Spacerkiem po Warszawie – rzeźby przy Sądzie Najwyższym

0

To miejsce jest nieco ukryte przed turystami, ponieważ znajduje się na tyłach gmachu Sądu Najwyższego oraz Sądu Apelacyjnego przy pl. Krasińskich. Znajdują się tam trzy kariatydy – podpory architektoniczne w formie kobiecych sylwetek. Może dzięki temu ten zakątek zyskuje jeszcze większy urok, bo jest zaciszny i skłania do kontemplacji.

Plac Krasińskich znany był ostatnio z głośnych protestów w obronie Sądu Najwyższego, gdzie zapłonął łańcuch światła, a organizatorzy wręczali uczestnikom białe róże. Tu właśnie znajdują się siedziby dwóch najważniejszych sądów: Sądu Najwyższego oraz Sądu Apelacyjnego. Gmach ma bardzo ciekawą konstrukcję i choć ma nowoczesną formę oraz kolor, jego kształt doskonale komponuje się z otoczeniem. Stanowi również doskonałe tło dla innej wyjątkowej rzeźby – Pomnika Powstania Warszawskiego.

Na tyłach tego gmachu, przy zjazdach do garaży, znajdują się wspomniane kariatydy – podpory architektoniczne w formie kobiecych sylwetek. Postacie są smukłe, subtelne i piękne. Unoszą na głowie część konstrukcji gmachu, ale nie widać na ich twarzach najmniejszego grymasu. Za to tchnie od nich dostojność i powaga. Patrząc na nie czuje się respekt, a jednocześnie spokój. To niewątpliwe zasługa otoczenia. Ich sylwetki odbijają się od okalających je przeszklonych, zielonych ścian sądowego dziedzińca. Wspaniały efekt wielowymiarowości potęguje woda znajdująca się pod stopami figur, co sprawia złudzenie, że kobiety stąpają po niej delikatnie.

Autorami projektu architektonicznego całego kompleksu są Marek Budzyński i Zbigniew Badowski. Prawdopodobnie pierwszy z architektów projektując kariatydy odzwierciedlił twarze żony i dwóch córek. Faktem jest natomiast, że inspiracja autora przyniosła wspaniały efekt.

Ci, którzy znają to miejsce, zapewne zachwycają się nim tak, jak ja. Jeśli natomiast ktoś nie był jeszcze w tym pięknym zakątku Warszawy koniecznie powinien je odwiedzić.

 

Comments

comments

Przekaż dalej

O autorze

Piszę od dawna i robię to z coraz większą przyjemnością. Ukończyłam ekonomię, ale życie pokierowało moją drogę zawodową w stronę dziennikarstwa, zarówno prasowego, jak i radiowego. Stanowi ono cały mój dorobek. Przez długi czas czułam się w tym zawodzie amatorką. Dzisiaj wiem, że to moje powołanie. Spełniam się pisząc na swoim blogu.

Dodaj komentarz