WordCamp Warszawa 2014 – na wesoło

13

Dwa dni spotkań z uczestnikami WordCampa przeniosły mnie w inny wymiar. Na planetę ludzi z pasją, pełnych zaangażowania, otwartości i kreatywności. I choć większość mówiła w języku chińskim, tzn. bardzo technicznym, udało mi się zrozumieć niektóre kwestie. Nie gorszą mnie już popupy z wymuszeniem, wiem, że wtyczka nijak ma się z kontaktem, a sidebar nie serwuje alkoholu.

Okazuje się, że brak podstawowych pojęć powszechnych w świecie blogerskim i wordpressowym jest dla początkujących sporą barierą w zrozumieniu tematu. Zapewne jest to spowodowane jeszcze jednym elementem – w moim przypadku – brakiem biegłej znajomości angielskiego. Powoduje to wiele przezabawnych dla mnie skojarzeń. Popupy z wymuszeniem w pierwszej chwili wydały mi się perwersyjne, a okazało się, że to denerwujące okienka wyskakujące przy otwieraniu strony. Wtyczki natomiast są różnego rodzaju programami usprawniającymi stronę. Sidebar nie jest klimatyczną knajpką z drinkami, a bocznym panelem zwanym fiszką.

Zamiast wkurzyć, przekonał

Atrakcyjny wykład Kasi

Atrakcyjny wykład Kasi

Z każdą chwilą czułam, że nie siedzę na tureckim kazaniu, a poszczególne kwestie zaczęły się przebijać do mojej świadomości. Jako pierwszy do głębszych sfer mojego umysłu próbował dostać się Bartosz Romanowski ze świetnie zatytułowaną prezentacją Jak wkurzyć użytkownika. Nie musiał długo mnie przekonywać i skutecznie wybił mi z głowy wstawianie na stronie popupów, z wymuszeniem oczywiście. Dowiedziałam się również, że tajemnicze slidery, to inaczej mówiąc różne formy prezentacji i przeglądania zdjęć.

Przynajmniej patrzyłam

Ze względu na moją słabą znajomość angielskiego przeniosłam się do grupy Deweloperów, którzy do tej pory kojarzyli mi się wyłącznie z branżą budowlaną. Szybko zauważyłam, że to skupisko profesjonalistów programowania, wizjonerów, twórców stron i ich kolportowania. Trafiłam na bardzo krótki, aczkolwiek niezwykle atrakcyjny wizualnie wykład Katarzyny Janoskiej Bootstrap i WordPress w jednym stali domu. Niestety niewiele treści byłam w stanie zrozumieć, ale forma prezentacji mnie zauroczyła, podobnie zresztą jak prezenterka. To było 10 minut dobrze zagospodarowanych pod względem estetycznym, o kwestiach merytorycznych nawet nie próbuję dywagować. Generalnie, podczas całego WordCampu, zwróciłam uwagę na prezentacje ? bardzo inne od tych, z którymi mam do czynienia na co dzień. Wszystkie przejrzyste, świeże, nie przeładowane tekstem, skondensowane i kompletne.

Ewelina w starciu z męską częścią WordCampa

Ewelina w starciu z męską częścią WordCampa

Krótka lekcja psychologii

Z powrotem trafiłam do grupy Użytkowników. Wykład Girls Who WordPress – co to jest i gdzie zmierzamy Eweliny Muc był miodem na moje serce. Niemal całe wystąpienie było dla mnie przyswajalne, potrzebne, inspirujące. Co najważniejsze, otrzymałam wskazówkę, gdzie takie „sierotki” jak ja, mogą poczuć się swobodnie pytając o podstawowe pojęcia. Męska część nie mogła pogodzić się z faktem, że strona już w samym tytule jest adresowana do dziewczyn, choć mogą przecież wchodzić na nią wszyscy. Dociekali, czy kobietom trzeba tłumaczyć w inny sposób, dlaczego? Na szczęście złośliwe i antyfeministyczne zaczepki prowadząca bardzo szybko znokautowała. To była najlepsza lekcja asertywności, jaką otrzymałam w życiu. – Bo taki był zamysł strony – powtarzała z anielską cierpliwością. – Nie muszę się tłumaczyć z pomysłu – ucięła dyskusję. Zrobiła to bez agresji, setek argumentów, niepotrzebnych emocji. Spokojnie i skutecznie. Po prostu.

