(Od)pływa od dziecka

0

Jest sposobem na życie, wytchnieniem po ciężkim dniu, pasją i przyjemnością. Pływanie pochłonęło sierżanta Juliusza Malinowskiego z Komisariatu Rzecznego tak mocno, że jest wśród policjantów niekwestionowanym liderem w tej dyscyplinie.

W rozegranych niedawno na basenie w Górze Kalwarii I Mistrzostwach Komendy Stołecznej Policji w pływaniu zdobył cztery złote medale: w stylu dowolnym na 50 m (czas 25,60 s), stylu motylkowym na 25 m, stylu zmiennym na 100 m (czas 56,50) oraz sztafecie w stylu dowolnym wraz z Katarzyną Wierzbicką, Piotrem Konstantynowiczem i Pawłem Potwit.

Nie jest w stanie zliczyć medali, które zdobią jego pokój. Najcenniejsze trofeum w kolekcji to srebrny medal w Mistrzostwach Europy w kat. juniorów na 50 m stylem dowolnym. Zwycięstwo było poprzedzone licznymi startami podczas letnich i zimowych Mistrzostwa Polski w pływaniu. Jest sprinterem, a najlepiej sprawdza się w kraulu na dystansach 50 i 100 metrów.

Jego przygoda pływacka zaczęła się w drugiej klasie szkoły podstawowej. Zajęcia odbywały się w dawnym MKS MDK Warszawa, znajdującym się na terenie dzisiejszego „Buffo”. Świetnie zapowiadający się zawodnik został szybko dostrzeżony i rozpoczął systematyczne treningi w szkole sportowej.

To był najpiękniejszy okres mojego życia. Namawiam wszystkich znajomych posiadających dzieci, aby zainteresowali swoje pociechy tą dyscypliną sportu. Moim zdaniem, najmniej kontuzyjną, wspaniale rozwijającą fizycznie, doskonale wpływającą na sylwetkę młodego człowieka. Mnie życie sportowe pochłonęło w pełni. Była to świetna szkoła życia, z której korzyści czerpię do dziś.

Od trzeciej do ósmej klasy podstawówki Juliusz odbywał treningi na basenie w Pałacu Kultury i Nauki i MDK. Dwugodzinne zajęcia połączone z intensywną rozgrzewką odbywały się dwa razy dziennie. Wymagało to niezwykłej dyscypliny, dobrej organizacji i oczywiście wsparcia rodziców. Kiedy większość kolegów nudziła się na podwórku, on miał swoje cele, osiągnięcia i marzenia. Jednym z nich było wstąpienie w szeregi Policji. Rozwijana przez lata pasja pozwoliła mu nie tylko włożyć niebieski mundur, ale z powodzeniem zdobywać laury podczas sportowych zawodów w pływaniu.

To, że trafiłem do „rzecznego” było przypadkiem. Początkowo złożyłem podanie o przyjęcie do KRP I, ale poznałem st. sierż. Piotra Malinowskiego. Mamy to samo nazwisko, ale nie jesteśmy ze sobą spokrewnieni. Namówił mnie do przeniesienia dokumentów do „rzecznego”, co uczyniłem w ostatnim momencie. Dziś pracujemy razem i jestem bardzo wdzięczny za takie zrządzenie losu.

Wyczynowe uprawianie sportu to również duże nakłady finansowe. Juliusz ma jeszcze dwóch braci, młodszego o pięć lat Antoniego i starszego o trzy lata Stanisława, który pasjonował się siatkówką i koszykówką. Klubowi koledzy, których było na to stać, wyjechali za granicę rozwijać swoje kariery sportowe. Juliusz zaprzestał intensywnych treningów, ale ze sportu nie zrezygnował. Wdrożył nowe dyscypliny, takie jak bieganie i kick-boxing. W swoim życiu, nie tylko w sporcie, stawia na wszechstronność.

Nie chciałbym zamykać się w jednej dziedzinie, pragnę zdobywać wiedzę i umiejętności, uczyć się nowych rzeczy i czerpać z tego satysfakcję. Zawsze miałem plan dnia zapełniony do maksimum, może więc i dziś nie potrafię usiedzieć w miejscu. Z wyprzedzeniem nakreślam plan na swoją przyszłość i staram się go realizować.

W kwietniu minęło mu dokładnie cztery lata służby w Policji, a w styczniu 32 lata życia. Jest rodowitym warszawiakiem, wychowanym na ul. Chmielnej. Niedawno, idąc za głosem serca, przeprowadził się do Legionowa, dlatego postarał się o służbowe przeniesienie do Komisariatu Policji w Nieporęcie. W ramach służbowych działań patroluje Zalew Zegrzyński i można mieć pewność, że nad bezpieczeństwem tam wypoczywających czuwa sumienny policjant i doskonały pływak.

Elżbieta Sandecka-Pultowicz

Comments

comments

Przekaż dalej

O autorze

Piszę od dawna i robię to z coraz większą przyjemnością. Ukończyłam ekonomię, ale życie pokierowało moją drogę zawodową w stronę dziennikarstwa, zarówno prasowego, jak i radiowego. Stanowi ono cały mój dorobek. Przez długi czas czułam się w tym zawodzie amatorką. Dzisiaj wiem, że to moje powołanie. Spełniam się pisząc na swoim blogu.

Dodaj komentarz