Kultura,  Ludzie,  Miejsca

Spacery z czerwoną torebką – Kobietom Powstania Warszawskiego

Gdzieś pomiędzy monumentalnym Pomnikiem Powstania Warszawskiego i najsłynniejszym włazem do kanału na placu Krasińskich w Warszawie, wśród zarośli u wejścia do Ogrodu Krasińskich znajduje się skromny pomnik – Kobietom Powstania Warszawskiego. To trzy postacie trzymające się za ręce w geście solidarności i wzajemnego wsparcia. Chętnie dołączyłam ze swoją czerwoną torebką do tych bohaterskich kobiet.

Choć doskwierała mi lekka gorączka i czułam ogromne osłabienie nie zrezygnowałam z tego, aby wziąć za ręce kobiety w 78. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego.

Z moją czerwoną torebką dołączyłam do bohaterskich warszawianek – fot. Ryszard Pultowicz

Skromny pomnik wielkich bohaterek

Ktoś włożył bukiecik kwiatów w dłonie jednej z nich. Ktoś inny ułożył bukiet świeżych kwiatów u ich stóp. To dowód na to, że do większej świadomości społeczeństwa dociera prawda o ich bohaterstwie, poświęceniu i wielkim oddaniu Ojczyźnie.

EFEKTEM UBOCZNYM
poznawania historii uczestniczek Powstania Warszawskiego jest przekonanie, że siła kobiet tkwi we wspólnocie i wzajemnym wsparciu.

Nikt z moich znajomych nie wiedział wcześniej o tym pomniku, który stoi przed Ogrodem Krasińskich od 2 października ubiegłego roku. Został odsłonięty w 77. rocznicę zakończenia powstańczego zrywu. Podobnie mało kto wie, jaki był udział i zaangażowanie kobiet w powstaniu. Wreszcie zaczyna się o tym mówić więcej.

Walczyły nie tylko z bronią

Spójrzmy zatem na informacje podane przez Instytut Pamięci Narodowej: „Kobiety uczestniczyły w konspiracji długo przed wybuchem powstania, ich udział w zrywie w 1944 r. wydawał się czymś naturalnym. Podczas powstania nie tylko służyły jako lekarki, sanitariuszki, pielęgniarki (w służbie sanitarnej – stanowiły około 70–80 proc. personelu) i łączniczki, lecz także trafiały na pierwszą linię frontu. Były przewodniczkami w kanałach. Kobiece Patrole Minerskie brały udział w akcjach bojowych, z kolei oddział Dywersja i Sabotaż Kobiet m.in. przygotowywał sygnalizację dla alianckich lotników i odbierał zrzuty.”

Rola kobiet w powstaniu była przez lata niedoceniana, a przecież walka o zwykłą codzienność i zapewnienie bytu dzieciom oraz starcom jest równie bohaterska. Zastanawiam się czy nie łatwiej chwycić za broń i strzelać do wroga, niż tułać się po świecie w poszukiwaniu bezpieczeństwa dla swoich dzieci, zmagać się z trudną codziennością sprowadzoną do walki o kawałek chleba i jakiegokolwiek schronienia. To w rękach kobiet leży walka o przyszłe pokolenia, a dzieje się to często w obliczu stosowanych wobec nich aktów brutalności, gwałtów i przemocy.

Gwałt to zbrodnia wojenna

Mamy tuż obok w Ukrainie takie przykłady, gdzie chamstwo, zdziczenie i agresja wyrażana jest wobec kobiet w sposób masowy. Nie potrafię sobie wyobrazić krzywdy kobiet maltretowanych, poniżanych i gwałconych. Celem oprawców jest bowiem często świadome pozostawienie swojego nasienia w ciałach kobiet wroga. Na łamach tygodnika „Wprost” psychiatra i prof. nauk medycznych Zbigniew Lew-Starowicz nazywa tych oprawców „gwałcicielami ideologicznymi”.

To jedna z najbardziej brutalnych form agresji, niosącej skutki na wiele lat i całe pokolenia. To są kobiece dramaty, których udziałem były również uczestniczki Powstania Warszawskiego.