Szczyty i cele  Marcina

Szczyty i cele Marcina

Praktyczny pan dom-eny

Największy porządek w mojej głowie dokonał Marcin Kosedowski. Niczym praktyczna pani domu w teście białą rękawiczką przejechał po zakamarkach mojej nieświadomości. Tym samym palcem wytknął jak ważny jest cel, do którego zmierzamy oraz droga, którą podążamy. Slajd śnieżnobiałych gór, z oznaczonym wierzchołkiem do zdobycia, dopełnił całości. Czułam, że chcę tam wejść. Pracując intensywnie nad źródłami ruchu na stronie, jej kolorowaniem, udoskonalaniem, testowaniem, a wszystko pod czujnym okiem użytkowników, będę mogła wspiąć się przynajmniej na Śnieżkę.

Disqus o komentarzach

Jakub Milczarek z prezentacją Komentować – jak to łatwo powiedzieć właściwie dał mi kopniaka. Takiego mocnego i pozytywnego oczywiście. Na swojej stronie

Czyż nie warto podyskutować z Jakubem?

Czyż nie warto podyskutować z Jakubem?

zaniedbałam komentarze. Szkoda gadać, oczywiście o moim zaniedbaniu, bo gadanie na stronie jest bardzo pożądane. Przecież komentarze, to informacja zwrotna od czytelników! Znowu skarciłam się w myślach za lenistwo i tym bardziej czułam się dobrze na WordCampie, bo ludzie chcieli tu uczyć bezinteresownie, z zapałem, popartym dobrą argumentacją i przykładami.

Mój mistrz

To był treściwy wykład o szablonach. Wygłosił go twórca i administrator mojej strony Wojtek Równanek. Kiedy otwierał całe spotkanie, wbiłam się głęboko w fotel, zupełnie nie zdając sobie sprawy z kim mam tak naprawdę do czynienia. Czy to na pewno mój Wojtek? Tak, w całej rozciągłości. Oznacza to, że na spotkanie zaprosił mnie jeden z głównych organizatorów. Czy ja byłam tego godna – karciłam się przez długi czas. Z każdą godziną czułam jednak coraz większą wdzięczność, że

Mój Mistrz Wojtek na wesoło

Mój Mistrz Wojtek na wesoło

otworzył przede mną nowy świat. Jeszcze trochę trudny, zagmatwany, ale niezwykle twórczy i ciekawy. WordCamp jest jak biblioteka z dostępem do wielu różnych książek, ale to, czy sięgnę po którąś z nich, zależy już tylko wyłącznie ode mnie.

Można mówić ludzkim głosem

Zdecydowanie. Studia prawnicze w pewien sposób psują ludzi. Absolwenci prawa tracą umiejętność zrozumiałego wysławiania się dla ogółu. Mówić po ludzku o prawnych zawiłościach stanowi rzadkość, dlatego też wykład Mateusza Tuńskiego Zmiany idą – czyli o tym, co dla nas oznacza wejście ustawy o prawach konsumenta był niezwykle ciekawy, a co najważniejsze zrozumiały w każdym calu. Naprawdę ewenement w świecie ludzi prawa. Za ten wykład przyznaję złoty paragraf.

Frekwencji można pozazdrościć

Frekwencji można pozazdrościć

Marketingowy power

Najwięcej notatek zrobiłam na wykładzie Michała Misztala, który mówił jak zmienić pasję w biznes. Pełen energii i ekspresji w bardzo nowoczesnej, powiedziałabym nawet hollywoodzkiej odsłonie, wlał w moją duszę optymizm i pozwolił poczuć, że sukcesy są na wyciągnięcie ręki. Zamiast bujać w obłokach i rozmyślać, potrzebny jest pierwszy krok i działanie. Chyba nie mam zadatków na człowieka sukcesu, bo zawsze uważano mnie za osobę rozsądną. A tu właśnie potrzeba czegoś odwrotnego. Przede wszystkim należy działać według potrzeb klientów, określić wizję, przygotować realny biznes plan, wdrożyć teorię sześciu uścisków, postawić cele zgodnie z regułą SMART i uczyć się pitchowania (chwalenia się). Na działanie wyznaczono 48 godzin, w ciągu których trzeba coś zrobić. Miałam wrażenie, że na sali wykładowej działa mała elektrownia, a moje akumulatory energetyczne osiągnęły poziom 100%. Dopiero wykład Ryszarda Dałkowskiego przeniósł mnie w obłoki, to znaczy chmury, ale te konkurujące z hostingiem.

