Rozstanie z mundurem

0

W życiu każdego funkcjonariusza przychodzi moment na trudną decyzję rozstania się po wielu latach z mundurem. Wśród policjantów przechodzących na emeryturę są osoby, które ze względu na swoje zawodowe dokonania wpisały się w karty historii Komendy Stołecznej Policji.

mł. insp. Wojciech PASIECZNY – Radca Wydziału Ruchu Drogowego KSP – najbardziej rozpoznawalna osobowość stołecznej „drogówki”, promotor i inicjator wielu przedsięwzięć skierowanych na poprawę stanu bezpieczeństwa w ruchu drogowym, prywatnie pasjonat żeglarstwa śródlądowego i morskiego.

– To jaki będzie ten pierwszy dzień na emeryturze?

– Nie wyobrażam sobie, że nie zadzwoni budzik, a ja nie zerwę się na służbę. Boję się tego pierwszego dnia, ale wiem, że to konieczność. Czeka mnie poważna operacja wszczepienia implantów w kręgi szyjne, co będzie się wiązać z długą rehabilitacją. Rozpocznę więc moją „wolność” od skupienia się na sobie, reperacji zdrowia, a potem przyjdzie czas na przyjemności.

– Czy spośród wielu zadań i przy Pana wyjątkowej aktywności zawodowej jest coś, co szczególnie uznaje Pan za swój największy sukces?

– Pragnę podkreślić, że Policja dała mi możliwość rozwijania się, a przede wszystkim poznania wspaniałych ludzi. Wiele zawdzięczam osobom, z którymi zetknąłem się na początku mojej służby. Nie żałuję ani jednego dnia. Było mi dane przeżyć wiele dobrych chwil związanych m.in. z uratowaniem chłopca, u którego stwierdzono wcześniej zgon, odnalezieniem kilku sprawców głośnych wypadków, którzy zbiegli z miejsca zdarzenia. Do sukcesów zaliczam również podpisanie Europejskiej Karty Ruchu Drogowego, stworzenie kilku prezentacji multimedialnych np. „Pamiętaj, masz jedno życie”, utworzenie Sali Tradycji. Krótko mówiąc, myślę, że tego czasu, który spędziłem w Policji nie zmarnowałem.

– Pana decyzja ucieszyła rodzinę?

– Na pewno, bo szczerze wyznam, że na pierwszym miejscu była zawsze praca. Dzieci, dziś dwóch wspaniałych dorosłych synów, wychowały się bez mnie. Pamiętam taki dzień, a byłem wtedy na służbowym wyjeździe w Słowenii, kiedy otrzymałem sms od żony „Rzuć tę robotę. Zacznij normalnie żyć!” No to spróbuję… A jak już będę w pełni sił chcę dosłownie i w przenośni dopłynąć do Przylądka Dobrej Nadziei.

Życzymy zdrowia i stopy wody pod kilem!

X X X

podinsp. Ludomir NIEWIADOMSKI – w Policji służył 30 lat, początkowo policjant w komendzie Warszawa Ochota, ostatnio kierownik Sekcji Techniki Kryminalistycznej LK, ekspert z zakresu fotografii, jako specjalista techniki kryminalistycznej brał udział w wyjaśnieniu najgłośniejszych spraw kryminalnych ostatnich lat.

Co będzie Pan najmilej wspominać ze swojej wieloletniej pracy w Laboratorium Kryminalistycznym?

– Przede wszystkim ludzi. Każdą osobę, którą spotkałem na swojej drodze zawodowej. Od każdej z nich wiele się nauczyłem. Odchodzę ze wspomnieniem wielu dobrych relacji, jakie udało mi się nawiązać z pracownikami całego garnizonu.

– Czy jest coś, co uznaje Pan za swój największy sukces?

– Odpowiedź będzie taka sama – ludzie, z którymi pracowałem. To dzięki nim udało się wspólnie wiele osiągnąć. Przy czym trzeba umieć i chcieć docenić współpracowników. To tajemnica sukcesu.

