiągalnym marzeniem.

Takiego szkolenia nie można kupić za żadne pieniądze. Tylko zrządzenie losu i spotkanie na swojej drodze grupy wyjątkowych osób może sprawić, że odkryjemy swoje zalety. Miałam ogromne szczęście poznać ludzi, dzięki którym świat zrobił się jaśniejszy, a moja codzienność niecodzienna.

Elżbieta Sandecka-Pultowicz

Dziękuję wszystkim uczestnikom kursu (alfabetycznie, bo wszyscy zajmują w moim sercu miejsce ex aequo):

Dawidowi – za uświadomienie, że miłość do motocykli może trwać na wieki,
Eli – za wszystkie nocne rozmowy i dzielne znoszenie roli współspaczki,
Karolowi – za wiadomość o tym, że pendolino zatrzymuje się także we Włoszczowej,
Łukaszowi – za dobitne dowody, jak wyobrażenie o własnej osobie gaśnie w blasku kamer,
Pauli – za uświadomienie, kiedy wiedza geograficzna jest poniżej depresji,
Reni – za nierealne dla mnie słodkie inspiracje kulinarne oraz wiele niezasłużonych komplementów,
Robertowi – za uświadomienie, że zjedzenie żaby i ślimaków może być jednak wyczynem,
Szymonowi – za przypomnienie, jak ważna jest zabawa z dziećmi,
Uli – za odwagę myśli i lekcję noszenia szpilek w każdych okolicznościach.

Comments

comments

Przekaż dalej

O autorze

Piszę od dawna i robię to z coraz większą przyjemnością. Ukończyłam ekonomię, ale życie pokierowało moją drogę zawodową w stronę dziennikarstwa, zarówno prasowego, jak i radiowego. Stanowi ono cały mój dorobek. Przez długi czas czułam się w tym zawodzie amatorką. Dzisiaj wiem, że to moje powołanie. Spełniam się pisząc na swoim blogu.

5 komentarzy

Dodaj komentarz