Św. Antoni – święty na bank!

0

Jest taki święty, którego wyjątkową moc sprawdziłam wielokrotnie. Nigdy, podkreślam nigdy mnie nie zawiódł. Jest niezawodny, kiedy szukamy rzeczy zagubionych, ale nie tylko. Jest tylko jeden warunek. Zdradzić Wam sekret?

Święty Antoni jest wyjątkowy. Pomaga zawsze. Nigdy nie zostawił mnie bez wsparcia, nawet jak wątpiłam w jego moc. Kiedy szukam czegoś przychodzi mi nagle myśl: Antoni, błagam pomóż! I pomaga, choć trzeba mu dać trochę czasu. Do jego sprawczej mocy próbuję także przekonać moje otoczenie. Kiedy ktoś w nerwach czegoś szuka, opowiadam  o wyjątkowym działaniu świętego Antoniego. Już się nawet przyzwyczaiłam do kpiących uśmieszków. I wtedy mówię, że to ja w myślach poproszę o jego pomoc. I wiecie co? – też działa. Możecie sobie tylko wyobrazić zdziwione miny „poszukiwaczy”.

„Otrzyj łzy, rozjaśnij twarz, bo niezawodną pomoc masz” – głoszą słowa znanej pieśni Wybawi Cię święty Antoni

Cudowny obraz świętego Antoniego w warszawskiej świątyni

Ogon diabła

Tak sobie myślę, że święty Antoni potrafi umiejętnie i to za każdym razem podnieść oślizgły ogon diabła, którym nakrywa niektóre rzeczy. Ostatnio miałam taki przypadek, że pomimo wielkiej wiary w cudowne umiejętności Antoniego, zwątpiłam… Szukałam wówczas karty klubu CCC, bo bardzo chciałam skorzystać z atrakcyjnej promocji na buty. Przeszukałam zaułki wszystkich możliwych torebek, torebeczek, kosmetyczek i szuflad. I nic. Ciągle dawałam w myślach czas Antoniemu. I nic. Jak oko wykol – po karcie ani śladu. Mijały dni, tygodnie… Zwątpiłam po raz pierwszy. Oczywiście nie skreśliłam Go całkowicie, ale jednak nadszarpnął moje zaufanie. Okazało się, że byłam w wielkim błędzie. Proszę o wybaczenie wszystkich duchownych, za tezę, że święty Antoni jest świetnym biznesmenem. W dobrym tego słowa znaczeniu. Zanim napiszę o jego największej tajemnicy, dokończę historię z kartą. Oczywiście znalazła się po dwóch miesiącach w saszetce mojego męża. Zapewne kiedyś w drodze na zakupy nie zabrałam swojej torebki, dokładając mu co nieco do jego torby. I wiecie co, tylko na tym skorzystałam. W międzyczasie , gdy szukałam karty, promocje poszły jeszcze w górę, więc udało mi się zaoszczędzić i kupić dwie pary butów. Gdybym mogła, ucałowałabym Antoniego!

Jeden warunek

Jak wspomniałam, ten święty lubi czyste interesy, więc trzeba się z nim rozliczyć. Należy wrzucić z myślą o świętym, drobny datek w kościele. Macie wątpliwości? A czy my czasem nie cenimy czegoś bardziej, jak za to zapłacimy? I właśnie św. Antoni trzyma się tej myśli, nie pragnąc tak naprawdę naszych pieniędzy, ale naszej wiary.

13 czerwca w dniu śmierci świętego Antoniego urządza się w Lizbonie huczne świętowanie

Ten materiał piszę zainspirowana historią mojej przyjaciółki. Ogólnie napomknę, że dyskretnie przyjmującej nauki kościoła, aczkolwiek nieunikającej tematów duchowych i doceniającej smaki architektoniczne budowli sakralnych. Uwielbia Kościół Mariacki i kiedy tylko jest w Krakowie, zagląda do środka, czerpiąc z jego piękna oraz wyjątkowego klimatu. Kierując się moimi zachwytami upatrzyła sobie Kaplicę św. Antoniego. Jest ona zwana kaplicą złoczyńców, ponieważ przestępcy skazani na śmierć spędzali tam swoją ostatnią noc. Nie podejrzewam, aby moja koleżanka miała coś na sumieniu i w ten sposób kończyła swój żywot ale wiem, że chętnie zapala tam małe świeczki za dusze najbliższych (w żadnym razie nie mieli niczego na sumieniu).