Smaczne bułeczki z hummusem

Smaczne bułeczki z hummusem

Szwadron organizacyjny

Ekipa organizatorów w czerwonych koszulkach spisała się na medal. Identyfikatory połączone z planem wykładów były bardzo pomocne. Nawet nie znalazłam błędu w moim podwójnym nazwisku, co zdarza się notorycznie. Smaczne przekąski, zdrowe jogurty, ciepłe napoje, nie wspomnę o dużym wyborze kanapek, pozwoliły swobodnie przetrwać do wieczora bez uczucia głodu. Restrykcyjne trzymanie się czasu wyszło na dobre i prelegentom i uczestnikom, natomiast długie przerwy – na twórcze rozmowy i wymianę doświadczeń. Nie mogę jednak zrozumieć, dlaczego tworzyły się odrębne koła damskie i męskie. Tutaj nie było widać integracji, chyba, że wszystko zmiksowało się podczas middle party, na którym żałuję, nie byłam. Z przyjemnością znowu poszukam wiedzy i inspiracji na kolejnym zlocie WordCampa, tym razem w magicznym Krakowie. Do zobaczenia!

PS. Pozdrowienia dla wszystkich nowo poznanych dziewczyn! Dla niepoznanych chłopaków również!

Elżbieta Sandecka-Pultowicz – dziewczyna w czerwonym szalu
zdjęcia Wojtek Równanek

Comments

comments

Przekaż dalej

O autorze

Piszę od dawna i robię to z coraz większą przyjemnością. Ukończyłam ekonomię, ale życie pokierowało moją drogę zawodową w stronę dziennikarstwa, zarówno prasowego, jak i radiowego. Stanowi ono cały mój dorobek. Przez długi czas czułam się w tym zawodzie amatorką. Dzisiaj wiem, że to moje powołanie. Spełniam się pisząc na swoim blogu.

13 komentarzy

    • Jeżeli chodzi o wyróżnienie, to była dla mnie prawdziwa przyjemność. Jeszcze podczas WordCampa doszło do reanimacji komentarzy na mojej stronie, więc Twój wpływ Jakubie na słuchaczy był mocny, a siła sugestii i forma prezentacji przekonałaby mnie być może nawet do zjedzenia niezdrowego hamburgera, którego nigdy nie tknęłam (z przekonania). Pozdrawiam!

  1. Pingback: Relacje uczestników WordCamp Polska 2014 | WordCamp Polska 2014

    • Przy takim tłumaczeniu i wyjaśnieniach meandrów prawa życie byłoby prostsze. Szkoda, że nie można oglądać Pana w telewizyjnych odcinkach programu: prawo dla wszystkich. Trzymam kciuki za debiut, o ile jeszcze nie nastąpił. Pozdrawiam równie serdecznie!

  2. Chciałam zauważyć, że ja – naczelna prokobieca antyfeministka tego spotkania – cały czas rozmawiałam z chłopakami.

    Niektórym kobietom po prostu chyba nie przeszło przyzwyczajenie z podstawówki, że „chłopaki są głupie!” i wolą sobie tworzyć damskie getta zamiast rozwijać się w różnorodnych środowiskach ;P

    #peopleWhoWordPress na pohybel 😀

    • Sorry Kasiu, że mi umknęłaś, skutecznie zresztą, w gronie męskim, choć wcale nie dziwię się jego zainteresowaniu… Ja zaliczam się do innej kategorii wiekowej, ale uwierz, wejdę następnym razem w męskie siedlisko, jeżeli tylko zechcesz zostać moją przewodniczką.

      • Dziwne, jako Naczelna Feministka tego eventu nie widziałam takiego grupowania. Raz jeden kiedy dziewczyny obskoczyły Ewelinę po jej prezentacji. Ale to jedyna taka sytuacja jaka przychodzi mi do głowy. Na zdjęciach Wojtka też nie widziałam tego.
        Może mi coś umknęło w biegu…

        • To mogło wynikać wyłącznie z mojego lekkiego zagubienia. W końcu to był mój pierwszy raz… Trzymałam się kurczowo dziewczyn, przyznaję, bo jakoś łatwiej było mi je zaczepić uśmiechem. Taka natura, wstydliwa. Zbieram odwagę na Kraków. Pozdrawiam serdecznie.

  3. Rewelacyjna relacja, masz świetny styl pisania, a jak o sobie przeczytałem to wypieków dostałem. Pozdrawiam i do zobaczenia na WU w warszawie i WC w Krakowie

Dodaj komentarz