Wypowiedziane – spełnione!

0

Czy jest możliwe, aby jednego dnia rozkochać się w muzyce nieznanego dyrygenta, po to, aby następnego dnia kupić bilety na jego pierwszy koncert w Polsce? Zrządzenie losu czy szaleństwo? Na pewno poryw serca, którego zawsze warto słuchać. Dzięki temu będę na koncercie muzyki poważnej prowadzonym przez Andre Rieu. Nie znacie? Już znacie!

Człowiek to jeszcze, czy nieziemska istota? Jego wpływ na publiczność jest magnetyczna. Zachęca tłumy do głośnego aplauzu, radości i szalonego tańca. Kochają go wszystkie pokolenia. Świat już dawno się w nim rozkochał, a Polacy po raz pierwszy będą mogli rozpalić na żywo uczucia podczas dwóch tegorocznych koncertów w Łodzi oraz Gdańsku. Do grona tych wybrańców należy również moja skromna osoba. Jak to się zaczęło?

DSC_0313To był taki przedziwny dzień, kiedy obowiązkowo wstaje się bardzo późno, drepcze w piżamie, marzy o rosole i kolejnej drzemce. 1 stycznia zazwyczaj wygląda tak samo, nawet jeśli sylwestra obchodziło się tylko w domu. Właśnie w taki senny, leniwy dzień, wraz mężem, zainspirowani odległymi wspomnieniami szukaliśmy w internecie tego utworu. W taki prosty sposób trafiliśmy na orkiestrę dyrygowaną przez Andre Rieu. Kliknęliśmy na inne utwory wykonywane podczas różnych jego koncertów. Ich cudowna atmosfera udzielała się nam z każdą minutą.

Na koncertach muzyki poważnej dostojna widownia siedzi zazwyczaj sztywno, ożywiając się jedynie podczas braw. W przypadku orkiestry Andre, publiczność szaleje. Ludzie wstają z miejsc, płaczą, tańczą, śpiewają. Przysłuchując się utworom z każdą minutą czuliśmy się uczestnikami tych wspaniałych imprez. Uniesieni muzyką, w strojach zupełnie do tego nieodpowiednich, zatańczyliśmyy nawet klasycznego walca. Marzyliśmy o tym, aby choć raz w życiu być na taaakim koncercie. Nie przewidzieliśmy tylko, że nasze marzenie może spełnić się tak szybko. Wróciłam do pracy. Dzieląc się wrażeniami z posylwestrowych wrażeń muzycznych, koleżanka natknęła się na informację o odbywającym się po raz pierwszy w Polsce koncercie Andre Rieu. To było nieprawdopodobne. No cóż, ceny biletów również… Niezręcznie było nam jednak wycofać się tak szybko ze swoich pragnień i obietnic. Choć nie jesteśmy wybitnymi melomanami, nieoczekiwanie postanowiliśmy wziąć udział w tej uczcie muzycznej, która będzie miała miejsce w Sopocie 10 maja br.

DSC_0318Większość zdarzeń w naszym życiu poprzedzają fakty, którym nie przypisujemy znaczenia, a jednak one mają ogromny wpływ na to, co dzieje się w przyszłości. Przypominam sobie, że pod koniec ubiegłego roku otrzymaliśmy propozycję udziału w koncercie fortepianowym promującym młode talenty. Spotkanie firmowane przez Fundację Piora Klera, właściciela znanej meblarskiej firmy odbyło się w Studiu Koncertowym Polskiego Radia. Kierując się zasadą, że wszystkiego (z kilkoma wyjątkami) trzeba spróbować, przyjęliśmy wyzwanie wysłuchania dwóch koncertów fortepianowych Fryderyka Chopina f-moll op.21 oraz e-moll op. 11. Brzmi pięknie prawda? Trudniej z uwagą wysłuchać. Nie ukrywam, że było to dla mnie dość trudne wyzwanie. W tym kontekście utwory wykonywane przez orkiestrę Andre Rieu z najbardziej znanych operetek, oper i musicali, to mały „emolik” (pikuś, tu nie pasuje).

Osłuchana z Chopinem, pełna nadziei na zdobywanie kolejnych muzycznych doświadczeń, przygotowuję się dzielnie do koncertu z refleksją, że słowa wypowiedziane mogą się nieoczekiwanie szybko spełniać.

Elżbieta Sandecka-Pultowicz

André Rieu pochodzi z Holandii, jest skrzypkiem, dyrygentem i showmanem. Ssprzedał ponad 30 milionów płyt na całym świecie. Jest uznany za niekwestionowanego Króla Walca. Należy do najpopularniejszych artystów koncertowych na świecie, a w 2008 roku zajął w USA pierwsze miejsce jako Artysta Muzyki Poważnej.

Comments

comments

Przekaż dalej

O autorze

Piszę od dawna i robię to z coraz większą przyjemnością. Ukończyłam ekonomię, ale życie pokierowało moją drogę zawodową w stronę dziennikarstwa, zarówno prasowego, jak i radiowego. Stanowi ono cały mój dorobek. Przez długi czas czułam się w tym zawodzie amatorką. Dzisiaj wiem, że to moje powołanie. Spełniam się pisząc na swoim blogu.

Dodaj komentarz