– Czym zajmie się Pan na emeryturze?

– W pierwszej kolejności zdrowiem. Na pewno nadal będę kontynuował – w sumie niedawno odkrytą pasję – paralotniarstwo, które uprawiam od trzech lat. Świat z tej perspektywy wygląda zupełnie inaczej.
***
Czy ktoś mógł nie znać „Ludka”? Przez wielu współpracowników postrzegany jako niezwykle dociekliwy profesjonalista w dziedzinie techniki kryminalistycznej, potrafiący w przystępny sposób wyjaśnić najbardziej złożone tematy dotyczące tej dziedziny. Współpracownik „Stołecznego Magazynu Policyjnego”, autor wielu specjalistycznych artykułów dotyczących pracy Laboratorium Kryminalistycznego KSP. Dziękujemy i życzymy najpiękniejszych widoków widzianych z lotu ptaka.

X X X

podinsp. Henryka MIĄSKIEWICZ – zastępca naczelnika Laboratorium Kryminalistycznego KSP, magister farmacji Akademii Medycznej w Warszawie, absolwentka Oficerskiego Studium Ekspertów Kryminalistyki Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie (1992 r.) i podyplomowych studiów z zakresu zarządzania organizacją, ekspert i biegły sądowy z zakresu badań biologicznych.

– Co uważa Pani za swój największy sukces i co będzie Pani wspominać najmilej?

– O…, na te pytania trudno będzie krótko odpowiedzieć. Na pewno dużym osiągnięciem było utworzenie Pracowni Badań Genetycznych. Gdy rozpoczynałam służbę w LK KSP badania genetyczne nie były wykonywane i moim zadaniem było zorganizowanie pracowni od podstaw. Należało zamówić sprzęt, wdrożyć metodykę, przeszkolić ludzi. Mam ogromną satysfakcję, że taka szansa stanęła przede mną. Pracownia powstała, rozwijała się i modernizowała wraz z postępem nauki. Oczywiście do tego sukcesu przyczyniły się osoby, które wtedy ze mną pracowały, a także wsparcie moich ówczesnych przełożonych.
Bardzo cenne pozostaną dla mnie relacje z ludźmi, z którymi pracowałam. Dla wielu z nich – podobnie jak dla mnie – kryminalistyka jest pasją, dla której bez względu na warunki i porę są w stanie się poświęcić. Posiadają przy tym specjalistyczną wiedzę, chętnie się dokształcają, a jednocześnie uwielbiają to, co robią. Praca w takim otoczeniu jest wyłącznie przyjemnością, dlatego też pozostaną mi miłe wspomnienia…

– Czym zajmie się Pani teraz?

– Na razie odpoczywam, łapię oddech i daję sobie trochę czasu na podjęcie wiążących decyzji.
***
Podinsp. Henryka Miąskiewicz wielokrotnie opracowywała ekspertyzy genetyczne dla potrzeb organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości w najistotniejszych sprawach o przestępstwa kryminalne, dostarczając ważkich dla rozstrzygnięć procesowych środków dowodowych. Od 2004 roku osobiście podjęła się realizacji międzynarodowych genetycznych testów kompetencji, dzięki czemu Laboratorium Kryminalistyczne KSP, przez wiele lat jako jedyne policyjne laboratorium szczebla wojewódzkiego, uzyskiwało certyfikat GEDNAP (Germany DNA Profiling).

Elżbieta Sandecka-Pultowicz

Comments

comments

Przekaż dalej

O autorze

Piszę od dawna i robię to z coraz większą przyjemnością. Ukończyłam ekonomię, ale życie pokierowało moją drogę zawodową w stronę dziennikarstwa, zarówno prasowego, jak i radiowego. Stanowi ono cały mój dorobek. Przez długi czas czułam się w tym zawodzie amatorką. Dzisiaj wiem, że to moje powołanie. Spełniam się pisząc na swoim blogu.

Dodaj komentarz