Moje piersi

0

Ten rok upłynął mi pod znakiem maków. Zaczęło się od kalendarza ze zdjęciem maków, a potem była makowa sukienka, obrus i torba w maki, te kwiaty uzupełniły również moją dekorację ścienną w domu. Maki pojawiły się również wtedy, kiedy badania usg piersi nie były prawidłowe…

Dlaczego o tym piszę? Ponieważ chcę przypomnieć wszystkim kobietom, zwłaszcza około 40-tki, aby nie zaniedbywały badań profilaktycznych piersi. Kiedy piszę ten tekst trwa właśnie przedświąteczna gonitwa. Szukamy prezentów pod choinkę, stroimy dom, planujemy zakupy i świąteczne dania. Chcemy podołać wielu wyzwaniom: tradycji, oczekiwaniom najbliższych, chęci przygotowania idealnego stołu wigilijnego, a zapewne także swoim wyobrażeniom o tym, jak chcielibyśmy przeżyć te święta. Czas przedświątecznej gorączki nie sprzyja refleksji, ale kiedy przełkniemy ostatni kęs świątecznych smakołyków, zapewne pojawi się zmęczenie, ale i wyciszenie. I właśnie wtedy będzie to doskonały moment na zastanowienie się, co tak naprawdę w życiu jest najważniejsze.

Wśród wielu prezentów, które wkładamy pod choinkę nigdy nie ma tego, co jest najcenniejsze czyli zdrowia. Nie możemy go sobie kupić, nie mamy również szans, aby je komuś podarować. Możemy natomiast zrobić wiele, aby utrzymać je w dobrej formie pod warunkiem, że będziemy to robić konsekwentnie przez cały rok. Pomyślmy o tym, że dbając o siebie, sprawimy najpiękniejszy prezent sobie, ale również naszym najbliższym. Niech wśród noworocznych postanowień znajdzie się kwestia naszego dobrego samopoczucia, wynikającego z odpowiedniego odżywiania, ruchu, a także wykonywania profilaktycznych badań i kontroli zdrowia.

Bo w życiu jest często tak, że pamiętamy o systematycznym przeglądzie samochodu, ale totalnie pomijamy serwisowanie swojego ciała. Zacznijmy nowy rok od przeglądu naszego zdrowia. Poprośmy lekarza pierwszego kontaktu o morfologię krwi, badania moczu, próby wątrobowe, poziom glukozy, poziomu witaminy D, poziomu hormonów tarczycy. To oczywiście przykładowy wykaz badań, który ujawni nam prawdziwe „ja”. Pokaże, co tak naprawdę skrywamy pod warstwą ubrań i makijażu. Ta wiedza może być trudna i bolesna, ale jeśli nasze życie zależy od osoby, którą codziennie oglądamy w lustrze, to wymagajmy od niej najlepszego traktowania.

Młode gałązki rosną na szpitalnych korytarzach

Do listy zdrowotnego przeglądu kobiet, zwłaszcza tych w okolicy 40 jubileuszu, trzeba dorzucić jeszcze obowiązkowo cytologię i usg piersi. U mnie cykliczne badania pozwoliły wykryć nieprawidłowości niemalże w zarodku. Wykonałam dodatkowe badania mammografii, ale koniecznością stało się także wykonanie biopsji, czyli wkłucia igły w pierś i pobranie płynu z torbieli do badań histopatologicznych. To mikroskopowe badanie tkanki pozwala ocenić i zdiagnozować zmiany nowotworowe.

Nie ukrywam, że cała sytuacja jest bardzo stresująca. W głowie zaczyna kołatać: a co jeśli będzie coś nie tak… Człowiek chodzi w nerwach do momentu, kiedy otrzyma wyniki badań. Trzeba się jednak zmierzyć z tym wyzwaniem, bo od tego zależy nasze życie. Największy niepokój wzbudzała u mnie sama biopsja. Pomimo uspokajających informacji od moich koleżanek, które miały już niejedno takie badanie za sobą, ogarnął mnie strach. Dziś mogę przyznać – rzeczywiście nie trzeba się obawiać, badanie trwa krótko i naprawdę nie jest bolesne. Zawsze wykonuje je dwóch lekarzy, jeden monitoruje i obsługuje usg, natomiast drugi lekarz wkłuwa igłę i pobiera płyn do badania. Przypomina to przysłowiowe ukąszenie komara. Warto wiedzieć, że generalnie są dwa rodzaje biopsji cienkoigłowa i gruboigłowa. Pierwsza polega na wyssaniu płynnej zawartości, natomiast drugie badanie polega na wkłuciu i pobraniu fragmentu tkanki. Lekarz decyduje, co w danej sytuacji będzie najbardziej optymalne.