Ofiara za dusze zmarłych

Ostatnio postanowiła jednak precyzyjnie trzymać się instrukcji, która jest zawieszona obok i wrzucić do skarbonki za świecę dokładnie 2 złote.

– Posłucham się Elki, wydłubię z portfela te pieniądze, no zobaczymy… – pomyślała.

Po czym udała się do herbaciarni, aby wytracić czas przed planowanym spotkaniem z ukochanym. Zamówiła herbatę na miejscu. Nagle otrzymała telefon, że coś się zmieniło i powinna już ruszać w dalszą drogę. Zdążyła jeszcze zmienić zamówienie na herbatę na wynos.

– Zwracam pani pieniądze, bo herbata na wynos jest tańsza – odpowiedziała kelnerka, ku wielkiemu zdziwieniu mojej koleżanki.

–  Dokładnie 2 złote? Tak szybko? Antoni tak nagle zwrócił mi te pieniądze? – pomyślała, opowiadając mi potem całą historię.

No i nie jest to wyjątkowy święty? Potrafi do siebie przekonać najbardziej opornych. A że metody niestandardowe… Po prostu potrafi iść z duchem czasu.

Co o nim wiadomo?

Jest patronem nie tylko zagubionych rzeczy, ale także ludzi, zapodzianej miłości, wiary, siebie i wartości dla nas najważniejszych. Bierze pod opiekę dzieci, małżeństwa, narzeczonych, kobiety w połogu, podróżnych i ubogich. Może dlatego jest tak lubianym i popularnym świętym na całym świecie.

Mówi się o nim: Antoni z  Padwy lub Antoni Padewski, ale naprawdę nazywał się Fernando Martins de Bulhões i pochodził z zamożnej rodziny portugalskiej. Był wybitnym kaznodzieją, autorem porywających kazań i właścicielem doskonałej pamięci. Urodził się w Lizbonie i to właśnie tam niezwykle hucznie i na wesoło obchodzi się jego święto 13 czerwca, choć jest to dzień jego śmierci. Warto wspomnieć, że to święty, który w uznaniu wielu cudów i ku radości wiernych został kanonizowany najszybciej w historii Kościoła katolickiego, raptem niespełna rok od daty śmierci. Jest kilka miejscowości w Polsce, gdzie cieszy się wielkim kultem, m.in. w Radecznicy w powiecie zamojskim.

Ołtarz poświęcony świętemu Antoniemu w Kościele Franciszkanów, Stygmatów św. Franciszka Serafickiego przy ul. Zakroczymskiej w Warszawie

Na obrazach św. Antoni przedstawiany jest w habicie franciszkańskim z dzieciątkiem Jezus na rękach, towarzyszy mu wizerunek białej lilii, księgi, serca i ognia lub bochenka chleba (ma to związek z jednym z jego cudów).

Do św. Antoniego można składać prośby, można się modlić, a można też śpiewać:

„Jeśli szukasz cudów, idź do Antoniego. Wszelkich łask dowody, odbierzesz od niego.
W każdej on potrzebie pomoże, pocieszy. I w każdym nieszczęściu na ratunek spieszy”

                                                                                                           Responsorium do św. Antoniego

Wybrałam sobie w Warszawie ulubione miejsce na rozliczanie się ze św. Antonim. W podzięce, swoje „trzy grosze” wrzucam do skarbonki pod cudownym obrazem w Kościele św. Franciszka na Nowym Mieście, gdzie mieści się Sanktuarium św. Antoniego z Padwy. Planuję odwiedzić jedyny kościół w Warszawie nazwany jego imieniem, znajdujący się przy Ogrodzie Saskim, w którym ukrywał się słynny Casanova, ale to zupełnie inna historia… Zatem kto wierzy, niech czerpie – kto nie wierzy, niech spróbuje.

Elżbieta Sandecka-Pultowicz

P.S. Jeśli macie jakieś doświadczenia związane z św. Antonim podzielcie się swoimi przeżyciami.

Comments

comments

Przekaż dalej

O autorze

Piszę od dawna i robię to z coraz większą przyjemnością. Ukończyłam ekonomię, ale życie pokierowało moją drogę zawodową w stronę dziennikarstwa, zarówno prasowego, jak i radiowego. Stanowi ono cały mój dorobek. Przez długi czas czułam się w tym zawodzie amatorką. Dzisiaj wiem, że to moje powołanie. Spełniam się pisząc na swoim blogu.

Dodaj komentarz