Siła słowa pisanego

0

„Stołeczny Magazyn Policyjny”, z którym jestem związana od ponad ośmiu lat, obchodzi w tym roku swoje 20-lecie. Swoją przygodę z czasopismem wspomina mł. insp. Małgorzata Łyszko-Domagalska redaktor naczelna „SMP” w roku 2005, obecnie komendant rejonowa Warszawa V.

gosia– W jakich okolicznościach objęła Pani funkcję redaktora naczelnego „SMP”?

Po likwidacji istniejącego wówczas Wydziału ds. Współpracy ze Społeczeństwem, część zadań przejęła Sekcja ds. Strategii i Promocji Policji oraz Zespół Prasowy wraz z Rzecznikiem Komendanta Stołecznego Policji. W gestii kierowanej przeze mnie sekcji były m.in. sprawy związane z prowadzeniem strony internetowej BIP, w znacznej części strony internetowej KSP, a także redakcją „Stołecznego Magazynu Policyjnego”. Rozpoczęły się również przygotowania do utworzenia wewnętrznej strony intranetowej KSP.

– Kto tworzył gazetę?

Skład redakcyjny powstał od podstaw, zatrudniono ludzi z branży dziennikarskiej ze znajomością informatyki, grafiki komputerowej, poza tym pozostali specjaliści sekcji wspomagali redakcję. Gazetę tworzyli młodzi pasjonaci – tacy jak Ty – Elu, byłaś przecież bardzo mocnym filarem tegoż nietuzinkowego zespołu – ludzi z pasją, pomysłami, otwartych na nowe wyzwania, z pomysłami. Zawsze byłam z Was dumna.

– A na czym opierała się nowa koncepcja pisma?

Nowa koncepcja zakładała, by czasopismo zmieniło charakter z typowo wewnętrznego na periodyk promujący kulturę organizacyjną KSP, również na zewnątrz. Egzemplarze gazety miały docierać do policjantów i pracowników KSP oraz do innych czytelników i służyć m.in. propagowaniu informacji o naszym garnizonie oraz promocji coraz to nowocześniejszej KSP. Były wysyłane do uczelni wyższych, samorządów, państwowych partnerów instytucjonalnych, organizacji resortu spraw wewnętrznych, środowiska policyjnego, z którymi komenda stołeczna szeroko współpracowała na różnych płaszczyznach.

– Jakie tematy dominowały w ówczesnej gazecie?

Na pierwszym planie zawsze pozostawali ludzie pracujący i służący w garnizonie, ze swoim doświadczeniem, problemami, sukcesami, wiedzą i zainteresowaniami. Uwaga została skierowana również na prezentację działań stołecznej Policji, modernizacji, jaka się wówczas dokonywała w komendach i komisariatach, a przede wszystkim na ukazywaniu funkcjonariuszy jako ludzi z duszą, profesjonalistów, o ciekawym hobby.

– Pamiętam, że uwagę przyciągał podział tematyczny gazety?

To prawda – „Stołeczny Magazyn Policyjny” został podzielony na obszary, które odzwierciedlały złożoność spraw prowadzonych przez naszą formację, były to: Wydarzenia, Konferencje, Inwestycje, Udane akcje, Bezpieczeństwo, Policja w UE, Współpraca, Poradnik, Pasje, Inicjatywy i bardzo praktyczny Informator. Wycięte z naszego magazynu kartki z danymi teleadresowymi komend oraz kierowników komórek organizacyjnych KSP jeszcze przez wiele lat były skrupulatnie przechowywane w biurkach pracowników.

– Dlaczego miesięcznik przekształcił się w owym czasie w kwartalnik?

Po pierwsze było to podyktowane względami ekonomicznymi, ponieważ można było poprawić jakość jedynie kosztem ilości egzemplarzy. Po drugie decyzją o poszerzeniu grona odbiorców o instytucje zewnętrzne, których to chcieliśmy sobą zainteresować, nie zmęczyć. Grafik zaprojektował nowy layout dla magazynu. Gazeta zyskała profesjonalną szatę graficzną, dobrą jakość papieru, jej forma i jakość zapewniały promocję Komendy Stołecznej Policji. Magazyn zwiększył swoją objętość, ale ukazywał się co kwartał. Wszystko po to, aby z odpowiednią częstotliwością i zasobem ciekawych informacji dotrzeć do naszych odbiorców.

– Czy te wysiłki przyniosły zamierzony efekt?

Mam nadzieję, że tak. Moim zdaniem gazeta niosła poczucie integracji zawodowej, tworzyła pozytywny wizerunek stołecznej Policji – jako organizacji nowoczesnej, uczącej się, niebojącej się nowych wyzwań i zmieniającej się z duchem czasu. Pokazywała, że Policja jest instytucją nie tylko otwartych komisariatów, ale przede wszystkim otwartych policjantów.

– Jaki był odbiór gazety?

Nie jestem osobą, która może obiektywnie odpowiedzieć na to pytanie, ale sądzę, że kwartalnik podobał się odbiorcom i cieszył uznaniem. Potwierdzały to badania opinii i ankieta skierowana do czytelników SMP. Jej wyniki były dla nas cenną informacją, a wnioski i propozycje złożone przez respondentów wdrażaliśmy w życie. Pod ich wpływem ulepszaliśmy magazyn, próbując spełnić oczekiwania naszych czytelników. Ich satysfakcja była zasługą zgranego zespołu redakcyjnego i twórczej atmosfery, która nam wtedy towarzyszyła. Potwierdzeniem są nierozerwalne więzi towarzyszące nam do dziś.

– Jak ocenia Pani „Stołeczny Magazyn Policyjny” na przestrzeni ostatnich 20 lat?

Stale śledzę rozwój „Stołecznego Magazynu Policyjnego” i z zainteresowaniem przeglądam i czytam każdy egzemplarz. Mam ogromną satysfakcję z tego, że inicjatywa wydawania periodyku nadal jest kontynuowana, bo stanowi ważny środek komunikacji wewnętrznej. Obserwuję, że Magazyn tworzy historię Tej instytucji, jest zawsze odzwierciedleniem priorytetów służby przyjętych za najważniejsze w danym okresie czasu, i dobrze. Osobiście wolę wersję tradycyjną, papierową. Okres, w którym gazeta pojawiała się wyłącznie w elektronicznej wersji, moim zdaniem, znacznie zawęził grono odbiorców. Ale to jak widać przeszłość.

Obecnej redaktor naczelnej oraz całej redakcji życzę ciekawych artykułów, wiernych Czytelników i ciągłego wzrostu prestiżu „SMP”.

Rozmawiała Elżbieta Sandecka-Pultowicz

Comments

comments

Przekaż dalej

O autorze

Piszę od dawna i robię to z coraz większą przyjemnością. Ukończyłam ekonomię, ale życie pokierowało moją drogę zawodową w stronę dziennikarstwa, zarówno prasowego, jak i radiowego. Stanowi ono cały mój dorobek. Przez długi czas czułam się w tym zawodzie amatorką. Dzisiaj wiem, że to moje powołanie. Spełniam się pisząc na swoim blogu.

Dodaj komentarz