Motyw liści pojawia się również na szpitalnych ścianach

Ale gdzie te maki? Otóż badania wykonywałam będąc nowo zarejestrowaną pacjentką Poradni Onkologicznej Szpitala Specjalistycznego im. Świętej Rodziny w Warszawie. Stojąc w kolejce podczas jednej z wizyt, dostrzegłam na ścianie plakat zatytułowany „Moje piersi – moje piękno i bezpieczeństwo”. Była to zachęta do udziału w warsztatach popularyzujących wiedzę z zakresu m.in. zasad i nauki samobadania piersi, badań zapewniających zdrowie, właściwego ubierania piersi, stylizacji biustu małego i dużego oraz wspierania innych i źródeł wsparcia dla siebie. Głównym motywem tego plakatu były maki, które jak wspomniałam wcześniej towarzyszą mi przez cały rok. Również w takiej odmianie…

Warsztaty były zorganizowane przez Centrum Edukacyjne Szpitala Specjalistycznego im. Św. Rodziny przy ul. Madalińskiego w Warszawie, który prowadzi Program Profilaktyki Raka Piersi. Nowotwór piersi jest najczęściej występującym nowotworem złośliwym u kobiet. Stanowi około 20 procent wszystkich zachorowań na nowotwory złośliwe u Polek, drastyczny wzrost zachorowań występuje w przedziale wiekowym od 50 do 69 roku życia, częściej występuje po menopauzie. Najważniejszym czynnikiem wpływającym w istotny sposób na wyniki leczenia jest jak najwcześniejsze wykrycie nowotworu. Czynnikami ryzyka, które mogą warunkować zachorowanie są m.in.: rak piersi wśród członków rodziny (matka, babcia, siostra), wczesna pierwsza miesiączka przed 12 rokiem życia, późna menopauza po 55 roku życia, urodzenie dziecka po 35 roku życia, bezdzietność. Uruchomiono specjalną infolinię pod numerem tel. 22 45 12 600, która czynna jest każdego dnia w godzinach: poniedziałek, środa, piątek: 8:00 – 15:00 wtorek, czwartek: 8:00 – 18:00.

W szpitalnej poczekalni „rosną” brzozy

W moim przypadku badania nie potwierdziły zmian nowotworowych, ale muszę być pod stałą kontrolą. Kiedy opadł ze mnie stres związany ze zdrowiem, świat nagle zrobił się piękniejszy. Chodząc po szpitalnych korytarzach dostrzegłam ile wysiłku włożyli projektanci, aby ulżyć w cierpieniu i odwrócić uwagę pacjentów od swoich trosk. Zaaranżowali wiele szczegółów nawiązujących do natury. Korytarz przypomina długą gałązkę pełną młodych listków, ten element przewija się również na szpitalnych ścianach. W poczekalni przed gabinetem „rosną” natomiast brzozy będące symbolem wiosny, zdrowia i kobiecości. W takim naturalnym otoczeniu czyje się spokój i bezpieczeństwo. I właśnie takich stanów duszy życzę Wam u kresu 2017, ale także w całym przyszłym roku. Dbajcie o siebie i rozkwitajcie!

Comments

comments

Przekaż dalej

O autorze

Piszę od dawna i robię to z coraz większą przyjemnością. Ukończyłam ekonomię, ale życie pokierowało moją drogę zawodową w stronę dziennikarstwa, zarówno prasowego, jak i radiowego. Stanowi ono cały mój dorobek. Przez długi czas czułam się w tym zawodzie amatorką. Dzisiaj wiem, że to moje powołanie. Spełniam się pisząc na swoim blogu.

Dodaj komentarz