Pomnik Kobietom Powstania Warszawskiego przy Ogrodzie Krasińskich – fot. Ryszard Pultowicz

Renta dla ofiar

Wiola Rębecka, polska i amerykańska psycholożka pracującą z ofiarami gwałtów wojennych na całym świecie w wywiadzie dla Polityki mówi: Musimy wreszcie przerobić to jako społeczeństwo – lekcję traumy odziedziczonej. W tych pokoleniach, które również zostały nią dotknięte i które również ponoszą konsekwencje, ale ich nie rozumieją – bo nie mają świadomości związku przyczynowo-skutkowego.

Kosowo, muzułmańskie przecież, poszło najdalej w zdejmowaniu odium wstydu z gwałtu wojennego. Tam osoby, które doświadczyły tej zbrodni w 1998 i 1999 r., mają możliwość złożenia wniosku o rentę. U ubrudzonej, wykorzystanej ofiary, społeczeństwo dostrzegło bohaterstwo, heroizm powrotu do życia.”

Zadanie do odrobienia

Może ten skromny pomnik na uboczu placu Krasińskich będzie naszą lekcją mówienia o wszystkich aspektach przemocy wojennej, ofiarach i bohaterstwie ludzi, nie tylko trzymających w ręku broń.

W zamyśle autorki rzeźby Moniki Osieckiej pomnik symbolizuje wszystkie kobiety nie tylko powstańcze, ale wszystkie, które dają świadectwo bohaterstwa, solidarności i siły. To dlatego postacie mają na sobie współczesne ubrania, aby idea kobiecej wspólnoty była ponadczasowa.

Siła pamięci w godzinę W

Kiedy 1 sierpnia w godzinę „W”, czyli chwilę wybuchu powstania, cała rozpędzona i tętniąca życiem Warszawa staje w bezruchu, trudno być obojętnym na poświęcenie tysięcy warszawiaków w wielkim zrywie patriotyzmu w 1944 r.

Kanały były dla powstańców drogą transportu, komunikacji i ewakuacji – fot. z wystawy w Gierłoży

Przechodnie i kierowcy zatrzymują się w miejscu w akcie pamięci powstańcom, a ten widok i wyjące syreny sprawiają, że po ciele przechodzą dreszcze. Jest jakaś niewidzialna nić łącząca w tej jednej chwili wszystkich żyjących z tymi, którzy oddali tu swoje życie. Trudno przecież znaleźć choćby jedną ulicę w Warszawie nie zlaną krwią mieszkańców.

Spacer ulicami śmierci

1 sierpnia 1944 roku żołnierze Armii Krajowej rozpoczęli nierówną walkę z wojskami niemieckimi o wyzwolenie okupowanej od 5 lat Warszawy. Bój o niepodległą Polskę zakończył się po 63 dniach, stając się największą akcją zbrojną podziemia w czasie II wojny światowej. W czasie Powstania Warszawskiego mogło zginąć od 150 do 200 tysięcy Polaków, w tym jedynie około 16 tysięcy z nich było żołnierzami – czytamy na stronach IPN.

Tablice pamięci pomordowanych warszawiaków są rozsiane po całym mieście i spowijają go jak pajęcza sieć. Nie można tu żyć bez refleksji nad historią tych wydarzeń. Przyznam, że po przeprowadzce do Warszawy ponad 20 lat temu, nie rozumiałam tego i nie czułam. Ta świadomość przyszła z czasem i dopiero teraz lepiej odbieram to miasto i ludzi. Jest dla mnie niezwykłym zaszczytem tu mieszkać i żyć z potomkami tamtych dni i wydarzeń.

Dwa zrywy – rozdarte serce

Podczas tegorocznego urlopu, zwiedzając Warmię i Mazury byłam w kilku miastach, w których kamienice było masowo burzone z przeznaczeniem ich na odbudowę zrujnowanej po wojnie Warszawy. Bisztynek i Lidzbark Warmiński są tego przykładem. Sama pochodzę z miasta, które utraciło część ważnej tkanki miejskiej, którą wywieziono do stolicy.

