Cukrzyca – czym jest i jak leczyć

0

Cukrzyca mojego męża w sposób znaczący uregulowała nasze domowe życie. Dzień został podzielony na odcinki czasowe, posiłki rozpisane co do minuty, a węglowodany stały się kluczem do sukcesu. Cukrzyca typu 1, poza uregulowaną dietą, wymaga wstrzykiwania insuliny przed każdym posiłkiem oraz w porze nocnej.  Reżim jednostki wojskowej ma się nijak wobec tego, jakim restrykcjom poddawana jest rodzina diabetyka.

miodRodzaje cukrzycy

Cukrzyca typu 2 (wymagająca diety i zażywania leków, ale bez konieczności wstrzykiwania insuliny) oraz typu 1 (wymagająca wstrzykiwania insuliny) to najpowszechniejsza choroba cywilizacyjna o nieznanym podłożu. Najprościej mówiąc jest ona związana z nieprawidłową pracą trzustki. Najczęściej do zachorowań dochodzi w wyniku zaniedbań żywieniowych, ale przyczyny cukrzycy typu 1 nie są do końca zbadane. Z tym typem choroby rodzą się dzieci, więc trudno mówić o złej diecie. Istnieje jeszcze trzecia odmiana cukrzycy na tle autoimmunologicznym tzw. LADA, co oznacza, że układ odpornościowy z nieznanych przyczyn niszczy zdrowe komórki trzustki.

Kluczową sprawą dla cukrzyka jest normowanie prawidłowego poziomu glikemii (tzw. cukru) we krwi za pomocą glukometru, aby nie dopuścić do hiperglikemii (wysoki poziom cukru) lub hipoglikemii (zbyt niski poziom cukru we krwi). Cukrzyca należy do tego rodzaju chorób, które przez długi czas rozwijają się w ukryciu. Nagły wzrost zachorowań na tę dolegliwość wskazuje, że warto uregulować swoją dietę, ale przede wszystkim kontrolować poziom glikemii we krwi.

Przy tej dolegliwości cała rodzina powinna kontrolować stan zdrowia chorego podczas dobierania dawek insuliny oraz tworzenia jadłospisu. Najbliżsi muszą znać objawy hiperglikemii (nagła nerwowość, nadpobudliwość) lub hipoglikemii (bladość skóry, potliwość, drżenie rąk, w skrajnym przypadku omdlenie).

Z cukrzycą da się żyć, ale…

Jeszcze do niedawna miałam mgliste wyobrażenie o tym, że taka przypadłość istnieje i ma taki dynamiczny przebieg. Od kiedy mój mąż znalazł się nagle w szpitalu z diagnozą cukrzycy typu LADA (najrzadszą i najbardziej wymagającą odmianę), nasze życie uległo transformacji. W dużej mierze zmiana polega na unormowaniu czasu i rodzaju posiłków, ale to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Nie zamierzam jednak podchodzić to sprawy z pozycji życiowego problemu. Przeciwnie, widzę w tej całej sytuacji mnóstwo pozytywów, a pewne kwestie przedstawię w żargonie wojskowym. Mój mąż powtarza, że od cukrzycy się nie umiera, ale od zaniedbań. No to wzięliśmy się do roboty!

Życie w trybie wojskowym

Meldunek: Co cztery godziny telefon męża wydaje sygnał o konieczności wstrzyknięcia insuliny. Na początek niezbędne jest badanie cukru we krwi za pomocą glukometru. Następuje pierwsze ukłucie w palec. Trzeba teraz przewidzieć, co się będzie jadło i w jakiej ilości, w szczególności analizując liczbę węglowodanów, bo to on nich zależy liczba aplikowanych jednostek insuliny. Ukłucie drugie – w brzuch. Po 30 minutach kolejny „wojskowy” sygnał o igłagotowości do skonsumowania posiłku. Śniadanie zakończone.

Kolejne zmasowane działania rozpoczynają się w porze obiadu i w telegraficznym skrócie wyglądają następująco: sygnał z telefonu – ukłucie w palec – badanie cukru – analiza zawartości posiłku – wkłucie w brzuch odpowiedniej dawki insuliny. Baczność!