Mam rozdarte serce, bo z jednej strony ubolewam nad niepowetowaną stratą tych małych miasteczek, a z drugiej strony staram się zrozumieć nie tylko wielki zryw powstańczy, ale także kolejny ambitny plan odbudowy Warszawy, która odrodziła się po wojnie jak Feniks z popiołów.

Zrujnowana Warszawa – fot. ze zbiorów prezentowanych w dawnej kwaterze Hitlera w Gierłoży

Na przekór dyktatorowi

Podczas tegorocznej podróży po Polsce miałam też okazję obejrzeć główną kwaterę Hitlera w Gierłoży. To tam dyktator dowiedział się o wybuchu powstania i tam wydał znamienny rozkaz: „to miasto ma całkowicie zniknąć z powierzchni ziemi i służyć jedynie jako punkt przeładunkowy dla transportu Wehrmachtu. Nie powinien pozostać kamień na kamieniu. Wszystkie budynki należy zburzyć aż do fundamentów”.

Ten człowiek wydał wyrok na Warszawę – z wystawy w Wilczym Szańcu/Gierłoż – fot. Elzbżeta Sandecka-Pultowicz

Moim największym marzeniem byłoby przenieść się choćby na jeden dzień do przedwojennej Warszawy. Poczuć tę elegancję, smak, rozmach, kulturę, rozrywki i blask dawnego miasta. Resztki tego dawnego świata można odnaleźć na starych fotografiach i w salach muzealnych, do których niebawem wybiorę się z czerwoną torebką.

Przenieść się na jeden dzień do dawnej Warszawy – to moje marzenie – fot. z wystawy zorganizowanej w Wilczym Szańcu/Gierłoż

Bądźmy zawsze razem

I choć dzisiaj to już zupełnie inne miasto, jest równie ciekawe i zachwycające. To miejsce wielu kontrastów, pogmatwanej historii, niezwykłej architektury i nieszablonowych ludzi.

Kobiety wspierajmy się – fot. Ryszard Pultowicz

Trzymając za ręce powstańcze kobiety, stałam się w jakiś sposób częścią Warszawy i bardzo wierzę, że główna idea przyświecająca twórcom pomnika sprawi, że wszystkie bez względu na miejsce zamieszkania będziemy się zawsze razem wspierać, bo we wspólnocie tkwi w nas niewiarygodna siła.

Krótka historia czerwonej torebki

Trzymałam ją 25 lat w nadziei na wielkie wydarzenie, które nie miało miejsca. Z letargu obudziłam się dopiero w tym roku, kiedy dobijam do 50-tki. Czerwona torebka symbolicznie pokazuje, jak unikamy czerpania z życia pełnymi garściami, czekając na lepszy i bardziej sprzyjający moment. Dlatego też postanowiłam wielkie wydarzenia aranżować sama i zabierać ze sobą kopertówkę na 50 najgorętszych i najpiękniejszych spacerów po Warszawie:

Spotkanie z Caravaggio w Zamku Królewskim – projekt „Spacery z czerwoną torebką”
Spacery z czerwoną torebką – Powiśle
Spacery z czerwoną torebką – Las Bródnowski
Spacery z czerwoną torebką – Sady Żoliborskie
Spacery z czerwoną torebką – Łazienki Królewskie
Spacery z czerwoną torebką – w otoczeniu Belwederu
Spacery z czerwoną torebką – Ogrody Zamku Królewskiego

Łatwiej lekko pisać, niż lekko przejść przez życie, ale razem jest znacznie łatwiej. Zapraszam więc do wspólnej podróży przez codzienność. Znajdziecie tu chwilę wytchnienia, dużą dawkę optymizmu i wiele inspiracji. Pokazuję jak wielką moc ma siła pozytywnego myślenia, a także jak dostrzegać efekty uboczne trudnych decyzji i niesprzyjających zdarzeń.

Leave a Reply