Służba dyżurna, to znaczy ja, czekająca na drugi sygnał oczekuje w napięciu nad parującymi garnkami, po czym zaalarmowana telefonem, przystępuje do operacji nakładania porcji obiadowych. Jeden posiłek nie powinien dzielić duży odstęp czasu, co wzmaga poczucie odpowiedzialności. Sekwencja zdarzeń powtarza się podczas kolacji. Ostatnie działania mają miejsce w późnych godzinach wieczornych, kiedy wstrzyknięcie następuje w udo, to tzw. insulina nocna. Nakłucia w palec i badania cukru są dokonywane w każdej chwili dnia i nocy, w sytuacjach napięcia, nerwów, nieprzewidzianych reakcji organizmu. Tak jest!

Organizacja dnia

Zmagania z cukrzycą przedstawiłam w pigułce, ale udowodniłam jednocześnie jak nasze życie nabrało rytmu, ładu i porządku. Mój mąż, jako oficer Wojska Polskiego, pomimo zakończenia służby, pełni jedną z najważniejszych swoich misji. Pozostaje w gotowości „cukrzycowej” 24 godziny na dobę służąc swojemu zdrowiu. Nie ukrywam, że mazjego słodka przypadłość zdominowała nasz rozkład dnia i narzuciła reżim żywieniowy. Poza regularnością, posiłki muszą być dietetyczne z niską zawartością glikemiczną. Jadłospis jest jednym z głównych punktów rodzinnego planowania. Taki system żywienia bardzo mi służy. Z ram wyłamuje się tylko nasza nastoletnia córka, ponieważ ma jeszcze przywilej jadania pełnowartościowych posiłków. Tym samym dziennie przygotowuję przynajmniej trzy dania główne, w tym dwa na dzień następny.

Pokusy diabetyka

Konsekwencje życia z cukrzykiem są często zabawne. Kiedy dochodzi do nagłego spadku cukru i trzeba go szybko uzupełnić, mój najsłodszy staje przed szafką z cukierkami i patrzy zachłannie. Wygląda wtedy jak kilkuletni chłopiec, który może wybrać sobie w sklepie  ulubioną zabawkę, ale nie wie którą chwycić. Są również inne sytuacje. Przed laty córka relacjonując pierwsze wrażenia z letniego obozu powiedziała zadowolona:

– Mamo, tato, tutaj jest kolacja, jak dla cukrzyków!
– Taka dietetyczna?!
– Nie, taka punktualna.

Kiedy córka ma ochotę na coś słodkiego, potrafi przedstawić niepodważalne argumenty w postaci:

– Czuję osłabienie. Mdleję. Cukier mi spada. Koniecznie muszę coś słodkiego!

Jako zagorzali przeciwnicy gazowanych napojów musieliśmy zmienić nasze przyzwyczajenia. W domu i samochodzie zawsze jest cola jako najskuteczniejszy środek przy nagłym spadku cukru, czyli hipoglikemii. Podczas dalszych podróży zawsze znajdujemy czas na większy posiłek, co w efekcie wpływa na naszą lepszą kondycję i samopoczucie. Nasza mała, rodzinna jednostka wojskowa przechodzi gruntowną rewizję po każdej wizycie męża u diabetologa. Wydawane są nowe rozkazy, następuje weryfikacja dotychczasowej taktyki, aktywizowana jest brygada logistyczna, następuje przegrupowanie jednostek zaopatrzenia.
Spocznij!

szeregowa Elżbieta Sandecka-Pultowicz

Jeśli macie dodatkowe pytania dotyczące cukrzycy chętnie podzielę się wiedzą i doświadczeniami. Przy okazji serdecznie dziękuję mojej koleżance Agacie Malinowskiej, która cierpliwie wprowadzała nas w świat diabetyków i zawsze służy pomocą.

Comments

comments

Przekaż dalej

O autorze

Piszę od dawna i robię to z coraz większą przyjemnością. Ukończyłam ekonomię, ale życie pokierowało moją drogę zawodową w stronę dziennikarstwa, zarówno prasowego, jak i radiowego. Stanowi ono cały mój dorobek. Przez długi czas czułam się w tym zawodzie amatorką. Dzisiaj wiem, że to moje powołanie. Spełniam się pisząc na swoim blogu.

Dodaj komentarz